27.04.2026, 12:32 ✶
— Wiem, że ona o mnie dba. Po prostu... To, co uważa za najlepsze dla mnie, jest sprzeczne z tym, czego ja sama pragnę. Ale niestety nie mogę zmienić jej zdania. — Lana nie wątpiła w matczyną miłość; gdyby Tanaquil była prawdziwie despotycznym rodzicem, już dawno zmusiłaby córkę do posłuszeństwa. Znając historie innych członków czystokrwistych rodów, którzy zapłacili słoną cenę za sprzeciwianie się woli nestorów, sytuacja Dolohovówny wydawała się iście sielankowa w porównaniu. Lana odczuwała więc sprzeczne emocje wobec matki, stanowiące niejednorodną mieszaninę wdzięczności i wyrzutów. Z perspektywy historyczki zdawała sobie również sprawę, iż wymagania rodzicielki były odzwierciedleniem oczekiwań wobec młodych kobiet panujących w obecnych czasach. Tanaquil Shafiq była idealnym tworem swojej epoki, a to jej córka stanowiła odstępstwo od normy.
Pytanie nieznajomej zaskoczyło Dolohovównę; jakim prawem mogłaby czegoś sobie życzyć, skoro sama niezaproszona wtargnęła w sferę prywatną drugiej kobiety? To tak jakby chciała poprosić morskie fale by się uspokoiły albo wiatr by przestał wyć. Lana była jedynie gościem na łasce sił natury.
— Nie chcę ci przeszkadzać. Jeśli powiesz tylko słowo, odejdę stąd. — spuściła wzrok. Naprawdę nie mogłaby niczego sobie rościć od nieznajomej, zwłaszcza po tym, jak ta okazała jej wyłącznie życzliwość (z odrobiną figlarności). A jednak... Jakaś część Dolohovówny pragnęła pozostać z nią na dłużej. Nie wyrywać się z tego momentu, w którym połączyły się dwa światy. Po chwili namysłu zebrała w sobie wystarczająco siły, by złożyć kobiecie nieśmiałą propozycję. — A-ale jeśli nie masz nic przeciwko memu towarzystwu, t-to tak by było lepiej. Ja... M-mogłabym wtedy n-na ciebie patrzeć. — ponieważ naprawdę bardzo chciała móc podziwiać piękną twarz nieznajomej, lecz w obecnych warunkach czułaby się niestosownie robiąc to.
Pytanie nieznajomej zaskoczyło Dolohovównę; jakim prawem mogłaby czegoś sobie życzyć, skoro sama niezaproszona wtargnęła w sferę prywatną drugiej kobiety? To tak jakby chciała poprosić morskie fale by się uspokoiły albo wiatr by przestał wyć. Lana była jedynie gościem na łasce sił natury.
— Nie chcę ci przeszkadzać. Jeśli powiesz tylko słowo, odejdę stąd. — spuściła wzrok. Naprawdę nie mogłaby niczego sobie rościć od nieznajomej, zwłaszcza po tym, jak ta okazała jej wyłącznie życzliwość (z odrobiną figlarności). A jednak... Jakaś część Dolohovówny pragnęła pozostać z nią na dłużej. Nie wyrywać się z tego momentu, w którym połączyły się dwa światy. Po chwili namysłu zebrała w sobie wystarczająco siły, by złożyć kobiecie nieśmiałą propozycję. — A-ale jeśli nie masz nic przeciwko memu towarzystwu, t-to tak by było lepiej. Ja... M-mogłabym wtedy n-na ciebie patrzeć. — ponieważ naprawdę bardzo chciała móc podziwiać piękną twarz nieznajomej, lecz w obecnych warunkach czułaby się niestosownie robiąc to.
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.