20.04.2026, 09:29 ✶
Parsknął śmiechem. Zawsze lubił te prawnicze żarciki, które wymieniali od czasu do czasu z kuzynem.
— Myślę, że uznaliby to za sytuację nieuzsadnionego ryzyka. Tak jakbym zaczął pływać w morzu po wypiciu butelki wina. Przy zakazie kąpieli. Przyczyną wypadku byłaby moja własna głupota, nie zaś zdarzenie losowe. Szczególnie, że jak widzisz, jestem świadom podejmowanego ryzyka. Mogliby nawet uznać, że staram się ich oszukać — wyjaśnił teatralnym tonem potomka Selwynowej familii.
Usiadł przy dwuosobowym stoliku w rogu altanki. Słońce miło przygrzewało, w restauracji zaś było akurat tyle osób, żeby uznać, że jest uczęszczana i jednocześnie nie przejmować się zbytnim tłumem. To dobrze świadczyło. Na stolikach innych klientów leżały już tacki z pizzami (porcjami dużymi, ale jak na gust Roberta doskonałymi dla jednej osoby) lub makaronami w różnych formach i kształtach. To całe chodzenie po włoskim mieście sprawiło, że sędzia zdecydowanie zgłodniał. Poza tym miał ochotę na kieliszek prosecco. Tutaj, w magicznej części Mediolanu, było jeszcze bardziej musujące niż normalnie.
Niedługo później uśmiechnięty młody kelner przyniósł im menu. Robert podziękował i otworzył dość kunsztownie ozdobioną, lecz jednocześnie niefikuśną kartę.
— Na co byś miał ochotę? — zapytał Elliota. — Ja na pewno zamiawiam pizzę. I to w tym wariancie z burratą. No i prosecco rzecz jasna. Zastanawiałem się jednak nad czymś z owocami morza. Podobno tu smakują o wiele lepiej niż w Anglii. Tyle, że jakoś niespecjalnie mam na nie ochotę.
— Myślę, że uznaliby to za sytuację nieuzsadnionego ryzyka. Tak jakbym zaczął pływać w morzu po wypiciu butelki wina. Przy zakazie kąpieli. Przyczyną wypadku byłaby moja własna głupota, nie zaś zdarzenie losowe. Szczególnie, że jak widzisz, jestem świadom podejmowanego ryzyka. Mogliby nawet uznać, że staram się ich oszukać — wyjaśnił teatralnym tonem potomka Selwynowej familii.
Usiadł przy dwuosobowym stoliku w rogu altanki. Słońce miło przygrzewało, w restauracji zaś było akurat tyle osób, żeby uznać, że jest uczęszczana i jednocześnie nie przejmować się zbytnim tłumem. To dobrze świadczyło. Na stolikach innych klientów leżały już tacki z pizzami (porcjami dużymi, ale jak na gust Roberta doskonałymi dla jednej osoby) lub makaronami w różnych formach i kształtach. To całe chodzenie po włoskim mieście sprawiło, że sędzia zdecydowanie zgłodniał. Poza tym miał ochotę na kieliszek prosecco. Tutaj, w magicznej części Mediolanu, było jeszcze bardziej musujące niż normalnie.
Niedługo później uśmiechnięty młody kelner przyniósł im menu. Robert podziękował i otworzył dość kunsztownie ozdobioną, lecz jednocześnie niefikuśną kartę.
— Na co byś miał ochotę? — zapytał Elliota. — Ja na pewno zamiawiam pizzę. I to w tym wariancie z burratą. No i prosecco rzecz jasna. Zastanawiałem się jednak nad czymś z owocami morza. Podobno tu smakują o wiele lepiej niż w Anglii. Tyle, że jakoś niespecjalnie mam na nie ochotę.
Vox populi
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.