Nie było wcale tak źle – a przynajmniej tak sobie myślała Victoria, obserwując całą tą sytuację jednocześnie z boku i głównego miejsca. Christopher może i miotał się nieco bez ładu i składu, ale nie robił przy tym nic nadzwyczaj kontrowersyjnego, albo obraźliwego dla jej dumy czy czegoś w tym rodzaju. Nie martwiła się jakoś bardzo, ale skoro twierdził, że coś jest nie tak, to i sama nad tym myślała… i nie dziwiła się, że chciał coś z tym zrobić. Że chciał pójść do klatwolamacza i zmyć z siebie cokolwiek, co wpływa na jego umysł, czy na to co mówi czy cokolwiek się działo. Ją samą drażniłoby to strasznie, więc z tej perspektywy kompletnie rozumiała, co teraz działo się w głowie Chrisa i przecież go za to nie winiła. W ogóle za całą tę sytuację – naskakuje na ciebie twoja eks, rzuca jakieś insynuacje, a potem z pięściami, próbuje zdyskredytować w oczach pracowników Domu Mody, matki i dziewczyny, z którą ostatnio się widujesz… Gdyby Victoria była delikatniejsza, to może wzięłaby to bardziej do siebie i zastanowiła się dwa razy, czy nie lepiej jednak się wycofać, nic takiego jednak nie przeszło jej po głowie.
Pomyślała sobie za to, że Chrisa chyba będzie czekać trudna rozmowa z matką, sugerując się tonem, jaki do niego użyła. Bo chyba nie zamierzała jednak się upierać nad herbatką we troje…? Na pewno nie w tej chwili, a to już Victorii wystarczająco ulżyło. Nie miała ochoty na konfrontację z jego matką w tej konkretnie sytuacji, gdy to wszystko było zresztą takie… że widywali się od niedawna. A nie zamierzała pozwolić, że rodzina znowu ją w coś wmanewruje bez jej wyraźnej zgody.
Victoria przywitała się i uśmiechnęła do krewnej, na szczęście nie było więcej czasu na rozmowę, a pani Analise zabrała ciotkę ze sobą, więc przy tej dalszej, znacznie już krótszej wymianie zdań, nie było za dużo świadków.
– Tak, klątwołamacz. Powiedz mu o poltergeiście na Pokątnej – potwierdziła mu, mając pod tym kątem znacznie większe doświadczenie. – Idź, nie przejmuj się, nie jestem zła – miała wrażenie, że mógł tak pomyśleć, a ona chciała go zatrzymać nie dlatego, żeby go teraz maglować, a po to, żeby lepiej ustalić co się właściwie dzieje. Bo to, że powinni później porozmawiać… było raczej jasne.
Gdy Chris poszedł i Victoria wyszła w końcu z Domu Mody, pożegnała się tylko jeszcze, a na ulicy teleportowała do siebie.
!BINGO C4