To raczej typowa relacja szefowa – współpracownica/podwładna. Z pozoru Victoria mogłaby się wydawać osobą mało pasującą do obrazka aurorów, jakby została wyciągnięta z innej bajki i wsadzona w mundur, spodnie i ciężkie wiązane buty, zamiast sukienek i szpilek. Ale tak, jak nikt nie komentuje tego, że Harper Moody nie chodzi w spódnicach, tak na tym etapie nikt nie komentuje tego, że taka laleczka pracuje jako auror. Pod tym względem jedna i druga emanuje podobną energią i pomimo ewidentnych różnic w charakterze, Victoria oraz Harper znalazły nić porozumienia. Nie są może bliskimi koleżankami, a w oficjalnej korespondencji Lestrange pisze do niej per pani, porzucając ten ton w rozmowach oko w oko, to gdyby zostawić je same, cisza nie byłaby niezręczna. Wypracowały do siebie wzajemny szacunek, a Victoria uważa nawet Harper pod pewnymi względami za wzór godny naśladowania.
Victoria bardzo sumiennie podchodzi do swojej pracy, jest jedną ze spokojniejszych osób w biurze, nie rzucających się w akcję z gorącą głową i Harper doskonale o tym wie. Tak jak wie, jak wykorzystać jej atuty, oklumencję czy fakt, że zawsze ma szafkę zapełnioną eliksirami własnego wyrobu, które nieraz przydawały się podczas przeróżnych zadań (a którymi Lestrange nieraz dzieliła się z innymi aurorami). Victoria jest jedną z tych osób, która nigdy nie jęczy, kiedy musi usiąść do raportu (chociaż Harper na pewno nie raz była świadkiem, jak podczas kursu aurorskiego, pisała je za Atreusa z miną, jakby chciała go zamordować), ani nie daje po sobie znać zbędnymi komentarzami, że coś jej się nie podoba (chyba, że skończy jej się cierpliwość). Nawet jeśli musi zostać w pracy po godzinach, to zostanie bez słowa skargi – i wtedy często się ze sobą mijają, pijąc po 23.00 kolejną już tego dnia kawę z milczącą zgodą, że to całkowicie normalne.
Victoria bardzo sumiennie podchodzi do swojej pracy, jest jedną ze spokojniejszych osób w biurze, nie rzucających się w akcję z gorącą głową i Harper doskonale o tym wie. Tak jak wie, jak wykorzystać jej atuty, oklumencję czy fakt, że zawsze ma szafkę zapełnioną eliksirami własnego wyrobu, które nieraz przydawały się podczas przeróżnych zadań (a którymi Lestrange nieraz dzieliła się z innymi aurorami). Victoria jest jedną z tych osób, która nigdy nie jęczy, kiedy musi usiąść do raportu (chociaż Harper na pewno nie raz była świadkiem, jak podczas kursu aurorskiego, pisała je za Atreusa z miną, jakby chciała go zamordować), ani nie daje po sobie znać zbędnymi komentarzami, że coś jej się nie podoba (chyba, że skończy jej się cierpliwość). Nawet jeśli musi zostać w pracy po godzinach, to zostanie bez słowa skargi – i wtedy często się ze sobą mijają, pijąc po 23.00 kolejną już tego dnia kawę z milczącą zgodą, że to całkowicie normalne.
Relacja przyjęta 22.04.26 (Dearg Dur)