24.03.2026, 20:37 ✶
Ceolsige zatrzymała się gwałtownie na samej krawędzi ściany, przykucając nisko. Jej nasiąknięty płaszcz, który jeszcze przed chwilą łopotał wściekle, teraz spoczął nieruchomo na czarnym onyksie, układając się w ciężkie, lśniące od wilgoci fałdy. Drżące i blade z chłodu palce lewej ręki zacisnęły się badawczo na ostrej krawędzi czarnej ściany i oświetlonej platformy.
Paserka zmrużyła oczy, obserwując staruszkę tkającą sieć z własnej esencji. Niemal makabryczne wrażenie tego procesu zdawało się w żaden sposób nie wpływać na Ceolsige. Jej prawa dłoń, zaciśnięta na różdżce, ani drgnęły, choć na twarzy wykwitł ten specyficzny, dziki uśmiech, który pojawiał się u niej, gdy ryzyko stawało się niemal namacalne.
Analizę postaci staruszki przerwało jej mimowolne drżenie warg w takt dziwnej pieśni. Głos i gwałtowny ruch Hery'ego oderwał jej uwagę na chwilę od głównego zagrożenia. Zdawało się jej, ze widzi w nim narastającą panikę, nie pozbawioną podstaw.
– Nie rób jej krzywdy, Henry! – fuknęła, a jej głos, choć przytłumiony przez nadnaturalną ciszę, przeciął powietrze niczym bat. – Nie wiemy co trzyma konstrukcję w pozycji.
Przeniosła wzrok na Brynję. Selkie zdawała się zabierać za zadanie, o które chciała ją poprosić. Ceolsige skinęła głową z ciepłym wyrazem szczerej aprobaty, choć jej własne ciało zaczynało już zdradziecko kołysać się w rytm szanty.
– Śpiewaj, mała... – rzuciła, a jej słowa zaczęły nabierać dziwnego, metrycznego rytmu, stapiając się z melodią staruchy. – Urd zawsze chwaliła głos swojej młodszej siostry. - Starała się brzmieć ciepło i pokrzepiająco. Wydawało się, że umiejętności dziewczyny mogły być ich najpewniejszą osłoną w tej sytuacji.
Kobieta wyprostowała się, czując, jak zmarznięte palce drętwieją na berberysowym drzewcu różdżki. Przesunęła się na sam skraj ściany, tam, gdzie pion przechodził w poziom platformy. Sprawdziła grawitację końcem buta, czując, jak siły przyciągania walczą o jej ciało.
– Trzymajcie się czegoś! – krzyknęła, a jej głos na moment odzyskał dawną ostrość, przebijając się przez narastający w głowie szum pieśni.
Przełożyła nogę przez krawędź i przechyliła się na platformę. Przez ułamek sekundy jej ciało zawisło w nicości, a mokra spódnica i płaszcz zawirowały wokół niej niczym ciemna chmura, by po chwili z głośnym mlaśnięciem uderzyć o poziomą płaszczyznę platformy. Ceolsige pozostała w przyklęku, celując różdżką w pulsujące serce sieci. Spróbowała sięgnać po magię rozpraszającą by chociaż zakłócić efekt jakim emanowała staruszka. Liczyła, że chociaż da im to jakieś wskazówki odnośnie natury zjawiska lub trochę czasu.
Rzucam na charyzmę ◉◉◉◉○: chcę pokrzepić Brynję w jej śpiewie uważając jej umiejętności za najpewniejszą osłonę przed upiornym śpiewem.
Rzucam na rozproszenie ◉◉◉○○: próbuję zakłócić działanie magii jaką emanuje staruszka, konkretnie rozproszyć zakłócić chociaż na chwilę ten proces wyplatania więzienia w celu zobaczenia z czym mamy do czynienia i zyskania na czasie.
Paserka zmrużyła oczy, obserwując staruszkę tkającą sieć z własnej esencji. Niemal makabryczne wrażenie tego procesu zdawało się w żaden sposób nie wpływać na Ceolsige. Jej prawa dłoń, zaciśnięta na różdżce, ani drgnęły, choć na twarzy wykwitł ten specyficzny, dziki uśmiech, który pojawiał się u niej, gdy ryzyko stawało się niemal namacalne.
Analizę postaci staruszki przerwało jej mimowolne drżenie warg w takt dziwnej pieśni. Głos i gwałtowny ruch Hery'ego oderwał jej uwagę na chwilę od głównego zagrożenia. Zdawało się jej, ze widzi w nim narastającą panikę, nie pozbawioną podstaw.
– Nie rób jej krzywdy, Henry! – fuknęła, a jej głos, choć przytłumiony przez nadnaturalną ciszę, przeciął powietrze niczym bat. – Nie wiemy co trzyma konstrukcję w pozycji.
Przeniosła wzrok na Brynję. Selkie zdawała się zabierać za zadanie, o które chciała ją poprosić. Ceolsige skinęła głową z ciepłym wyrazem szczerej aprobaty, choć jej własne ciało zaczynało już zdradziecko kołysać się w rytm szanty.
– Śpiewaj, mała... – rzuciła, a jej słowa zaczęły nabierać dziwnego, metrycznego rytmu, stapiając się z melodią staruchy. – Urd zawsze chwaliła głos swojej młodszej siostry. - Starała się brzmieć ciepło i pokrzepiająco. Wydawało się, że umiejętności dziewczyny mogły być ich najpewniejszą osłoną w tej sytuacji.
Kobieta wyprostowała się, czując, jak zmarznięte palce drętwieją na berberysowym drzewcu różdżki. Przesunęła się na sam skraj ściany, tam, gdzie pion przechodził w poziom platformy. Sprawdziła grawitację końcem buta, czując, jak siły przyciągania walczą o jej ciało.
– Trzymajcie się czegoś! – krzyknęła, a jej głos na moment odzyskał dawną ostrość, przebijając się przez narastający w głowie szum pieśni.
Przełożyła nogę przez krawędź i przechyliła się na platformę. Przez ułamek sekundy jej ciało zawisło w nicości, a mokra spódnica i płaszcz zawirowały wokół niej niczym ciemna chmura, by po chwili z głośnym mlaśnięciem uderzyć o poziomą płaszczyznę platformy. Ceolsige pozostała w przyklęku, celując różdżką w pulsujące serce sieci. Spróbowała sięgnać po magię rozpraszającą by chociaż zakłócić efekt jakim emanowała staruszka. Liczyła, że chociaż da im to jakieś wskazówki odnośnie natury zjawiska lub trochę czasu.
Rzucam na charyzmę ◉◉◉◉○: chcę pokrzepić Brynję w jej śpiewie uważając jej umiejętności za najpewniejszą osłonę przed upiornym śpiewem.
Rzut PO 1d100 - 22
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzucam na rozproszenie ◉◉◉○○: próbuję zakłócić działanie magii jaką emanuje staruszka, konkretnie rozproszyć zakłócić chociaż na chwilę ten proces wyplatania więzienia w celu zobaczenia z czym mamy do czynienia i zyskania na czasie.
Rzut Z 1d100 - 32
Akcja nieudana
Akcja nieudana