22.03.2026, 01:34 ✶
Selkie od syren różniły się nie lada miarą. Tamte wyłącznie w obrębie własnego rodzaju rozmnażając się, od świata ludzkiego stroniły, zachowując swą odrębność. Mężczyzna, który był prostym śmiertelnikiem, nie był dla nich niczym więcej niż zwiedzioną pieśnią ofiarą. Obracały go w strawę i obdzierały ciało z pokusy, jaką same stworzyły.
Kobieta skórę odziedziczyła po matce, ta zaś po swojej, i tak dalej, przez długie pokolenia, w których pamięć morza nie gasła. Wedle dawnej legendy powiadano, że selkie, zawsze do morza powracały wiedzione tęsknotą ku falom. Nie baczyły na dzieci i miłość. Czarownice nauczyły się jednak temu przeznaczeniu opierać.
— Należy też pod nogi zważać, gdy się stąpa — kącik jej ust drgnął, ponieważ nieporadność ubawiła ją odrobinę. W spojrzeniu jej, brońcie bogowie, szyderstwa nie było.
Selkie zrobiła jeden krok do przodu, a potem drugi. Kamienie pod jej stopami były zimne, jednakże nie zwracała na to uwagi. Poruszała się z tą samą płynnością, z jaką jeszcze chwilę wcześniej przecinała wodę. Gdy podeszła bliżej, nachyliła się nad kobietą powoli. Dawała jej czas na ucieczkę, mimo że Brynja podejrzewała, że ta i tak nie nadejdzie.
Wilgoć wciąż lśniła na jej skórze, a krople pojedyncze spadały niżej, rozpryskując się o podłoże tuż przy ramieniu czarownicy. Jej mokre włosy opadły jak ciemna zasłona, musnęły policzek Lany i odznaczyły go chłodem oraz słonym śladem. Zapach morza rozszedł się wszędzie.
Musiała odwrócić jej uwagę od foczej skóry, a czy był ku temu sposób skuteczniejszy niż własne ciało — to ludzkie?
Kobieta skórę odziedziczyła po matce, ta zaś po swojej, i tak dalej, przez długie pokolenia, w których pamięć morza nie gasła. Wedle dawnej legendy powiadano, że selkie, zawsze do morza powracały wiedzione tęsknotą ku falom. Nie baczyły na dzieci i miłość. Czarownice nauczyły się jednak temu przeznaczeniu opierać.
— Należy też pod nogi zważać, gdy się stąpa — kącik jej ust drgnął, ponieważ nieporadność ubawiła ją odrobinę. W spojrzeniu jej, brońcie bogowie, szyderstwa nie było.
Selkie zrobiła jeden krok do przodu, a potem drugi. Kamienie pod jej stopami były zimne, jednakże nie zwracała na to uwagi. Poruszała się z tą samą płynnością, z jaką jeszcze chwilę wcześniej przecinała wodę. Gdy podeszła bliżej, nachyliła się nad kobietą powoli. Dawała jej czas na ucieczkę, mimo że Brynja podejrzewała, że ta i tak nie nadejdzie.
Wilgoć wciąż lśniła na jej skórze, a krople pojedyncze spadały niżej, rozpryskując się o podłoże tuż przy ramieniu czarownicy. Jej mokre włosy opadły jak ciemna zasłona, musnęły policzek Lany i odznaczyły go chłodem oraz słonym śladem. Zapach morza rozszedł się wszędzie.
Musiała odwrócić jej uwagę od foczej skóry, a czy był ku temu sposób skuteczniejszy niż własne ciało — to ludzkie?
i wish you a kinder sea