Sauriel zamrugał parokrotnie, wyciągając z puli fantów... karty. Nie, nie, wróć. KARTY. Z jakąś panienką, która wypinała mu dupsko. Może gdyby jego chuj był w stanie... w stanie. Po prostu w jakimkolwiek stanie to by pomyślał coś innego niż: jakaś kurwa wypinająca dupę. Stety czy niestety jego seksualność nie istniała, więc jedyne, co sobie o tym pomyślał, to to, że wulgarność kurew dzisiejszych czasów była tą, co się nie śniło filozfowom. Takim sposobem Loretta Lestrange została nazwana prostytutką.
Schował tym nie mniej karty do kieszeni. Na peeewno się kiedyś przydadzą. Niejeden chłop miałby z tego wielki ubaw. Sauriel wolałby takie karty z kotkami na przykład. Najlepiej tak puchate, jak same kotki. Ewentualnie jak Potworna Księga Potworów. Jak się nie ma, co się kradnie, co popadnie. Jak to ktoś mądry kiedyś powiedział.
Uwagę wampira przykuło stoisko obstawione płótnami. I to akurat już przykuło BARDZO tę uwagę. Spodziewał się, no nie wiem, pejazaży, szkiców, może nawet farb olejnych. Portretów? No tak, tego też. Ale nie... TAKICH portretów. Okej, karty, teraz przedziwne portrety... i co będzie dalej? Królik wyciągany z kapelusza był przy tym zupełnie normalny. Zwłaszcza w świecie czarodziejów.
Czarnowłosy bardzo chętnie zapłacił za wykonanie jego portretu pani... Uli. Bo nazwiska nie był w stanie wymówić. Nawet w myślach nie był w stanie go powtórzyć. Umierał z ciekawości, co za kulfon z niego wyjdzie i czy zamiast nosa będzie miał ziemniaka. 10 minut to wcale nie było dużo, a artyście warto było czas poświęcić! Odebrał swój portret z uśmiechem pod nosem, składając kartkę i wsuwając do kieszeni.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.