12.04.2026, 12:44 ✶
Od dawien dawna selkie różniły się od syren nie tylko naturą swego bytu, ale i sposobem, w jaki przyciągały ku sobie śmiertelnych mężczyzn. Brynja natomiast odróżniała się nawet od własnego gatunku. W jej sercu rozbrzmiewała tęsknota za spojrzeniami kobiet, pragnienie ich uwagi.
Ich wzroku, które spoczywałyby na niej z nieukrywaną ciekawością, dłoni, które z odwagą badałyby kształt jej ciała, niekiedy i ust, które odnajdywałyby drogę do miejsca między udami.
Nigdy jednak nie dane jej było pojąć w pełni własnej natury. Pytała, rozważała, poddawała w wątpliwość każdy odruch i każde pragnienie, jak gdyby mogła wydobyć prawdę z samej głębi swej duszy poprzez nieustanne dociekania. Z czasem więc porzuciła te rozważania, jako że odpowiedzi nigdy się nie doczekała.
— Obawiam się, że winna była pani sama — odpowiedziała. — To pani odciągnęła moją uwagę w chwili, gdy miałam się odziać. Morze bywa kapryśne, lecz czasem największym rozproszeniem okazuje się cudza uroda — wyjaśniła, komplementując kobietę. Jej palce zawisły niepewne dalszego gestu nim w końcu puściła Lanę. W jednej dłoni wciąż trzymała list, drugą wyciągnęła ku czarownicy. Selkie nie zamierzała nikogo tego dnia porywać, mimo że mogłoby to rozwiązać problem świadka raz na zawsze. — A więc nie piszesz do obcego. W czym rzecz? — spytała.
Ich wzroku, które spoczywałyby na niej z nieukrywaną ciekawością, dłoni, które z odwagą badałyby kształt jej ciała, niekiedy i ust, które odnajdywałyby drogę do miejsca między udami.
Nigdy jednak nie dane jej było pojąć w pełni własnej natury. Pytała, rozważała, poddawała w wątpliwość każdy odruch i każde pragnienie, jak gdyby mogła wydobyć prawdę z samej głębi swej duszy poprzez nieustanne dociekania. Z czasem więc porzuciła te rozważania, jako że odpowiedzi nigdy się nie doczekała.
— Obawiam się, że winna była pani sama — odpowiedziała. — To pani odciągnęła moją uwagę w chwili, gdy miałam się odziać. Morze bywa kapryśne, lecz czasem największym rozproszeniem okazuje się cudza uroda — wyjaśniła, komplementując kobietę. Jej palce zawisły niepewne dalszego gestu nim w końcu puściła Lanę. W jednej dłoni wciąż trzymała list, drugą wyciągnęła ku czarownicy. Selkie nie zamierzała nikogo tego dnia porywać, mimo że mogłoby to rozwiązać problem świadka raz na zawsze. — A więc nie piszesz do obcego. W czym rzecz? — spytała.
i wish you a kinder sea