18.03.2026, 19:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2026, 20:11 przez Mona Rowle.)
czy uda mi się zbić lewą ręką kulki, 3 af
Gdyby wypadek nigdy się nie wydarzył, tamtego dnia zachowałaby większą ostrożność, wciąż żyłaby w Walii. W wolny dzień jak ten, po prostu spakowałaby najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyła w góry — i tyle by ją widzieli. Wycieczki górskie były jej formą spędzania czasu. Co więcej, odkąd mieszkała w Londynie, powroty w rodzinne strony nie były już takie proste. Najwyżej mogła udawać pustelnika, byle tylko nie natrafić na granice rezerwatu i jego ostrzeżenia. Czasem zastanawiała się, czy Icarus kiedykolwiek byłby w stanie to zrozumieć.
Raczej nie, tj. nie było tam bezpiecznych szlaków z barierkami. Mogłaby natomiast pokazać mu niższe doliny. Nie musieli od razu zdobywać najwyższych szczytów ani rzucać się na wspinaczkę.
— Nie zabiorę cię tam, gdzie by coś ci się stało. Jak zaliczymy kilka schronisk, to najwyżej na Yr Wyddfa polecimy — odparła tonem, który nie pozwalał rozstrzygnąć, czy żartowała o locie na smoku, czy mówiła zupełnie poważnie.
Kiedy Icarus się schylił, jej spojrzenie na moment zatrzymało się na jego sylwetce, plecach... i nowych spodniach, które leżały na nim dobrze. Kobieta otrząsnęła się, gdy podniósł głowę i posłał jej swój szeroki, chłopięcy uśmiech.
— Zawsze stawiasz poprzeczkę tak wysoko! — zaśmiała się. Mona schyliła się, aby wypuścić kulkę. Niestety, ta wymknęła się spod jej palców w sposób daleki od zamierzonego. Już od początku tor był zły. Gargulka zatoczyła szeroki łuk i zamiast elegancko wybić przeciwników poza kredowy krąg, jej strzał jedynie musnął jedną z kulek, ledwie ją poruszając.
Ktoś parsknął śmiechem. Mona wypuściła powietrze nosem.
— Czyli tak to dziś wygląda.
Rzut Z 1d100 - 3
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Gdyby wypadek nigdy się nie wydarzył, tamtego dnia zachowałaby większą ostrożność, wciąż żyłaby w Walii. W wolny dzień jak ten, po prostu spakowałaby najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyła w góry — i tyle by ją widzieli. Wycieczki górskie były jej formą spędzania czasu. Co więcej, odkąd mieszkała w Londynie, powroty w rodzinne strony nie były już takie proste. Najwyżej mogła udawać pustelnika, byle tylko nie natrafić na granice rezerwatu i jego ostrzeżenia. Czasem zastanawiała się, czy Icarus kiedykolwiek byłby w stanie to zrozumieć.
Raczej nie, tj. nie było tam bezpiecznych szlaków z barierkami. Mogłaby natomiast pokazać mu niższe doliny. Nie musieli od razu zdobywać najwyższych szczytów ani rzucać się na wspinaczkę.
— Nie zabiorę cię tam, gdzie by coś ci się stało. Jak zaliczymy kilka schronisk, to najwyżej na Yr Wyddfa polecimy — odparła tonem, który nie pozwalał rozstrzygnąć, czy żartowała o locie na smoku, czy mówiła zupełnie poważnie.
Kiedy Icarus się schylił, jej spojrzenie na moment zatrzymało się na jego sylwetce, plecach... i nowych spodniach, które leżały na nim dobrze. Kobieta otrząsnęła się, gdy podniósł głowę i posłał jej swój szeroki, chłopięcy uśmiech.
— Zawsze stawiasz poprzeczkę tak wysoko! — zaśmiała się. Mona schyliła się, aby wypuścić kulkę. Niestety, ta wymknęła się spod jej palców w sposób daleki od zamierzonego. Już od początku tor był zły. Gargulka zatoczyła szeroki łuk i zamiast elegancko wybić przeciwników poza kredowy krąg, jej strzał jedynie musnął jedną z kulek, ledwie ją poruszając.
Ktoś parsknął śmiechem. Mona wypuściła powietrze nosem.
— Czyli tak to dziś wygląda.
jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
wrzucony tu przez diabła