27.04.2026, 10:18 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.04.2026, 10:25 przez Alastor Moody.)
Miłość.
Wielu poetów właśnie tak określiłoby to, co rozbłysło w oczach Alastora, kiedy Bertie wypowiadał się na temat swojej restauracji. Bo Alastor mógł być człowiekiem szorstkim, nieprzyjemnym i oschłym w opinii osób, na których niezbyt mu zależało, ale kiedy spoglądał na Bertiego – absolutnie nic nie wskazywało na to, że kiedykolwiek mógłby być na cukiernika zły. Jedyne, co mogłoby napełnić go gniewem, to wspomnienie listu od Brenny sugerującego, że Bertie miał zbyt miękkie serce, aby można było mu zaufać. Bo dlaczego miałby mu nie ufać? Nie istniał świat, w którym się nie rozumieli.
Bertie mógł więc zaobserwować, jak całkiem spokojnie (zważywszy na stan, w którym się znajdował) potwierdził siostrze uśmiechem, że tak – powiedział to całkowicie szczerze. Z jego gniewem nie spotykała się też Millie. Wielu denerwowała niezdarność, on jedynie wysunął szybko nogę
ale nie na tyle szybko, żeby zapobiec upadkowi kieliszka na posadzkę. Zamiast tego jak ostatnia pierdoła wkopał go pod stół, od czego parsknąłby pewnie, gdyby nie słowa ojca wypowiedziane tak, jakby to nic nie znaczyło, jakby… można było podejmować za człowieka decyzje tak o. Na jego twarzy pojawiła się frustracja. Ściągnął brwi ku sobie, zmarszczył czoło. Postawienie się Aaronowi było rzadkością, ale rzadko też ojciec wtrącał się w jego toksyczną relację z pracą.
– Sorka – powiedział Mills i stęknąwszy sięgnął pod stół żeby wyciągnąć ten kieliszek za nią, ale ewidentnie nie dlatego, że czuł potrzebę wyręczenia jej. Po prostu miał poczucie winy po uczynieniu sprawy jeszcze gorszą.
Wynurzył się, postawił szkło na blacie nieco zdziwiony tym, że nigdzie się nic nie wyszczerbiło, bo nie zliczył sytuacji, kiedy szklanka od piwa pękła mu w dłoniach.
– Myślałeś może żeby zapytać mnie najpierw o zdanie? – Zapytał starszego Moody’ego, po czym pokręcił głową i poszukał spojrzeniem ścierki. – Nieważne. – Jeśli jej w zasięgu wzroku nie było, udał się po nią do kuchni.
Tak naprawdę to było ważne, ale nie chciał się tutaj kłócić.
Wielu poetów właśnie tak określiłoby to, co rozbłysło w oczach Alastora, kiedy Bertie wypowiadał się na temat swojej restauracji. Bo Alastor mógł być człowiekiem szorstkim, nieprzyjemnym i oschłym w opinii osób, na których niezbyt mu zależało, ale kiedy spoglądał na Bertiego – absolutnie nic nie wskazywało na to, że kiedykolwiek mógłby być na cukiernika zły. Jedyne, co mogłoby napełnić go gniewem, to wspomnienie listu od Brenny sugerującego, że Bertie miał zbyt miękkie serce, aby można było mu zaufać. Bo dlaczego miałby mu nie ufać? Nie istniał świat, w którym się nie rozumieli.
Bertie mógł więc zaobserwować, jak całkiem spokojnie (zważywszy na stan, w którym się znajdował) potwierdził siostrze uśmiechem, że tak – powiedział to całkowicie szczerze. Z jego gniewem nie spotykała się też Millie. Wielu denerwowała niezdarność, on jedynie wysunął szybko nogę
Rzut Z 1d100 - 30
Akcja nieudana
Akcja nieudana
ale nie na tyle szybko, żeby zapobiec upadkowi kieliszka na posadzkę. Zamiast tego jak ostatnia pierdoła wkopał go pod stół, od czego parsknąłby pewnie, gdyby nie słowa ojca wypowiedziane tak, jakby to nic nie znaczyło, jakby… można było podejmować za człowieka decyzje tak o. Na jego twarzy pojawiła się frustracja. Ściągnął brwi ku sobie, zmarszczył czoło. Postawienie się Aaronowi było rzadkością, ale rzadko też ojciec wtrącał się w jego toksyczną relację z pracą.
– Sorka – powiedział Mills i stęknąwszy sięgnął pod stół żeby wyciągnąć ten kieliszek za nią, ale ewidentnie nie dlatego, że czuł potrzebę wyręczenia jej. Po prostu miał poczucie winy po uczynieniu sprawy jeszcze gorszą.
Wynurzył się, postawił szkło na blacie nieco zdziwiony tym, że nigdzie się nic nie wyszczerbiło, bo nie zliczył sytuacji, kiedy szklanka od piwa pękła mu w dłoniach.
– Myślałeś może żeby zapytać mnie najpierw o zdanie? – Zapytał starszego Moody’ego, po czym pokręcił głową i poszukał spojrzeniem ścierki. – Nieważne. – Jeśli jej w zasięgu wzroku nie było, udał się po nią do kuchni.
Tak naprawdę to było ważne, ale nie chciał się tutaj kłócić.
fear is the mind-killer.