09.04.2026, 08:39 ✶
– Nie powinni? Nie wiem. Chyba nikt nie rozumie pewnych spraw lepiej niż oni, więc właściwie czemu, jeśli nie wchodzą nikomu w drogę, miałabym podejmować za nich jakieś decyzje?
Nie wiedziała do końca skąd wewnątrz niej płynęła ta myśl, właściwie dopiero po kilku sekundach nawiedziła ją w głowie twarz umierającego pacjenta, który zarzekał się, że odchodzić nie chciał. Ludzie mieli przecież tyle do zrobienia, tyle niedopiętych spraw. Mogła jako młoda dziewczyna pokłócić się z Jęczącą Martą i grozić jej egzorcyzmami, ale tak naprawdę... Współczuła jej przecież. Bo co to jest za los – umrzeć w szkole, w wieku szkolnym. Strasznie przykre, tylko nie znaczyło od razu, że człowiek musiał chcieć tam zostać. Z dala od rodziny, w miejscu już na zawsze pozbawionym bliskich, bo przecież roczniki w Hogwarcie wymieniały się ze sobą non stop, a ona nie była niczyją przyjaciółką, tylko legendą zamkniętej łazienki. Wybrała sobie taki los sama i nie prosiła o pomoc.
Pokręciła głową na słowa Victorii.
– Mógłby pewnie, mimo tego jakie to absurdalne, a może właśnie dlatego, obejrzeć to jakiś klątwołamacz albo egzorcysta. Nie wiem, czy rodzice będą chcieli odbudować ten dom, czy ktokolwiek... No wiesz. Ale co jeśli jest on w jakiś sposób przeklęty lub nawiedzony? Nie mówię, że musimy od razu coś z tym robić, ale porzucać to tak po prostu... Też nie wydaje mi się szczególnie dobrym rozwiązaniem.
To takie... Zostawianie za sobą brudu.
Jeszcze raz ścisnęła wargi w wąską linię. Obie siostry rozejrzały się wokół. Za kilka dni wrócą tutaj, żeby zebrać to, co nie spłonęło – książki z biblioteki, kilka metalowych przedmiotów, ale... Zostało tu takich rzeczy niewiele. Już dziś, stojąc w brudnym salonie, wśród zwęglonych mebli wiedziały dobrze, że jakaś część ich życia bezpowrotnie się zakończyła. Niby od lat były już dorosłe, ale zawsze mogły tu wrócić. Spędzić czas w miejscu, w którym dorastały, iść spać w pokoju skrywającym wciąż wiele nastoletnich sekretów. Już nigdy nie będą mogły zajrzeć do szuflady sekretarzyka i odkopać listów z czasu Hogwartu, zbyt nostalgicznych na wyrzucenie ich do kominka i zbyt głupiutkich, żeby zabierać je ze sobą do „dorosłego mieszkania”.
– Strasznie mi smutno przez to wszystko.
Ale nic nie mogły z tym zrobić.
Zamknęły za sobą osmoloną bramkę i wyszły na ścieżkę prowadzącą do Doliny.
Nie wiedziała do końca skąd wewnątrz niej płynęła ta myśl, właściwie dopiero po kilku sekundach nawiedziła ją w głowie twarz umierającego pacjenta, który zarzekał się, że odchodzić nie chciał. Ludzie mieli przecież tyle do zrobienia, tyle niedopiętych spraw. Mogła jako młoda dziewczyna pokłócić się z Jęczącą Martą i grozić jej egzorcyzmami, ale tak naprawdę... Współczuła jej przecież. Bo co to jest za los – umrzeć w szkole, w wieku szkolnym. Strasznie przykre, tylko nie znaczyło od razu, że człowiek musiał chcieć tam zostać. Z dala od rodziny, w miejscu już na zawsze pozbawionym bliskich, bo przecież roczniki w Hogwarcie wymieniały się ze sobą non stop, a ona nie była niczyją przyjaciółką, tylko legendą zamkniętej łazienki. Wybrała sobie taki los sama i nie prosiła o pomoc.
Pokręciła głową na słowa Victorii.
– Mógłby pewnie, mimo tego jakie to absurdalne, a może właśnie dlatego, obejrzeć to jakiś klątwołamacz albo egzorcysta. Nie wiem, czy rodzice będą chcieli odbudować ten dom, czy ktokolwiek... No wiesz. Ale co jeśli jest on w jakiś sposób przeklęty lub nawiedzony? Nie mówię, że musimy od razu coś z tym robić, ale porzucać to tak po prostu... Też nie wydaje mi się szczególnie dobrym rozwiązaniem.
To takie... Zostawianie za sobą brudu.
Jeszcze raz ścisnęła wargi w wąską linię. Obie siostry rozejrzały się wokół. Za kilka dni wrócą tutaj, żeby zebrać to, co nie spłonęło – książki z biblioteki, kilka metalowych przedmiotów, ale... Zostało tu takich rzeczy niewiele. Już dziś, stojąc w brudnym salonie, wśród zwęglonych mebli wiedziały dobrze, że jakaś część ich życia bezpowrotnie się zakończyła. Niby od lat były już dorosłe, ale zawsze mogły tu wrócić. Spędzić czas w miejscu, w którym dorastały, iść spać w pokoju skrywającym wciąż wiele nastoletnich sekretów. Już nigdy nie będą mogły zajrzeć do szuflady sekretarzyka i odkopać listów z czasu Hogwartu, zbyt nostalgicznych na wyrzucenie ich do kominka i zbyt głupiutkich, żeby zabierać je ze sobą do „dorosłego mieszkania”.
– Strasznie mi smutno przez to wszystko.
Ale nic nie mogły z tym zrobić.
Zamknęły za sobą osmoloną bramkę i wyszły na ścieżkę prowadzącą do Doliny.
Koniec sesji