14.03.2023, 01:31 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.03.2023, 01:33 przez Cynthia Flint.)
Mina mu zrzedła na widok miedzianych, sztucznych włosów i w spojrzeniu mężczyzny pojawiły się jakieś dziwne iskierki, których Cynthia nie umiała lub nie chciała rozpoznawać. Każdy miał swoje życie i swoje demony, należało zostawić je w spokoju i się nie wtrącać. Ruch jej głowy i rąk przy wyjmowaniu fanta z worka sprawił, że srebrny warkoczyk zakołysał się niespokojnie na ramieniu, a wstążka prawie zaplątała się w duży guzik. Gdy dostrzegła plakat jakiegoś człowieka z bukietem róż, zmarszczyła brwi — nie miała pojęcia, kto to, bo Flint interesowała się światem dookoła niej (polityką, gwiazdami czy sportem), jak ludzie zeszłorocznym śniegiem przy Bożym Narodzeniu. Westchnęła bezgłośnie na jego słowa, obdarzając go pociągłym spojrzeniem jasnych tęczówek.
- Jeśli jesteś fanem, to proszę. - wyciągnęła w jego stronę plakat, biorąc perukę, która niestety również nie miała wielu zastosowań, chyba że ktoś lubił przebieranki. - Zdecydowanie mamy pecha, ale ludzie wyglądają na rozbawionych i aresztowanie mogłoby popsuć festyn.
Zauważyła z obojętnym wzruszeniem ramion, otwierając torebkę. Powiększona magicznie była głęboka i pojemna, a ruda peruka zniknęła w jej wnętrzu bez najmniejszego problemu. Zapięła srebrny guzik w kształcie wężowej głowy z zielonymi oczyma. Odeszli od stolika, a ona znów przyglądała się mijanym stoiskom i ludziom, co rusz dostrzegając w tłumie znajome twarze. Panował spokój, chociaż była przekonana, że Aurorzy mieli pełne ręce pracy.
- Hmm? - mruknęła w jego stronę z nutą zaskoczenia, gdy tak nagle przystał, wpatrując się w kogoś w tłumie. Znajomy? Rodzina? Kobieta zgarnęła srebrne pasmo za ucho, mimowolnie zerkając w stronę jegomościa, o którego chwilę potem nawet zapytał, więc mogła kiwnąć głową. Co w nim było specjalnego? - Nott skąd..?- powtórzyła za nim pod nosem, unosząc brew. Z bezgłośnym westchnięciem ruszyła jednak za nim , podchodząc do mężczyzny. Zlustrowała go wzrokiem, dłużej zatrzymując się na jego twarzy i nie przerywając Borginowi, poprawiła torebkę na ramieniu, wsuwając dłonie do kieszeni wierzchniego okrycia. Pracownik Ministerstwa przypominał teraz zafascynowanego uczniaka, a jakaś chłopięca niewinność oraz podziwem zatańczyły na jego buzi. Nott musiał być dla niego naprawdę wyjątkowy. - Dzień dobry. Proszę wybaczyć nam zakłócanie Pańskiego spokoju, mój znajomy zdaje się wielkim fanem.
Przywitała się, nakierowując tym samym rozmowę na Stanleya, który wyglądał, jakby zobaczył najpiękniejszą na świecie istotę i nawet się zakochał. Prawda była o Cynthii jednak taka, że ona nawet nie umiała zbyt dobrze latać na miotle, a co dopiero znać się na związanym z nim sporcie. Czując narastające pragnienie, rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu stoiska z napojami. Może porzeczkowy rum lub grzane wino?
- Jeśli jesteś fanem, to proszę. - wyciągnęła w jego stronę plakat, biorąc perukę, która niestety również nie miała wielu zastosowań, chyba że ktoś lubił przebieranki. - Zdecydowanie mamy pecha, ale ludzie wyglądają na rozbawionych i aresztowanie mogłoby popsuć festyn.
Zauważyła z obojętnym wzruszeniem ramion, otwierając torebkę. Powiększona magicznie była głęboka i pojemna, a ruda peruka zniknęła w jej wnętrzu bez najmniejszego problemu. Zapięła srebrny guzik w kształcie wężowej głowy z zielonymi oczyma. Odeszli od stolika, a ona znów przyglądała się mijanym stoiskom i ludziom, co rusz dostrzegając w tłumie znajome twarze. Panował spokój, chociaż była przekonana, że Aurorzy mieli pełne ręce pracy.
- Hmm? - mruknęła w jego stronę z nutą zaskoczenia, gdy tak nagle przystał, wpatrując się w kogoś w tłumie. Znajomy? Rodzina? Kobieta zgarnęła srebrne pasmo za ucho, mimowolnie zerkając w stronę jegomościa, o którego chwilę potem nawet zapytał, więc mogła kiwnąć głową. Co w nim było specjalnego? - Nott skąd..?- powtórzyła za nim pod nosem, unosząc brew. Z bezgłośnym westchnięciem ruszyła jednak za nim , podchodząc do mężczyzny. Zlustrowała go wzrokiem, dłużej zatrzymując się na jego twarzy i nie przerywając Borginowi, poprawiła torebkę na ramieniu, wsuwając dłonie do kieszeni wierzchniego okrycia. Pracownik Ministerstwa przypominał teraz zafascynowanego uczniaka, a jakaś chłopięca niewinność oraz podziwem zatańczyły na jego buzi. Nott musiał być dla niego naprawdę wyjątkowy. - Dzień dobry. Proszę wybaczyć nam zakłócanie Pańskiego spokoju, mój znajomy zdaje się wielkim fanem.
Przywitała się, nakierowując tym samym rozmowę na Stanleya, który wyglądał, jakby zobaczył najpiękniejszą na świecie istotę i nawet się zakochał. Prawda była o Cynthii jednak taka, że ona nawet nie umiała zbyt dobrze latać na miotle, a co dopiero znać się na związanym z nim sporcie. Czując narastające pragnienie, rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu stoiska z napojami. Może porzeczkowy rum lub grzane wino?