28.03.2026, 17:36 ✶
Primrose przekręciła głowę w bok. Prudence wciąż mówiła o tym weselu odrobinę tak, jakby mieli iść na nie ludzie z innego wymiaru, ale przecież tak nie było – dosłownie... Pracowały w tym samym szpitalu! Oczywiście, że dla innych było to zrozumiałe, ale Primrose (nawet zdając sobie sprawę ze swojego uprzywilejowania – głupia przecież nie była i widziała jak tatuś załatwił jej każdą pracę) miała wrażenie, jakby Bletchley odcinała się od tego na siłę. Cóż jednak miałaby zrobić, aby wybić jej tę niezręczną myśl z głowy? Mogła się nad tym zastanowić, ale wpierw musiała poznać ją na nowo. Codziennie stawaliśmy się innymi ludźmi, więc jaka różnica w Prudence zastała ją po roku?
– Nie wiem – przyznała w odpowiedzi na jej pytanie. Nie były to tematy łatwe i chociaż uśmiechnęła się ciepło na wieść, że mogłaby powiedzieć jej wszystko, zdawała sobie sprawę z tego jak słodkie to było kłamstwo. W dzieleniu się rzeczami trzeba było być selektywnym.
– Hojny ten twój przyjaciel – wyszczerzyła się i oparła dłoń o biodro w nonszalanckiej pozie. Może jeszcze nie wiedział, że będzie hojny? Kiedy operowało się własnym budżetem, trzeba było być uważnym, ale kiedy w grę wchodziło wydawanie pieniędzy wcale-nie-chłopaka...
Nie czekała na reakcję, zamiast tego pociągnęła ją w kierunku wnętrza pierwszego sklepu.
– Nie wiem – przyznała w odpowiedzi na jej pytanie. Nie były to tematy łatwe i chociaż uśmiechnęła się ciepło na wieść, że mogłaby powiedzieć jej wszystko, zdawała sobie sprawę z tego jak słodkie to było kłamstwo. W dzieleniu się rzeczami trzeba było być selektywnym.
– Hojny ten twój przyjaciel – wyszczerzyła się i oparła dłoń o biodro w nonszalanckiej pozie. Może jeszcze nie wiedział, że będzie hojny? Kiedy operowało się własnym budżetem, trzeba było być uważnym, ale kiedy w grę wchodziło wydawanie pieniędzy wcale-nie-chłopaka...
Nie czekała na reakcję, zamiast tego pociągnęła ją w kierunku wnętrza pierwszego sklepu.
Koniec sesji