01.04.2026, 14:28 ✶
Oczywiście, że zrobiłby dla niej wszystko. Tym razem wszystko oznaczało, że w ten piątek nie pójdzie pić to The Loft, tylko spędzi z nią czas w miejscu, do którego uciekła przed, jak mu się przynajmniej wydawało, nieco destrukcyjnymi dla głowy skutkami zbyt intensywnego przebywania z kimś na skraju własnej wytrzymałości. Oczywiście, że przez swoje lęki wolał mieć ją blisko, ale… czy mógł ją za to wszystko oceniać? Właściwie, to nieco uspokajało jego duszę to, że kiedy ta wojna go zabije, Millie będzie miała o kogo się oprzeć. Uzależnianie od siebie innych nie wychodziło nikomu na zdrowie, a już zwłaszcza, kiedy samemu zahaczało się już o progi szaleństwa.
Moody łyknął kilka głębszych łyków, resztę alkoholu przelał do swojej butelki. Dzisiaj wyjątkowo umieścił ją w wewnętrznej kieszeni marynarki, a nie munduru. Przemył twarz, przepłukał usta. Wyglądał właściwie tak samo jak zawsze – jak zapomniana koszulka wyciągnięta z dna miski na pranie. Pognieciony, zaniedbany, ale… to akurat pozostało w nim niezmienne od lat.
– Czyli to jest ten Staw – zadarł głowę do góry, oglądając budynek, którego nie miał okazji poznać wcześniej. Zacięcie na brodzie zalane wodą kolońską jeszcze nie przestało go piec, ale nie dawał tego poznać po wyrazie twarzy. Jego oczy wyrażały ciepło. – Dobrze ci się tu żyje, nie potrzebujecie żeby coś naprawić…? Mógłbym wiesz, porobić coś z ojcem, gdyby była taka potrzeba…
@Millie Moody
Moody łyknął kilka głębszych łyków, resztę alkoholu przelał do swojej butelki. Dzisiaj wyjątkowo umieścił ją w wewnętrznej kieszeni marynarki, a nie munduru. Przemył twarz, przepłukał usta. Wyglądał właściwie tak samo jak zawsze – jak zapomniana koszulka wyciągnięta z dna miski na pranie. Pognieciony, zaniedbany, ale… to akurat pozostało w nim niezmienne od lat.
– Czyli to jest ten Staw – zadarł głowę do góry, oglądając budynek, którego nie miał okazji poznać wcześniej. Zacięcie na brodzie zalane wodą kolońską jeszcze nie przestało go piec, ale nie dawał tego poznać po wyrazie twarzy. Jego oczy wyrażały ciepło. – Dobrze ci się tu żyje, nie potrzebujecie żeby coś naprawić…? Mógłbym wiesz, porobić coś z ojcem, gdyby była taka potrzeba…
@Millie Moody
fear is the mind-killer.