22.03.2026, 20:16 ✶
Umysł Lany również stale poszukiwał struktur i wzorów w otaczającym ją świecie. Jednak, w przeciwieństwie do Astorii, zamiast artystycznych kompozycji dostrzegała procesy historyczne, które nadały miastu jego obecny kształt. Ponad dwa tysiące lat wydarzeń odcisnęło swoje piętno na Londynie do tego stopnia, że Dolohovówna odkrywała coś nowego za każdym razem, gdy wracała w rodzinne strony. Tak było również teraz, kiedy przemierzała ulice metropolii, po miesiącach spędzonych na walijskiej prowincji. Nawet kiczowate świąteczne dekoracje były godne uwagi, ponieważ stanowiły swego rodzaju znak czasów; możliwe, że kiedyś historycy będą badać je pod kątem preferencji estetycznych czarodziejskiego społeczeństwa w latach 70. XX wieku.
Jak bardzo zajmująca nie byłaby analiza londyńskiego krajobrazu, Lanie zaczynało się kręcić w głowie od wszystkich otaczających ją bodźców. Dłuższy pobyt na łonie natury odzwyczaił ją od tłumów, które w okresie świątecznym niestety często zapychały świąteczne ulice. W takich sytuacjach Dolohovówna starała się znaleźć pośród tłoku jakiś znajomy element, na którym mogła skupić uwagę. Szczęśliwie nie musiała szukać długo, ponieważ ujrzała koleżankę, z którą była umówiona.
– Ciebie również dobrze widzieć Tori. – odetchnęła z ulgą obejmując drugą czarownicę. Znajomy ton głosu i zapach uspokoiły ją, przywołując wspomnienia czasów, kiedy wszystko wydawało się prostsze. Czasów, kiedy brat Astorii jeszcze żył. Czas jednak płynął nieubłaganie i tak jak zmieniał się świat dookoła, zmieniała się również ich dwójka. Między podróżami Dolohovówny oraz kursami Avery ciężko było znaleźć czas na wspólne spotkania, lecz każde nowe doświadczenie zostawiało na nich ślad, choćby subtelny. Tak jak teraz, Lana wydawała się ogólnie bardziej wypoczęta w porównaniu do ostatniego razu, kiedy się widziały (pomijając stres związany z przebywaniem w tłumie).
– Jakiś czas temu wróciłam z Anglesey, a wcześniej zwiedziłam resztę Walii. Przyznam ci, że sama nie spodziewałam się ile historii może skrywać w sobie nawet najbardziej niepozorny skrawek lądu... – po tym jak Astoria przywołała temat podróży, Lana musiała się skupić, by nie przytłoczyć koleżanki opowiadaniem o swoim ulubionym zainteresowaniu. Na to przyjdzie czas później. – Udało mi się znaleźć pamiątki, które idealnie sprawdzą się jako prezenty. Po prawdzie, mam również jeden dla ciebie. – wskazała na elegancko zapakowany pakunek, który przez cały czas trzymała pod ramieniem. – Tak, myślę, że grzaniec to dobry pomysł. Mamy przecież tyle do obgadania...
Jak bardzo zajmująca nie byłaby analiza londyńskiego krajobrazu, Lanie zaczynało się kręcić w głowie od wszystkich otaczających ją bodźców. Dłuższy pobyt na łonie natury odzwyczaił ją od tłumów, które w okresie świątecznym niestety często zapychały świąteczne ulice. W takich sytuacjach Dolohovówna starała się znaleźć pośród tłoku jakiś znajomy element, na którym mogła skupić uwagę. Szczęśliwie nie musiała szukać długo, ponieważ ujrzała koleżankę, z którą była umówiona.
– Ciebie również dobrze widzieć Tori. – odetchnęła z ulgą obejmując drugą czarownicę. Znajomy ton głosu i zapach uspokoiły ją, przywołując wspomnienia czasów, kiedy wszystko wydawało się prostsze. Czasów, kiedy brat Astorii jeszcze żył. Czas jednak płynął nieubłaganie i tak jak zmieniał się świat dookoła, zmieniała się również ich dwójka. Między podróżami Dolohovówny oraz kursami Avery ciężko było znaleźć czas na wspólne spotkania, lecz każde nowe doświadczenie zostawiało na nich ślad, choćby subtelny. Tak jak teraz, Lana wydawała się ogólnie bardziej wypoczęta w porównaniu do ostatniego razu, kiedy się widziały (pomijając stres związany z przebywaniem w tłumie).
– Jakiś czas temu wróciłam z Anglesey, a wcześniej zwiedziłam resztę Walii. Przyznam ci, że sama nie spodziewałam się ile historii może skrywać w sobie nawet najbardziej niepozorny skrawek lądu... – po tym jak Astoria przywołała temat podróży, Lana musiała się skupić, by nie przytłoczyć koleżanki opowiadaniem o swoim ulubionym zainteresowaniu. Na to przyjdzie czas później. – Udało mi się znaleźć pamiątki, które idealnie sprawdzą się jako prezenty. Po prawdzie, mam również jeden dla ciebie. – wskazała na elegancko zapakowany pakunek, który przez cały czas trzymała pod ramieniem. – Tak, myślę, że grzaniec to dobry pomysł. Mamy przecież tyle do obgadania...
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.