31.03.2026, 11:50 ✶
Napił się eliksiru natychmiast, gdy dostał pozwolenie od uzdrowiciela. Był to specyfik niezbyt przyjemny w smaku, gorzkawy, a nawet palący. Rozgrzewał jednak jak najmocniejszy alkohol. Rozlał po klatce piersiowej chłopaka ciepło, którego w tej chwili tak bardzo potrzebował. No i miał urlop, chyba nawet płatny. Pomyślał sobie, że jak się lepiej poczuje, może nawet zdoła troszkę poczytać? Albo uprzątnąć?
Nie wychodził za doktorem. Położył się za to w łóżku i ponownie opatulił kołdrą. Do jego uszu doszły słowa Hannibala. Jak się czuje? Będzie żył? Znowu ten brak zaufania. Jakby nie mógł zapytać o jego samego później, kiedy doktor wyjdzie. Henio nie chciał o tym myśleć, choć znowu czuł, że jego nowy współlokator uważał go za głupiego, niezdolnego do poradzenia sobie samemu. A Lockhart przecież nauczył się tego w bolesny sposób. Stał się niemal mistrzem przetrwania. Nie potrzebował żadnego mecenatu ani litości bogatego kolegi. Wypracował swoje sposoby, radził sobie jak potrafił. Był wdzięczny doktorowi Prewettowi, że zgodził się przyjść. Hannibal rzeczywiście dowiedział się o tej usłudze, wykorzystał koneksje. A jednak Henry nie chciał się czuć jego dłużnikiem. Nie chciał też być biedakiem, który potrzebuje czyjejś opieki. Stał się dorosły zdecydowanie za szybko, ale nie lubił być infantylizowany, szczególnie przez rówieśnika. Nie czuł się wtedy traktowany po partnersku.
Po chwili jednak Henry nakazał sobie, by już nie spiralować myślami wokół swoich trudnych emocji. Dał więc lekowi działać, postarał się wyciszyć umysł, aż wreszcie zmorzył go pozbawiony marzeń sen.
Nie wychodził za doktorem. Położył się za to w łóżku i ponownie opatulił kołdrą. Do jego uszu doszły słowa Hannibala. Jak się czuje? Będzie żył? Znowu ten brak zaufania. Jakby nie mógł zapytać o jego samego później, kiedy doktor wyjdzie. Henio nie chciał o tym myśleć, choć znowu czuł, że jego nowy współlokator uważał go za głupiego, niezdolnego do poradzenia sobie samemu. A Lockhart przecież nauczył się tego w bolesny sposób. Stał się niemal mistrzem przetrwania. Nie potrzebował żadnego mecenatu ani litości bogatego kolegi. Wypracował swoje sposoby, radził sobie jak potrafił. Był wdzięczny doktorowi Prewettowi, że zgodził się przyjść. Hannibal rzeczywiście dowiedział się o tej usłudze, wykorzystał koneksje. A jednak Henry nie chciał się czuć jego dłużnikiem. Nie chciał też być biedakiem, który potrzebuje czyjejś opieki. Stał się dorosły zdecydowanie za szybko, ale nie lubił być infantylizowany, szczególnie przez rówieśnika. Nie czuł się wtedy traktowany po partnersku.
Po chwili jednak Henry nakazał sobie, by już nie spiralować myślami wokół swoich trudnych emocji. Dał więc lekowi działać, postarał się wyciszyć umysł, aż wreszcie zmorzył go pozbawiony marzeń sen.
Postać opuszcza sesję