26.04.2026, 01:18 ✶
Nicholas był jedną z niewielu osób, które mogły pojawiać się w jego salonie przy pomocy teleportacji. I w ogóle jakkolwiek się pojawiać. Lestrange zatrzasnął książkę, którą zdążył wziąć z półki i wertować bez czytania, gdy mężczyzna zjawił się w jego salonie. Wstał, ignorując zupełnie fakt, że Nicholas był taki, jak zwykle. Zimny, niedostępny. Niecierpliwy. Spokojnie odłożył książkę na półkę, a potem przedzielił te kilkadziesiąt centymetrów, które ich dzieliły. Tylko po to, by wpleść palce w krótkie, jasne włosy i złożyć na jego ustach niespodziewany, głęboki pocałunek.
- Potrzebuję cię - powiedział, lecz w tonie głosu nie było ani grama pożądania. To nie były słowa potrzebuję cię, żebyś mnie zerżnął - to były słowa człowieka, który doceniał więź, która ich łączyła, lecz wiedział że oboje zdawali sobie sprawę z tego, że istniało coś ważniejszego. Dlaczego więc go pocałował? Sam nie wiedział. Tęsknił za tą ciepłą skórą, kontrastującą do lodowatego tonu głosu, które powodowały u niego drżenie. - Jest pewna sprawa, która nie daje mi spokoju.
Odsunął się. Jeżeli Nicholas chciał zwiększyć dystans, nie oponował. Jeżeli chciał go zmniejszyć - także się nie wzbraniał.
- Powinniśmy być gdzie indziej- szepnął, odsuwając się. - Gdzieś, gdzie zapomnieli, kto ma wladzę.
- Potrzebuję cię - powiedział, lecz w tonie głosu nie było ani grama pożądania. To nie były słowa potrzebuję cię, żebyś mnie zerżnął - to były słowa człowieka, który doceniał więź, która ich łączyła, lecz wiedział że oboje zdawali sobie sprawę z tego, że istniało coś ważniejszego. Dlaczego więc go pocałował? Sam nie wiedział. Tęsknił za tą ciepłą skórą, kontrastującą do lodowatego tonu głosu, które powodowały u niego drżenie. - Jest pewna sprawa, która nie daje mi spokoju.
Odsunął się. Jeżeli Nicholas chciał zwiększyć dystans, nie oponował. Jeżeli chciał go zmniejszyć - także się nie wzbraniał.
- Powinniśmy być gdzie indziej- szepnął, odsuwając się. - Gdzieś, gdzie zapomnieli, kto ma wladzę.