• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna Carkitt Market [24.09.1972] Tell me every terrible thing you ever did, and let me love you anyway.

[24.09.1972] Tell me every terrible thing you ever did, and let me love you anyway.
Toska
I am the patron saint
of your demise.
wiek
44
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Wytwórca różdżek
Przeciętnego wzrostu kobieta (175cm) o srebrnych oczach i burzy rudych włosów.

Larisa Gregorovitch
#4
17.03.2026, 07:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.03.2026, 07:06 przez Larisa Gregorovitch.)  

Nie wszystko. Nie wszystko? Larisa ściągnęła brwi w delikatnym geście, próbując wyłowić z panującej w głowie mgły jakiś detal, który może umknął jej gdzieś w natłoku pracy. Nie byłoby to niczym nowym ani niezwykłym, szczególnie że kiedy srebrzyste spojrzenie przetoczyło się ponownie po zakamarkach pomieszczenia i tam nie znalazła odpowiedzi na gnębiące ją właśnie pytanie, cóż takiego na myśli mógł mieć jej mąż. Trwała przez moment w miejscu, zastygła w swoich poszukiwaniach, ale kiedy tylko padło jedno proste słowo, ciało zareagowało jakby samo. Obcasy zastukały o drewnianą podłogę powoli, kiedy z każdym kolejnym krokiem zmniejszyła dystans, a wreszcie wąskie palce wsunęły się w znajomą jej szorstkość dłoni mężczyzny.

Lubiła czuć niesione przez jego skórę ciepło. Lubiła śledzić opuszkami palców szlaki, które rozprowadzały rozgrzaną krew po całym ciele i sprawiały, że jej świat nie był aż tak zimny i ostry. Rzeczywistość wydawała się mieć metaliczny posmak, kiedy nie było obok niej Mykewa, jakby pod jego skrzydłami przede wszystkim, znajdowała tę odrobinę ukojenia przed stalową drzazgą wzierającą się od dekad w meandry jej umysłu. Ciepło to było znajome, przyjemne i wzbudzało zaufanie, a tak jak on mógłby wyłupić jej oczy by mieć je na własność, ona spiłaby łapczywie krople jego krwi, by tylko móc pławić się w jego obecności po wsze czasy.

- Karnisz - powtórzyła, ale nie było to pytanie. Gdzieś w zgłoskach kryła się jakaś ulga, bo oto znalazła winowajcę wcześniejszych wątpliwości. Nie wszystko nagle znalazło swoje centrum, zogniskowało się na nim i przestało być takie męczące. Widziała ostatnio jakieś ogłoszenia dotyczące prac stolarskich, ale na co im było coś takiego, kiedy mieli dom pełen rzemieślników? - Myślisz, że udałoby się zamalować tę runę? - zapytała, przekrzywiając delikatnie głowę na bok i patrząc; najpierw na niego, potem na karnisz, a wreszcie i robiąc powolny skan otoczenia, jakby wywołana do tablicy zmora miała nagle pokazać się w zasięgu wzroku. Nie zrobiła jednak tego, niestety, ale Larisa pamiętała gdzie widziała ją ostatni raz. Intruz zanadto zaburzał jej otoczenie i burzył schematy, by tak zwyczajnie pozwoliła mu umykać.

Z pewnym żalem pozwoliła na jego odsunięcie się i pozostawienie jej z zaklętym pudłem. Emocja odbiła się jednak zaledwie na dnie srebrnych tafli oczu, bo wyraz twarzy pozostał tak samo senny, może już na myśl o całym procesie dobierania kotar. To było ciężkie zadanie, bo nigdy nie była przesadnie dobra w wystroju wnętrz. Pracownia miała być łatwa w poruszaniu się i ergonomicznie urządzona, a wszelkie ozdoby i frywolności były zwyczajnym kaprysem. Bardziej do tego chyba przydałby się ich syn, chociaż nie powiedziała tego na głos.

Materiały kotar były lejące się, a kolory posiadały pewną intensywność, strategicznie jednak przełamaną. To nie były intensywne, krzykliwe barwy, ale ich nasycenie wciąż było wyraźne. Najbardziej chyba lubiła czerwień co pewnie mogło dawać wrażenie, jakby zderzało się z jej własną ospałością. Często też sięgała po zieleń i srebro, co pewnie można było odnieść do upodobań Salazara, aczkolwiek nigdy nie można było być tego całkowicie pewnym.

Materiały zafurkotały, kiedy zaczęła wyciągać je z pudła. Pozwalała im rozłożyć się pod wpływem grawitacji, kiedy unosiła złożone kotary ku górze, chcąc ocenić to jak leżały i jak kolor prezentował się w świetle wnętrza.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Larisa Gregorovitch (1126), Mykew Gregorovitch (888), Pan Losu (90)




Wiadomości w tym wątku
[24.09.1972] Tell me every terrible thing you ever did, and let me love you anyway. - przez Larisa Gregorovitch - 14.02.2026, 15:50
RE: [24.09.1972] Tell me every terrible thing you ever did, and let me love you anyway. - przez Pan Losu - 14.02.2026, 15:50
RE: [24.09.1972] Tell me every terrible thing you ever did, and let me love you anyway. - przez Mykew Gregorovitch - 16.02.2026, 23:44
RE: [24.09.1972] Tell me every terrible thing you ever did, and let me love you anyway. - przez Larisa Gregorovitch - 17.03.2026, 07:04
RE: [24.09.1972] Tell me every terrible thing you ever did, and let me love you anyway. - przez Mykew Gregorovitch - 04.04.2026, 01:09
RE: [24.09.1972] Tell me every terrible thing you ever did, and let me love you anyway. - przez Larisa Gregorovitch - 10.04.2026, 17:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa