18.03.2026, 16:35 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.03.2026, 17:34 przez Anthony Shafiq.)
Czuł ciężar jego żalu. Czuł jego smutek, rozgoryczenie zaszyte w spiętych mięśniach, które powoli odkrywały, że nie muszą być napięte. Jak móc dźwigać coś tak ciężkiego, ale też niewidzialnego? Jak można zdjąć z barków, chociaż trochę, troszeczkę, by przynieść ulgę, otrzeć pot i łzy z ukochanej twarzy.
Jak?
Zatrzymał jego gest zasłaniania odbarwionej skóry. Odetchnął niespiesznie wpatrując się w niego, w łagodność, we wrażliwość, w lekko przygaszony blask połowicznego tylko powodzenia. Połowicznej porażki.
- Romantyczna kolacja, ciepła woda, pozwolę wetrzeć sobie wcierkę do włosów, a Ty pozwolisz sobie na bardzo powolny i dogłębny masaż dłoni. - Opuszki delikatnie łaskotały odsłanianą na powrót skórę, gdy materiał koszuli wracał ponownie poniżej lini barku. Anthony pochylił się do wspomnienia nieprzyjemnego uścisku. Walka z magicznymi posągami! Nie mieli tam żadnych wykwalifikowanych wojowników od brudnej roboty? Jonathan był istotą stworzoną do wyższych celów, był strategiem, zarządzał kapitałem ludzkim a nie…
Wargi miękko odcisnęły się na siniaku. Pocałunek jak okład, ożywczy balsam. Jeden, drugi… kolejny. Nie był maścią, ale Anthonemu zależało, żeby Jonathan czuł. Żeby wiedział. Każda jedna blizna. Każda rana. Nie musisz ich ukrywać miły… Jestem tu by je widzieć. By znać Twój wkład i wielbić go tak długo jak tylko mi na to będziesz pozwalał.
Jak?
Zatrzymał jego gest zasłaniania odbarwionej skóry. Odetchnął niespiesznie wpatrując się w niego, w łagodność, we wrażliwość, w lekko przygaszony blask połowicznego tylko powodzenia. Połowicznej porażki.
- Romantyczna kolacja, ciepła woda, pozwolę wetrzeć sobie wcierkę do włosów, a Ty pozwolisz sobie na bardzo powolny i dogłębny masaż dłoni. - Opuszki delikatnie łaskotały odsłanianą na powrót skórę, gdy materiał koszuli wracał ponownie poniżej lini barku. Anthony pochylił się do wspomnienia nieprzyjemnego uścisku. Walka z magicznymi posągami! Nie mieli tam żadnych wykwalifikowanych wojowników od brudnej roboty? Jonathan był istotą stworzoną do wyższych celów, był strategiem, zarządzał kapitałem ludzkim a nie…
Wargi miękko odcisnęły się na siniaku. Pocałunek jak okład, ożywczy balsam. Jeden, drugi… kolejny. Nie był maścią, ale Anthonemu zależało, żeby Jonathan czuł. Żeby wiedział. Każda jedna blizna. Każda rana. Nie musisz ich ukrywać miły… Jestem tu by je widzieć. By znać Twój wkład i wielbić go tak długo jak tylko mi na to będziesz pozwalał.