Nie była pewna, czego właściwie powinna spodziewać się odnośnie swoich urodzin. Po pierwsze, wszystkie wcześniejsze spędzała we Francji. Mama zawsze przysyłała jej do szkoły paczkę z prezentem, a z koleżankami miały tradycję wymieniania się upominkami. Po drugie, jeszcze parę dni temu płonęła cała Anglia. Ta chyba kwestia wprawiała dziewczynę w największą zadumę, bo chyba powinna czuć się przejęta tym, co działo się dookoła i jak wiele zostało zniszczone. Wystarczyło wyjżeć z okna Praw Czasu, by dostrzec pasmo nieszczęść, po którym normalni ludzie podnosili się powoli i z ociąganiem, podczas gdy ich kamienica miała już wprawione nowe szkła w ramy. Powinna, ale jak to miały uprzywilejowane głowy, ciężko jej było wcisnąć się w buty kogoś, kim nigdy nie miała okazji być.
Nie oponowała więc na wycieczkę. Ba, wyprawa do Bristolu wydawała się rozsądnym posunięciem, no bo przecież znajdował się z dala od blizny jaką pozostawiły nad krajem pożary. Nie było tutaj ciemnych od popiołu chmur, ani ciężkiego zapachu spalenizny, który wciąż wlókł się za niektórymi miejscami. Było tu czysto, a do tego wiatr wiał znad morza, dodając całości doświadczenia pewnej rzeźkości. Nie była pewna czy podoba jej się to miejsce tylko dlatego, że nie była jeszcze do końca pewna czy podoba jej się cała Anglia.
- Tak? - zapytała, podnosząc na ojca spojrzenie. - Może powinnam o nim poczytać, kiedy wrócimy do domu - bo prawdę powiedziawszy, sama niewiele o Bristolu wiedziała. Kolejne miejsca na mapie, a Lyssa dodatkowo sama specjalistką od mugolskich spraw nie była. Magiczny świat do tej pory pochłaniał ją w całości. - W sumie bardzo chętnie bym je obejrzała. Ciekawa jestem, co takiego malować mogą studenci - i na ile chodzenie do takiej szkoły wyższej się opłacało. A kto wie, może miało ją to doświadczenie pozytywnie zaskoczyć.
Drzwi skrzypnęły i znaleźli się oboje wewnątrz lokalu, który wybrał Vakel. Jego córka rozejrzała się, szybkim spojrzeniem omiatając wnętrze, które na pierwszy rzut oka zdawało się niezbyt wyróżniać na tle innych, podobnych mu miejsc. Ale wszystko zawsze tkwiło w szczegółach, które napełniały to konkretne pomieszczenia tym sławetnym czymś. Czymś co podchwytywało raczej serce, rozpoznające w kątach znajome elementy nadające im jakiegoś artystycznego ducha. Uśmiechnęła się lekko, sama do siebie, bo wciąż zerkała przed siebie, ale pamięcią sięgała do podobnych miejsc, które odwiedzała w wakacje we Francji.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.