Celowo podała tak specyficzny przedział czasu, bo tak silne eliksiry, ale ogólnie większość eliksirów, nie działały przesadnie długo i jeśli coś mu podano w jedzeniu czy piciu, to mogło zadziałać, ale jeśli było to wcześniej – to już nie powinno mieć żadnego efektu. Christopher jednak… zaczął chyba nawet panikować? Tak by to chyba nazwała, bo zaraz wszystko zrzucił na Cressidę, co Victorii wydało się bardzo mało prawdopodobne. Nie miała w ręku różdżki i co prawda była szansa że potrafiła rzucać zaklęcia bez niej, ale Victorii jakoś się nie wydawało (ale może działało tutaj uprzedzenie i jej nie doceniała…). Na pewno nie rzucała niczego gdy już była przy nich, bo musiałaby wykonać jednak gęsty ręką, a to nie miało miejsca.
– Bardzo wątpię żeby cokolwiek zrobiła. Próbowała cię uderzyć, a nie rzucić zaklęcie… – przypomniała mu powoli. Cóż, Analise właśnie otrzymywała więcej szczegółów całego zajścia, które miało przed chwilą miejsce.
Victoria wydawała się być bardzo zaskoczona kolejnym obrotem sprawy. Słowami jego matki, która się uparła, odpowiedzią Chrisa, a potem… potem tak po prostu ruszył do tych drzwi.
– Nie wydaje mi się żeby to był odpowiedni moment na rozmowę, pani Rosier – Victoria w końcu znalazła odpowiednie słowa, by odmówić tej herbaty, ale znacznie grzeczniej, a zaraz aż zmarszczyła brwi. – Chris… poczekaj. Niekoniecznie ktokolwiek ci coś podał, jeśli nic przez ostatnią godzinę nie jadłeś to to nie jest to, to co innego – nie eliksir, nie Cressida.
Było przecież jeszcze coś. Poltergeist.
Poza tym… jeśli on tak o stąd wyjdzie, to ona tu zostanie. Z jego matką. To nie brzmiało jak dobry scenariusz, skoro ta tak się upierała na rozmowę przy herbacie. Będzie musiała się stąd ewakuować, a jeszcze na biurku stała ta klatka z sową i… westchnęła.
– Chris. Sukienka – rzuciła mu w odpowiedzi, gdy jego nagle tknęło, że bardzo nie wypada stąd tak po prostu wyjść bez słowa. I że porozmawiają we dwoje – tak, należało porozmawiać bez świadków. Miała nadzieję, że jednak się zatrzyma i nie wyjdzie stąd z tą sukienka na ramieniu. – Chyba wiem co ci jest. Poltergeist.