01.04.2026, 22:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.04.2026, 14:41 przez Lana Dolohov.)
Gdy dłoń nieznajomej zbliżyła się do ręki Lany, oczy Dolohovówny zrobiły się szerokie jak spodki (jedyny element w jej wyglądzie, który jakkolwiek przypominał teraz Księżyc). Obserwowała każdy ruch kobiety ze wstrzymanym oddechem, jakby nie mogąc uwierzyć, że dzieje się to na jawie. Uczucie dotyku obcej skóry było jednak jak najbardziej realne, podobnie jak kropelki wody spływające z ciała nieznajomej. Nagiego ciała, które znajdowało się ledwie centymetry od niej.
Lana w pierwszej chwili myślała, że kobieta zamierzała zabrać list. Nawet jeśli pismo było już nieczytelne, w takiej sytuacji należało ją powstrzymać. Matka nie byłaby przecież zadowolona, gdyby dowiedziała się z jaką łatwością córka dała sobie odebrać rzecz będącą prywatną własnością. Dolohovówna bardzo dobrze zdawała sobie z tego sprawę, podobnie jak ze wszystkich innych zasad postępowania, które złamała w ciągu ostatnich paru minut. Lecz mimo to nie wykonała żadnego gestu skierowanego przeciw nieznajomej. Była zbyt zaabsorbowana sensacją, jaką wywoływał uścisk dłoni drugiej kobiety. Można by pomyśleć, że morze zabrało ze sobą nie tylko atrament, ale także zdrowy rozsądek Lany.
— Yyyh... — nie potrafiła udzielić sensowniejszej odpowiedzi na sugestię leżenia u jej stóp. A już na pewno nie po tym, jak została dotknięta w tak delikatny sposób. — T-tak. — udało jej w końcu powiedzieć, po tym jak już przełknęła gulę w gardle. Dopiero po prazu sekundach zrozumiała, co tak naprawdę kobieta miała na myśli przez "kogoś bliskiego sercu". — Znaczy, to jest list od mojej matki. A raczej był... — znów skierowała wzrok w stronę kartki papieru, choć tak naprawdę przyglądała się dłoni nieznajomej trzymającej ją za rękę.
Lana w pierwszej chwili myślała, że kobieta zamierzała zabrać list. Nawet jeśli pismo było już nieczytelne, w takiej sytuacji należało ją powstrzymać. Matka nie byłaby przecież zadowolona, gdyby dowiedziała się z jaką łatwością córka dała sobie odebrać rzecz będącą prywatną własnością. Dolohovówna bardzo dobrze zdawała sobie z tego sprawę, podobnie jak ze wszystkich innych zasad postępowania, które złamała w ciągu ostatnich paru minut. Lecz mimo to nie wykonała żadnego gestu skierowanego przeciw nieznajomej. Była zbyt zaabsorbowana sensacją, jaką wywoływał uścisk dłoni drugiej kobiety. Można by pomyśleć, że morze zabrało ze sobą nie tylko atrament, ale także zdrowy rozsądek Lany.
— Yyyh... — nie potrafiła udzielić sensowniejszej odpowiedzi na sugestię leżenia u jej stóp. A już na pewno nie po tym, jak została dotknięta w tak delikatny sposób. — T-tak. — udało jej w końcu powiedzieć, po tym jak już przełknęła gulę w gardle. Dopiero po prazu sekundach zrozumiała, co tak naprawdę kobieta miała na myśli przez "kogoś bliskiego sercu". — Znaczy, to jest list od mojej matki. A raczej był... — znów skierowała wzrok w stronę kartki papieru, choć tak naprawdę przyglądała się dłoni nieznajomej trzymającej ją za rękę.
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.