07.04.2026, 19:28 ✶
Cynthia wprawdzie nie nosiła nazwiska Rowle, ale jej matka była z tej rodziny i zawsze miała dobry kontakt z kuzynostwem, zwłaszcza z Levim. Ucieszyła się z zaproszenia, bo Castiel wciąż przebywał za granicą, a ojciec wypłyną w interesach i siedziałaby sama. Ubrała się więc odpowiednio elegancko, stawiając na prostą sukienkę w kolorze ciemnego granatu, zapinaną na rząd guzików, przeplataną w pasie, a włosy upięła w koka za pomocą spinki z motywem srebrnego księżyca, którą dostała od Tori na urodziny w zeszłym roku. Posiadłość rodzinna Rowle zawsze robiła na niej wrażenie, jezioro było hipnotyzujące, zwłaszcza gdy zajęło się miejsce przy oknie. Jego szum uspokajał, a na tarasie miała nawet swoje ulubione miejsce do czytania książek z czasów, gdy spędzali tu wakacje.
Nie przybyła na miejsce z pustymi rękoma, zamawiając w jednej z cukierni w Londynie kilka rodzajów ciastek i muffinów do kawy, zapakowanych w eleganckie, przewiązane wstążką pudełka. Koroner nie mogła się zdecydować, więc wybrała kilka rodzajów, wręczając je pracującej tutaj służbie, zanim zdjęła płaszcz.
Przyglądała się Monie i zwierzakowi, siedząc nieopodal Leviathana, nie mogąc stłumić krótkiego uśmiechu, bo widać było, że są do siebie przywiązani. Jej spojrzenie przykuwała również Helena, która nie wiadomo kiedy, wyrosła na tak śliczną dziewczynę. Poczuła teraz, jak szybko czas mijał, a po najmłodszych członkach rodziny było widać to najlepiej.
- Woliera mogłaby zdać egzamin. A gdyby były dwa, nie czułby się samotny, nawet jeśli byłabyś zajęta. - zgodziła się z Seisyllem, poprawiając się na siedzisku i wygładzając dłońmi sukienkę. Obróciła głowę, odrobinę zmęczona ostatnimi wydarzeniami, zawieszając wzrok na oknie. Spacer wydał się jej dobrym pomysłem, pomimo chłodu, na zewnątrz wciąż było pięknie, kilka kolorowych liści wciąż kołysało się na gałęziach, a na ścieżkach leśnych tworzył się prawdziwy dywan. Szkoda byłoby zmarnować popołudnie na siedzenie w domu, nawet jeśli salon był tak przestronny. Przeniosła spojrzenie znów na stół, sięgając dłonią do kielicha z winem, z którego wypiła niewielki łyk, czując narastające pragnienie. Aromaty dobiegające z kuchni i wdzierające się do nosa sprawiały, że każdy by zgłodniał. - Dziękuje za zaproszenie i przepraszam, że jednakowo Castiel oraz Ojciec są nieobecni. Myślałam, że Papa zdąży już wrócić do Anglii, ale nie zapowiada się na to w tym tygodniu.
Siedząc wśród Rowle'ów, pomyślała, że powinna odwiedzić grób matki. Na pewno chciałaby tu być, była zżyta ze swoją rodziną.
Nie przybyła na miejsce z pustymi rękoma, zamawiając w jednej z cukierni w Londynie kilka rodzajów ciastek i muffinów do kawy, zapakowanych w eleganckie, przewiązane wstążką pudełka. Koroner nie mogła się zdecydować, więc wybrała kilka rodzajów, wręczając je pracującej tutaj służbie, zanim zdjęła płaszcz.
Przyglądała się Monie i zwierzakowi, siedząc nieopodal Leviathana, nie mogąc stłumić krótkiego uśmiechu, bo widać było, że są do siebie przywiązani. Jej spojrzenie przykuwała również Helena, która nie wiadomo kiedy, wyrosła na tak śliczną dziewczynę. Poczuła teraz, jak szybko czas mijał, a po najmłodszych członkach rodziny było widać to najlepiej.
- Woliera mogłaby zdać egzamin. A gdyby były dwa, nie czułby się samotny, nawet jeśli byłabyś zajęta. - zgodziła się z Seisyllem, poprawiając się na siedzisku i wygładzając dłońmi sukienkę. Obróciła głowę, odrobinę zmęczona ostatnimi wydarzeniami, zawieszając wzrok na oknie. Spacer wydał się jej dobrym pomysłem, pomimo chłodu, na zewnątrz wciąż było pięknie, kilka kolorowych liści wciąż kołysało się na gałęziach, a na ścieżkach leśnych tworzył się prawdziwy dywan. Szkoda byłoby zmarnować popołudnie na siedzenie w domu, nawet jeśli salon był tak przestronny. Przeniosła spojrzenie znów na stół, sięgając dłonią do kielicha z winem, z którego wypiła niewielki łyk, czując narastające pragnienie. Aromaty dobiegające z kuchni i wdzierające się do nosa sprawiały, że każdy by zgłodniał. - Dziękuje za zaproszenie i przepraszam, że jednakowo Castiel oraz Ojciec są nieobecni. Myślałam, że Papa zdąży już wrócić do Anglii, ale nie zapowiada się na to w tym tygodniu.
Siedząc wśród Rowle'ów, pomyślała, że powinna odwiedzić grób matki. Na pewno chciałaby tu być, była zżyta ze swoją rodziną.