22.04.2026, 11:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.04.2026, 11:53 przez Lana Dolohov.)
Na szczęście Leviathan potrafił się wysłowić (w przeciwieństwie do Lany) i zwięźle opisać sytuację. Jego słowa były również na tyle przekonujące, że bibliotekarka po krótkiej chwili zawachania mu uwierzyła. Może zaufała reputacji prefekta, a może po prostu nie chciała się zagłębiać w dramy między dzieciakami. Zresztą, biorąc pod uwagę różnicę wieku jaka dzieliła tę dwójkę uczniów, raczej nie trzeba było się obawiać o jakieś niestosowne zachowania między nimi.
Dolohovówna odetchnęła z ulgą, słysząc, że dostali wyłącznie naganę. Gdyby matka przyłapała ją w podobnej sytuacji, nastolatka zapewne otrzymałaby cały wykład o tym, jakie błędy popełniła swoim zachowaniem.
Rowle nie musiał nawet prosić dziewczyny o pomoc, gdyż natychmiast po odejściu bibliotekarki zabrała się za zbieranie porozrzucanych papierów. Przez chwilę oboje klęczeli w ciszy, skupieni na segregowaniu zmieszanych kartek na dwie kupki. W końcu jednak Lana odważyła się przerwać ciszę.
– Dziękuję. – powiedziała podnosząc wzrok, by napotkać spojrzenie gadzich oczu. Tym razem zrobiła to nie ze strachu czy ciekawości, lecz po prostu z wdzięczności. – Sama nie... Nie potrafiłabym się jej postawić. – powiedziała szczerze. Z drugiej strony, być może gdyby siedziała w bibliotece sama, Marta nie robiłaby żadnych głupich insynuacji na temat jej życia romantycznego. Dolohovówna nie zamierzała jednak rozmyślać teraz nad tym, jak alternatywnie mogłaby się potoczyć sytuacja. Po ostatnich minutach wypełnionych chaosem i krzykami, pragnęła tylko wrócić do swoich książek.
Kiedy już udało im się posprzątać, Krukon i Ślizginka powrócili do nauki, tak jak od początku planowali. W ciszy i spokoju.
Dolohovówna odetchnęła z ulgą, słysząc, że dostali wyłącznie naganę. Gdyby matka przyłapała ją w podobnej sytuacji, nastolatka zapewne otrzymałaby cały wykład o tym, jakie błędy popełniła swoim zachowaniem.
Rowle nie musiał nawet prosić dziewczyny o pomoc, gdyż natychmiast po odejściu bibliotekarki zabrała się za zbieranie porozrzucanych papierów. Przez chwilę oboje klęczeli w ciszy, skupieni na segregowaniu zmieszanych kartek na dwie kupki. W końcu jednak Lana odważyła się przerwać ciszę.
– Dziękuję. – powiedziała podnosząc wzrok, by napotkać spojrzenie gadzich oczu. Tym razem zrobiła to nie ze strachu czy ciekawości, lecz po prostu z wdzięczności. – Sama nie... Nie potrafiłabym się jej postawić. – powiedziała szczerze. Z drugiej strony, być może gdyby siedziała w bibliotece sama, Marta nie robiłaby żadnych głupich insynuacji na temat jej życia romantycznego. Dolohovówna nie zamierzała jednak rozmyślać teraz nad tym, jak alternatywnie mogłaby się potoczyć sytuacja. Po ostatnich minutach wypełnionych chaosem i krzykami, pragnęła tylko wrócić do swoich książek.
Kiedy już udało im się posprzątać, Krukon i Ślizginka powrócili do nauki, tak jak od początku planowali. W ciszy i spokoju.
Koniec sesji
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.