17.03.2026, 16:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.03.2026, 16:54 przez Icarus Prewett.)
Szlak górski? Na wysokości? Gdzie było... wysoko? Icarus przełknął ślinę, bo nagle coś ścisnęło go w żołądku. Nie miał nic przeciwko spacerowaniu, ale nie miał zamiaru patrzeć w przepaście i myśląc sobie, jak to by było, gdyby omsknęła mu się noga i uderzył o grunt. Pamiętał swoje pierwsze zajęcia z latania, kiedy spadł z miotły, gdy tylko popatrzył w dół. Nauczycielka latania uratowała go wtedy przed śmiercią zaklęciem Arresto momentum, ale skończył wtedy ze złamaną nogą. Niby wędrówki górskie nie skazywały na gapienie się w dół, a krajobrazy rzeczywiście były przepiękne.
— No dobrze. Ale ten szlak ma mieć dobre barierki przy przepaściach — uprzedził.
Nie był też wybitnie wysportowany i wiedział, że po pierwszej godzinie przechadzki zapewne będzie chciał wracać do domu. No, ale zakład to zakład. To była kwestia honoru.
— W Dziurawym to raczej legalny turniej. Bardzo tu dbają o nieskazitelną reputację — odparł. Sam by pewnie nie chciał latać do Ministerstwa po jakieś durne pozwolenia. Nie można było sobie już zorganizować turnieju gargulkowego bez pozwolenia władz? Co miało być następne? Zakaz quizów?
Zapisanie się szybko poszło, a i przy okazji udało się zamówić dwa wielkie kubki z kawą. To był już jesienny wariant, o smaku dyniowym i korzennym, z dużą ilością pianki. Wspaniała rzecz. Więcej było w tym co prawda cukru niż kawy, ale i to, i to miało właściwości pobudzające.
Wreszcie stanęli po obu stronach boiska gargulkowego, on i Mona. Icarus bardzo chciał wygrać, nawet nie dlatego, że zależało mu na wyborze jedzenia. A i wycieczka górska ostatecznie nie miała być takim znowu koszmarem. I tak by się wybrał, gdyby tylko Mona go poprosiła, a to dlatego, że mógłby tym ją uszczęśliwić. Nie, chodziło o czysty zew wygranej. O rywalizację. Icarus wciąż miał te swoje ślizgońskie skłonności. Nawet jak nie miał zbytnich szans, chciał posmakować zwycięstwa.
Rzucił więc gargulkową kulką, spojrzał jak się toczyła przez boisko.
Aktywność fizyczna ◉○○○○
No i trafił! Udało mu się przetoczyć kulkę tak, żeby nie wypadła poza koło, ale za to wytrąciła dwie inne poza linię boiska. Icarus wyszczerzył zęby w uśmiechu.
— Twoja kolej — rzucił butnie.
— No dobrze. Ale ten szlak ma mieć dobre barierki przy przepaściach — uprzedził.
Nie był też wybitnie wysportowany i wiedział, że po pierwszej godzinie przechadzki zapewne będzie chciał wracać do domu. No, ale zakład to zakład. To była kwestia honoru.
— W Dziurawym to raczej legalny turniej. Bardzo tu dbają o nieskazitelną reputację — odparł. Sam by pewnie nie chciał latać do Ministerstwa po jakieś durne pozwolenia. Nie można było sobie już zorganizować turnieju gargulkowego bez pozwolenia władz? Co miało być następne? Zakaz quizów?
Zapisanie się szybko poszło, a i przy okazji udało się zamówić dwa wielkie kubki z kawą. To był już jesienny wariant, o smaku dyniowym i korzennym, z dużą ilością pianki. Wspaniała rzecz. Więcej było w tym co prawda cukru niż kawy, ale i to, i to miało właściwości pobudzające.
Wreszcie stanęli po obu stronach boiska gargulkowego, on i Mona. Icarus bardzo chciał wygrać, nawet nie dlatego, że zależało mu na wyborze jedzenia. A i wycieczka górska ostatecznie nie miała być takim znowu koszmarem. I tak by się wybrał, gdyby tylko Mona go poprosiła, a to dlatego, że mógłby tym ją uszczęśliwić. Nie, chodziło o czysty zew wygranej. O rywalizację. Icarus wciąż miał te swoje ślizgońskie skłonności. Nawet jak nie miał zbytnich szans, chciał posmakować zwycięstwa.
Rzucił więc gargulkową kulką, spojrzał jak się toczyła przez boisko.
Aktywność fizyczna ◉○○○○
Rzut O 1d100 - 72
Sukces!
Sukces!
No i trafił! Udało mu się przetoczyć kulkę tak, żeby nie wypadła poza koło, ale za to wytrąciła dwie inne poza linię boiska. Icarus wyszczerzył zęby w uśmiechu.
— Twoja kolej — rzucił butnie.