• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[17.10.72] As-is ghost, £9.99. Ours now | Benjy, Prue

[17.10.72] As-is ghost, £9.99. Ours now | Benjy, Prue
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#5
27.03.2026, 00:49  ✶  
Stałem naprzeciwko niej i przez moment naprawdę nie ruszałem się w ogóle, mierząc Prudence spojrzeniem przymrużonych oczu, jakbym chciał zapamiętać dokładnie ten obraz - ją na tle Nokturnu, z tym spokojem wymalowanym na twarzy, który w tym miejscu wyglądał - paradoksalnie - jak coś nie do końca legalnego… Czyli jednocześnie dokładnie tak jak powinien. Ulica żyła własnym życiem, coś skrzypnęło w głębi jednej z przyległych alejek, coś jeszcze innego stuknęło gdzieś wyżej, ktoś przeszedł za moimi plecami, zahaczając ramieniem o mur, ale to wszystko było tłem, przytłumionym szumem, który nie miał prawa przebić się przez to, co działo się między nami, wtrącić się w naszą cichą dyskusję o planach. Nokturn był brudny, stanowił wykrzywiony obraz Pokątnej, nieprzyjemny dla większości ludzi, a mimo to… Pasował… Do mnie na pewno. I, co mnie nadal trochę bawiło, do niej też - nie tak, jak powinien pasować do oficjalnej pracownicy Ministerstwa Magii, ale w tym był cały urok - nie mogliśmy trafić do lepszego miejsca. To znaczy… Mogliśmy, ale… Kiedy powtórzyła za mną „kilka?”, zerknąłem na nią z ukosa i uśmiechnąłem się pod nosem, widząc, jak szybko podłapała temat. Cóż, nie powinno mnie to dziwić.
- Zabiolę. Jeśli będziesz miała ochotę wyściubiś nosa poza klaj, znam kilka miejsc, któle Noktuln uznałby za całkiem pszyzwoite. - Zapewniłem z krótkim, cichym wydechem, który mógł być śmiechem, a mógł być czymś bliższym uznaniu. To nie było miejsce na długoterminowe obietnice, raczej na krótkie deklaracje, które albo się spełniały, albo znikały bez śladu, ale nagle, zupełnie nie w moim stylu, pomyślałem, że rzeczywiście chciałbym ją tam zabrać - nie po to, żeby coś udowodnić, raczej po to, żeby zobaczyła to, o czym już kiedyś rozmawialiśmy, miejsca, gdzie rzeczy nie trafiały do oficjalnych rejestrów, gdzie granice były bardziej umowne niż realne, a „handel” miał znaczenie dużo szersze niż to, co widzieli ludzie na Pokątnej. Na pewno byłaby nimi zachwycona.
- „Odpowiednie lęse” to pojęcie względne, wiesz. - Mruknąłem, przesuwając wzrokiem po jednym z przechodniów, który wyglądał, jakby niósł przy sobie coś więcej niż tylko zawiniątko wciśnięte pod płaszcz. - A kto ma prawo oceniaś? Nikt, kto tu pszychodzi. - To było jedno z tych prostych praw, które działały bez potrzeby zapisywania ich gdziekolwiek. Nie powiedziałem nic więcej, ale to wystarczyło, to miejsce działało według prostych zasad, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wyglądało jak chaos. Nie oceniałem go, w tym momencie nie byłem od oceniania, zresztą, zbyt często bywałem po tej stronie, która dostarczała rzeczy tam, gdzie miały trafić, bez zadawania zbędnych pytań. Intencje były luksusem, na który nie zawsze można było sobie pozwolić, nie było w tym moralności, przynajmniej nie w tej formie, do której ludzie lubili się przyznawać, była za to prostota, która miała swój własny, pokręcony porządek.
Nokturn nie zmieniał się dla nikogo, ale zawsze miał w sobie coś nowego, jeśli tylko patrzyło się wystarczająco uważnie…
„Raz”.
Mały sklepik, zapach czegoś kwaśnego i starego.
„Dwa”.
Wąskie drzwi, za którymi ktoś się kłócił, głosy były przytłumione, ale ostre.
„Trzy”.
Witryna z czymś, co wyglądało jak biżuteria, ale było zbyt ciemne, zbyt matowe, żeby było zwyczajne.
„Cztery”.
Minęliśmy kolejny sklepik, niewielki, z wystawą tak zapchaną, że trudno było rozróżnić pojedyncze przedmioty.
„Pięć”.
Następne drzwi, ciężkie, zamknięte, z rysą biegnącą przez całą powierzchnię drewna.
„Sześć”.
Przejście przez zabite drzwi, które wyglądało, jakby nie powinno istnieć, a jednak ktoś z niego właśnie wychodził, nie patrząc na nas nawet przez sekundę.
„Siedem”. „Osiem”.
Szliśmy dalej, łapałem się na tym, że naprawdę mnie to bawiło - ta jej spontaniczność, ta gra, którą wymyśliła na poczekaniu, pasowała do tego miejsca bardziej, niż powinna, Nokturn lubił przypadek… Albo przynajmniej dobrze udawał, że wszystko było tu związane z przypadkiem.
„Dziewięć.”
Zatrzymałem się razem z nią, przystając praktycznie odruchowo w tym samym momencie, i przeniosłem wzrok na to, co miało być naszym celem - zmrużyłem lekko oczy, przesuwając spojrzeniem po przestrzeni, wyłapując ruchy, twarze, drobne sygnały - nawyki nie znikały, nawet kiedy nie były potrzebne. Wąska uliczka odchodziła w bok, jeszcze ciemniejsza i bardziej ponura niż główna część Nokturnu, co samo w sobie było osiągnięciem, nie znajdowały się w niej żadne drzwi mogące prowadzić do lokali, ale nie były one potrzebne. Naszym oczom ukazała się zbieranina stoisk, ciasno ustawionych, jakby ktoś próbował upchnąć jak najwięcej w jak najmniejszej przestrzeni - to nie był sklep w klasycznym rozumieniu, to było skupisko tymczasowych konstrukcji, coś pomiędzy targiem a miejscem, które powstało, bo ktoś kiedyś postanowił sprzedawać rzeczy bez zadawania pytań, a inni uznali, że to dobry pomysł. Krzywe stragany, prowizoryczne zadaszenia, materiały, które pamiętały lepsze czasy, i poruszające się pod nimi sylwetki - różne, zbyt różne, żeby dało się je wrzucić do jednej kategorii - niektórzy wyglądali jak sprzedawcy, inni jak klienci, jeszcze inni jak ktoś lub coś pomiędzy. Światło było tu jeszcze gorsze niż na głównej części ulicy, bardziej punktowe, bardziej zdradliwe, twarze sprzedających częściowo znikały w cieniu, a kupujący wyglądali, jakby nie byli do końca pewni, czy właśnie robią interes, czy podpisują coś, czego nie rozumieją. Nic dziwnego, w takich przypadkach nigdy w stu procentach nie wiedziałeś, czy kupisz coś wartościowego, czy coś, co spróbuje cię zabić. Stoły zastawione były wszystkim - od drobnych, niepozornych artefaktów, przez fiolki z zawartością, której lepiej było nie zgadywać, po rzeczy, które wyglądały jak fragmenty czegoś większego, czego nikt nie chciał składać z powrotem - tu nie było jednej możliwości, tu było ich kilkadziesiąt, może kilkaset naraz, każda z potencjałem, żeby skończyć się dobrze… Albo bardzo źle. Przeniosłem wzrok z jednego stoiska na drugie, powoli, bez pośpiechu, analizując, wybierając, odrzucając.
- Hm… - Rzuciłem do siebie pod nosem, po czym zerknąłem na Prudence, kiedy powiedziała, że „powinniśmy wziąć to pod uwagę”, i uśmiechnąłem się krzywo. - To jest jeszcze lepsze nisz sklep s dszwiami. - Stwierdziłem bez wahania. - Sklep ma właściciela. Tu masz… Konkulensję. - Ścisnąłem lekko jej dłoń, zerkając jeszcze raz na przestrzeń przed nami, dziewięć było doskonałym wyborem.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (4931), Prudence Fenwick (3418)




Wiadomości w tym wątku
[17.10.72] As-is ghost, £9.99. Ours now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 25.03.2026, 23:17
RE: [17.10.72] As-is ghost, £9.99. Ours now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 26.03.2026, 00:47
RE: [17.10.72] As-is ghost, £9.99. Ours now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.03.2026, 01:48
RE: [17.10.72] As-is ghost, £9.99. Ours now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 26.03.2026, 21:58
RE: [17.10.72] As-is ghost, £9.99. Ours now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.03.2026, 00:49
RE: [17.10.72] As-is ghost, £9.99. Ours now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.03.2026, 19:56
RE: [17.10.72] As-is ghost, £9.99. Ours now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 28.03.2026, 21:03
RE: [17.10.72] As-is ghost, £9.99. Ours now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 01.04.2026, 08:58
RE: [17.10.72] As-is ghost, £9.99. Ours now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 03.04.2026, 19:16
RE: [17.10.72] As-is ghost, £9.99. Ours now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 05.04.2026, 22:34
RE: [17.10.72] As-is ghost, £9.99. Ours now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 10.04.2026, 18:24

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa