21.04.2026, 21:01 ✶
Lana zdawała sobie sprawę, że o wiele łatwiej jest jej wchodzić w interakcje z nieożywionymi przedmiotami niż z ludźmi; przykładowo, przedmioty ukazywały widmowidzowi swoją historię od razu, bez ryzyka spotkania się z negatywną reakcją. Nawet doznania związane z wejściem w trans nie były aż tak intensywne, jak niektóre emocje wynikające z interakcji z rówieśnikami. Po dzisiejszym spotkaniu z Martą Dolohovówna wiedziała również, że według jej osobistej hierarchii, martwi ludzie potrafili być tak samo denerwujący jak żywi.
Leviathan najwyraźniej również miał już serdecznie dosyć wybryków ducha, gdyż wnioskując po jego mowie ciała zamierzał się z nią jakoś rozprawić. Ten gest dodał otuchy nastoletniej czarownicy, ponieważ sama nigdy nie byłaby w stanie tak skonfrontować kogoś obcego (i tak była już dumna z siebie, za odpowiedzenie na fałszywe oskarżenia ducha). Lana nie była jednak pewna, w jaki sposób Rowle zamierzał zagrozić Marcie; w końcu najgorsza rzecz, jaka mogła się jej przytrafić, już się wydarzyła. Być może liczył na swój autorytet prefekta, ponieważ Marta także należała do domu kruka?
Nie mieli jednak okazji przetestować tej teorii w praktyce, gdyż słysząc głos bibliotekarki, duch zanurkował pod podłogą tak samo szybko, jak się pojawił. Na odchodne jeszcze rozrzuciła papiery (po raz trzeci) i wysyczała "dręczycieleee…". Kiedy więc bibliotekarka dotarła w końcu na miejsce incydentu, miała przed sobą zapłakaną Ślizgonkę, zdenerwowanego Krukona oraz stertę walających się w nieładzie notatek.
– Przepraszam... – powiedziała Dolohovówna, wbijając wzrok w podłogę. Sama nie wiedziała za co przeprasza, skoro żadne z nich nie zrobiło tego bałaganu. Oczekiwała jednak, że i tak dostaną naganę, więc wolała zapobiegawczo okazać skruchę. Sama myśl o dostaniu kary wystarczająco ją stresowała. – T-to wszystko sprawka ducha.
Leviathan najwyraźniej również miał już serdecznie dosyć wybryków ducha, gdyż wnioskując po jego mowie ciała zamierzał się z nią jakoś rozprawić. Ten gest dodał otuchy nastoletniej czarownicy, ponieważ sama nigdy nie byłaby w stanie tak skonfrontować kogoś obcego (i tak była już dumna z siebie, za odpowiedzenie na fałszywe oskarżenia ducha). Lana nie była jednak pewna, w jaki sposób Rowle zamierzał zagrozić Marcie; w końcu najgorsza rzecz, jaka mogła się jej przytrafić, już się wydarzyła. Być może liczył na swój autorytet prefekta, ponieważ Marta także należała do domu kruka?
Nie mieli jednak okazji przetestować tej teorii w praktyce, gdyż słysząc głos bibliotekarki, duch zanurkował pod podłogą tak samo szybko, jak się pojawił. Na odchodne jeszcze rozrzuciła papiery (po raz trzeci) i wysyczała "dręczycieleee…". Kiedy więc bibliotekarka dotarła w końcu na miejsce incydentu, miała przed sobą zapłakaną Ślizgonkę, zdenerwowanego Krukona oraz stertę walających się w nieładzie notatek.
– Przepraszam... – powiedziała Dolohovówna, wbijając wzrok w podłogę. Sama nie wiedziała za co przeprasza, skoro żadne z nich nie zrobiło tego bałaganu. Oczekiwała jednak, że i tak dostaną naganę, więc wolała zapobiegawczo okazać skruchę. Sama myśl o dostaniu kary wystarczająco ją stresowała. – T-to wszystko sprawka ducha.
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.