21.04.2026, 12:21 ✶
Zatrzymałem się na moment przed wejściem, spoglądając przez szybę do wnętrza lokalu, chcąc upewnić się, że to właściwe miejsce i właściwy czas, by zawrócić Norze głowę czymś, co niekoniecznie miało uprzyjemnić jej nadchodzący wieczór, bo przecież, mimo wymiany listów, nie do końca planowaliśmy spotkanie akurat dzisiaj - było to raczej dosyć elastyczne „wpadnij, jeśli będziesz miał chwilę, wtedy omówimy wszystko, co chcesz mi powiedzieć”, które zgrało się z moim wolnym grafikiem. Przez moment pomyślałem nawet, żeby się wycofać, odłożyć rozmowę na inny dzień, bardziej odpowiedni, choć nie potrafiłem powiedzieć jaki - podświadomie wiedziałem, że taki nie istniał, lecz coś nakazywało mi zachowywać się odrobinę bardziej subtelnie, niż zazwyczaj - nie znałem jeszcze tutejszych zwyczajów aż tak dobrze, by wiedzieć, czy odwiedziny w lokalu Nory w czwartek wieczorem były dobrym pomysłem. Zwykle założyłbym, że była to całkiem dogodna, cichsza pora, jednak pożary miasta wpłynęły na nieoczekiwane zmiany nawyków mieszkańców stolicy. Nie wyglądało jednak na to, abym trafił na długaśne kolejki, klubokawiarnia wydawała się spokojniejsza niż podczas mojej ostatniej wizyty, co mogło być związane zarówno z nastrojami wsród czarodziejów, jak i z pogodą - deszcz cicho stukał o bruk, mżawka osiadała na wszystkim wokół, a ciepłe światło bijące z wnętrza cukierni wyglądało niemal nierealnie na tle mokrych ulic Londynu.
Wszedłem cicho, niemal bezszelestnie, a kiedy w końcu nacisnąłem klamkę, uderzył mnie zapach wanilii i karmelu, tak gęsty, że przez chwilę zapomniałem, po co właściwie przyszedłem, mimowolnie przymykając oczy na sekundę lub dwie i delektując się tym aromatem, zanim zamknąłem za sobą drzwi, stawiając kolejne kroki wgłąb Nory Nory. Rozejrzałem się uważnie - gdyby ktoś powiedział mi, że to miejsce jeszcze niedawno mogło obrócić się w popiół, pewnie bym nie uwierzył - wszystko wyglądało… Zbyt dobrze, zbyt spokojnie, jak na to, co działo się tu jeszcze kilka tygodni temu. Wszystko było tu dokładnie takie, jak powinno, właśnie takie, jak kolektywnie potrzebowaliśmy, żeby było. Przesunąłem dłonią po karku i odetchnąłem powoli, czując znajome zmęczenie czające się gdzieś pod powierzchnią skóry - jeszcze nie byłem w pełni sobą, to było jasne, ale stałem tu, wróciłem do pracy, to musiało na razie wystarczyć.
- Hej. - Odezwałem się w końcu, podchodząc bliżej w kierunku właścicielki lokalu i jej kotki, gdy tylko zlokalizowałem je spojrzeniem, pozwalając sobie na lekki ton, chociaż w środku wciąż układałem w głowie to, co miałem przekazać - mój głos był niższy niż zwykle, trochę jeszcze zmęczony, ale stabilny, prawie nie czuć było w nim tego, co jeszcze kilka dni temu zawyrokowało o konieczności jeszcze jednego przesunięcia tej rozmowy.
Wszedłem cicho, niemal bezszelestnie, a kiedy w końcu nacisnąłem klamkę, uderzył mnie zapach wanilii i karmelu, tak gęsty, że przez chwilę zapomniałem, po co właściwie przyszedłem, mimowolnie przymykając oczy na sekundę lub dwie i delektując się tym aromatem, zanim zamknąłem za sobą drzwi, stawiając kolejne kroki wgłąb Nory Nory. Rozejrzałem się uważnie - gdyby ktoś powiedział mi, że to miejsce jeszcze niedawno mogło obrócić się w popiół, pewnie bym nie uwierzył - wszystko wyglądało… Zbyt dobrze, zbyt spokojnie, jak na to, co działo się tu jeszcze kilka tygodni temu. Wszystko było tu dokładnie takie, jak powinno, właśnie takie, jak kolektywnie potrzebowaliśmy, żeby było. Przesunąłem dłonią po karku i odetchnąłem powoli, czując znajome zmęczenie czające się gdzieś pod powierzchnią skóry - jeszcze nie byłem w pełni sobą, to było jasne, ale stałem tu, wróciłem do pracy, to musiało na razie wystarczyć.
- Hej. - Odezwałem się w końcu, podchodząc bliżej w kierunku właścicielki lokalu i jej kotki, gdy tylko zlokalizowałem je spojrzeniem, pozwalając sobie na lekki ton, chociaż w środku wciąż układałem w głowie to, co miałem przekazać - mój głos był niższy niż zwykle, trochę jeszcze zmęczony, ale stabilny, prawie nie czuć było w nim tego, co jeszcze kilka dni temu zawyrokowało o konieczności jeszcze jednego przesunięcia tej rozmowy.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)