13.03.2023, 21:33 ✶
- A ty zapamiętujesz, kto jakie buty nosi? Zresztą, hej, moja szafa w domu mieści co najmniej tuzin par, a jestem prawie pewna, że i więcej. Zapamiętywanie takich rzeczy całkowicie mija się z celem! – obruszyła się. Tak, tylko istniała pewna różnica między zasobną kieszenią Lety a kieszenią tych, którzy nie bardzo mogli rzucać galeonami na prawo i lewo. A co za tym idzie – raczej trzymali się jednej pary.
Choć to też nie tak, że każdego dnia pomykała po obozie w innym obuwiu; aż tak na głowę nie upadła, żeby brać całą garderobę na wykopaliska. Jedna-dwie pary wtedy w zupełności wystarczały.
- Może nie dość podkreśliłeś, jak bardzo magiczne to jest miejsce? Chyba że nie wiem, zaraz się okaże, że musimy go znowu ratować przed wierzycielami czy coś – sarknęła, kręcąc głową. Tak, szybko tego Anwarowi bynajmniej nie miała zamiaru zapomnieć.
Zmarszczyła brwi, gdy okazało się, że wylosowała dokładnie to samo, co Cathal. Dziwne, to nie tak, że nagrody powinny się różnić czy coś w ten deseń? Podniosła nieco podejrzliwe spojrzenie na goblina, znowu zerknęła na czekoladki, oglądając je z każdej strony… hm, wyglądały całkiem normalnie.
- Możemy dać mojemu skrzatowi, niech przetestuje – rzuciła dość beztrosko, samej również chowając czekoladki. Potem się nimi bliżej zainteresuje – co było całkiem pewne, biorąc pod uwagę, iż łakocie całkiem lubiła. Co kończyło się tak, że zdarzało się jeść talerz ciasteczek na śniadanie…
- … więc losowałby sobie pierścionki? – w zasadzie zażartowała; jakoś nie widziała Egipcjanina pchającego się do stanowiska z biżuterią, żeby za wszelką cenę wylosować pierścionek. W momencie, gdy Cal interesował się maszyną, ona sama zerknęła na inne błyskotki. I…
- Hej, Cal. Chcesz? – trudno powiedzieć, czy mówiła poważnie, gdy trzymała wisiorki, które złożone razem stanowiły całość, układając się w gwiazdę. Niezależnie od tego, czy Shafiq chciał czy nie, i tak zakupiła ozdobę oraz… ot tak, od niechcenia wręcz, również skusiła się na losowanie. Z czystej ciekawości.
!losowanie pierścionka
Choć to też nie tak, że każdego dnia pomykała po obozie w innym obuwiu; aż tak na głowę nie upadła, żeby brać całą garderobę na wykopaliska. Jedna-dwie pary wtedy w zupełności wystarczały.
- Może nie dość podkreśliłeś, jak bardzo magiczne to jest miejsce? Chyba że nie wiem, zaraz się okaże, że musimy go znowu ratować przed wierzycielami czy coś – sarknęła, kręcąc głową. Tak, szybko tego Anwarowi bynajmniej nie miała zamiaru zapomnieć.
Zmarszczyła brwi, gdy okazało się, że wylosowała dokładnie to samo, co Cathal. Dziwne, to nie tak, że nagrody powinny się różnić czy coś w ten deseń? Podniosła nieco podejrzliwe spojrzenie na goblina, znowu zerknęła na czekoladki, oglądając je z każdej strony… hm, wyglądały całkiem normalnie.
- Możemy dać mojemu skrzatowi, niech przetestuje – rzuciła dość beztrosko, samej również chowając czekoladki. Potem się nimi bliżej zainteresuje – co było całkiem pewne, biorąc pod uwagę, iż łakocie całkiem lubiła. Co kończyło się tak, że zdarzało się jeść talerz ciasteczek na śniadanie…
- … więc losowałby sobie pierścionki? – w zasadzie zażartowała; jakoś nie widziała Egipcjanina pchającego się do stanowiska z biżuterią, żeby za wszelką cenę wylosować pierścionek. W momencie, gdy Cal interesował się maszyną, ona sama zerknęła na inne błyskotki. I…
- Hej, Cal. Chcesz? – trudno powiedzieć, czy mówiła poważnie, gdy trzymała wisiorki, które złożone razem stanowiły całość, układając się w gwiazdę. Niezależnie od tego, czy Shafiq chciał czy nie, i tak zakupiła ozdobę oraz… ot tak, od niechcenia wręcz, również skusiła się na losowanie. Z czystej ciekawości.
312/642
!losowanie pierścionka