22.03.2026, 00:55 ✶
— Racz mi wybaczyć uchybienie należnej prezencji — odpowiedział, jakby mówił o kimś innym, a niekoniecznie o sobie. Od przełomu ósmego i dziewiątego dnia września Odys nie był już tym, kim bywał dawniej. Świadomość tego stanu nie opuszczała go ani na chwilę. Przyjmował ją jednakże z osobliwą obojętnością, ponieważ rzecz dotyczyła jedynie drobnej skazy w precyzyjnym mechanizmie, tj. skazy, którą zgodził się, aby odnotować, lecz której naprawa nie była sprawą pilną. — Nie byłbym... Nie pisałbym, gdyby nie… — lekarz urwał. Jego spojrzenie przesunęło się za wzrokiem Lazarusa niechętnie w stronę zacieków. — …gdyby nie to — dokończył ponuro.
Następnie opadło na butelkę.
Odys usiłował przywołać z pamięci właściwy porządek rzeczy — jak należało postąpić, jakie gesty wykonać, aby uczynić zadość konwenansom. Jego praca polegała na analizie ludzkiej potrzeby naznaczania czasu czynnościami, którym znaczenie przypisano jedynie dlatego, że wszyscy zgodzili się je za takie uważać.
— Trzydzieści dwa. Wiek sposobny do umierania — ten to też potrafił zepsuć nastrój!
Czy Lazarus mógł wiedzieć, że od czasu Spalonej Nocy Odys częściej sięgał po trunek? Skądże by. Myśl to była niedorzeczna. Darował mu wino — trafne w swym doborze. Być może wynikało to z faktu, iż Lazarus posiadał serce po właściwej stronie, jakkolwiek gorliwie by temu zaprzeczał, gdyby mu to wprost oznajmiono. Zażyczył sprawić Fawleyowi przyjemność, ponieważ tego właśnie wymagały przyjęte obyczaje w dniu urodzin. Tak, tak właśnie było.
— Nie było to konieczne. Niemniej dziękuję. Nalałbym nam obu, gdyby nie to, że pozostajesz moim pacjentem, a alkohol…
On sam mógł sobie na to pozwolić.
Następnie opadło na butelkę.
Odys usiłował przywołać z pamięci właściwy porządek rzeczy — jak należało postąpić, jakie gesty wykonać, aby uczynić zadość konwenansom. Jego praca polegała na analizie ludzkiej potrzeby naznaczania czasu czynnościami, którym znaczenie przypisano jedynie dlatego, że wszyscy zgodzili się je za takie uważać.
— Trzydzieści dwa. Wiek sposobny do umierania — ten to też potrafił zepsuć nastrój!
Czy Lazarus mógł wiedzieć, że od czasu Spalonej Nocy Odys częściej sięgał po trunek? Skądże by. Myśl to była niedorzeczna. Darował mu wino — trafne w swym doborze. Być może wynikało to z faktu, iż Lazarus posiadał serce po właściwej stronie, jakkolwiek gorliwie by temu zaprzeczał, gdyby mu to wprost oznajmiono. Zażyczył sprawić Fawleyowi przyjemność, ponieważ tego właśnie wymagały przyjęte obyczaje w dniu urodzin. Tak, tak właśnie było.
— Nie było to konieczne. Niemniej dziękuję. Nalałbym nam obu, gdyby nie to, że pozostajesz moim pacjentem, a alkohol…
On sam mógł sobie na to pozwolić.
absolutnie, absolutnie
będę z Tobą aż po grób
będę z Tobą aż po grób