– Słyszałam co innego, Bulstode. Potrzebujesz kropelek na pamięć? Uwarzę ci takie za darmo – odparła i chyba tylko tą swoją żelazną siła woli powstrzymała się od cmoknięcia w powietrzu, jakby posyłała mu buziaka – ale tego na całe szczęście nie zrobiła. Za to uśmieszek tryumfu jakoś nie spływał z jej twarzy. – Czemu tak się na mnie patrzysz? Mam coś na twarzy? – oczywiście, że nie miała, doskonale znała tę minę i pozę. Poczuła minimalne szturchnięcie jej mentalnych barier, ale było tak lekkie, że gdyby nie to, że widziała jak na nią patrzy, to może by tego nawet nie zauważyła. Przekomarzali się często i nie zamierzała w tym momencie zachowywać się ani trochę inaczej – zresztą robili to przecież nie dlatego, że brakowało im do siebie sympatii, ot normalny dzień w pracy.
– Czekaj, to kto to dokładnie był? – z początku Victoria myślała sobie że to jakiś losowy typ, później w biegu rozmowy zrozumiała, że musiał być znany tak przez Atreusa jak i Brennę, ale sądziła, że raczej pobieżnie, ale list z pytaniem czy po Spalonej wszystko jest okej nie pisało się do każdego – a już tym bardziej z pytaniem tylko o to, a nie przy okazji jakichś innych interesów. A przynajmniej ona pisała tylko do osób, z którymi utrzymywała jakiś tam przynajmniej bliższy kontakt i mierzyła to swoją miarą.
Wzruszyła ramionami, bo może ktoś zapomniał zamknąć drzwi, albo faktycznie jakieś zaklęcie puściło przy wspólnych wysiłkach Atreusa i jej, a póki Brenna nie zapaliła lampki, poruszała się wewnątrz bardzo ostrożnie w tej ciemności, skoro okna były zasłonięte, a drzwi ponownie zamknięte przez Atreusa i rozejrzała się nieco uważniej, gdy już dostali choć trochę tego światła.
– Mogę jeszcze popróbować rozproszeniem magii, może coś jeszcze zareaguje – zaproponowała bo zgoda, książki jak książki, ale dużo tych traktujących o magii było w jakiś sposób zaklętych i nawet jeśli nie ściągnie z nich zaklęcia, bo były raczej zapieczętowane, to mogą w jakiś sposób dać o sobie znać, albo chociaż wyczuje, w którym kierunku powinni szukać? Chociaż zaplecze to był całkiem niezły pomysł tak czy siak.
I jak powiedziała, tak zrobiła – machnęła różdżką, ponownie próbując rzucić zaklęcie rozpraszające inną magię.
// Rozproszenie ◉◉◉◉○
Sukces!