27.04.2026, 22:52 ✶
"Czego pragniesz?"
Wiele osób zadawało już to pytanie Lanie, lecz nigdy nie wydawało się ono zupełnie szczere. Bowiem nie padało ono w próżni i każdy rozmówca miał jakieś oczekiwania wobec odpowiedzi, zazwyczaj wpasowujące się w typowe pragnienia magów ze śmietanki towarzyskiej. Schemat takiej rozmowy nie różnił się zatem od tej rozpoczynanej pytaniem "Jak się czujesz?", gdyż w obu przypadkach odpowiedź nie powinna być zbyt osobista. Dolohovówna dobrze znała społeczne oczekiwania i po dwudziestu dwóch latach w tym środowisku umiała odpowiadać wyuczonymi formułami, ale zaczynało ją to wszystko męczyć. Być może właśnie dlatego preferowała samotność; ponieważ nie musiała wtedy odgrywać żadnej roli i prowadzić rozmów według ustalonego scenariusza.
— Pragnę pragnąć. — odpowiedziała po raz pierwszy w życiu zupełnie szczerze. — To zabrzmi głupio, ale chciałabym móc po prostu wyrazić moje pragnienia i by ktoś potraktował je poważnie. — faber est quisque suae fortunae. Nieznajoma miała rację; Lana nie mogła zmienić matki, ale mogła spróbować z samą sobą. Mogła zacząć pragnąć na własnych warunkach. Ta myśl wzbudzała zarazem strach przed nieznanym oraz ekscytację.
Znów słowa drugiej kobiety ją onieśmieliły. Jednocześnie w głowie czarownicy pojawiło się pytanie, jak często inne kobiety prosiły nieznajomą o rozebranie się? Być może była to jakaś tradycja wśród morskich stworzeń.
— J-ja naprawdę nie patrzę! — zaprotestowała, jeszcze mocniej wbijając wzrok w ziemię. A nawet gdyby, nieznajomej zdawało się to nie przeszkadzać. Skoro druga kobieta czuła się komfortowo, również Dolohovówna dała sobie swobodę na to, by pragnąć. Powoli i niepewnie, ale jakoś trzeba było zacząć. Gdy towarzyska już się ubrała, Lana zwróciła się w jej stronę, spoglądając w oczy błękitne jak ocean. — Skoro chcesz, bym została, to warto by się przedstawić. Jestem Lana. A ty, jak masz na imię?
Wiele osób zadawało już to pytanie Lanie, lecz nigdy nie wydawało się ono zupełnie szczere. Bowiem nie padało ono w próżni i każdy rozmówca miał jakieś oczekiwania wobec odpowiedzi, zazwyczaj wpasowujące się w typowe pragnienia magów ze śmietanki towarzyskiej. Schemat takiej rozmowy nie różnił się zatem od tej rozpoczynanej pytaniem "Jak się czujesz?", gdyż w obu przypadkach odpowiedź nie powinna być zbyt osobista. Dolohovówna dobrze znała społeczne oczekiwania i po dwudziestu dwóch latach w tym środowisku umiała odpowiadać wyuczonymi formułami, ale zaczynało ją to wszystko męczyć. Być może właśnie dlatego preferowała samotność; ponieważ nie musiała wtedy odgrywać żadnej roli i prowadzić rozmów według ustalonego scenariusza.
— Pragnę pragnąć. — odpowiedziała po raz pierwszy w życiu zupełnie szczerze. — To zabrzmi głupio, ale chciałabym móc po prostu wyrazić moje pragnienia i by ktoś potraktował je poważnie. — faber est quisque suae fortunae. Nieznajoma miała rację; Lana nie mogła zmienić matki, ale mogła spróbować z samą sobą. Mogła zacząć pragnąć na własnych warunkach. Ta myśl wzbudzała zarazem strach przed nieznanym oraz ekscytację.
Znów słowa drugiej kobiety ją onieśmieliły. Jednocześnie w głowie czarownicy pojawiło się pytanie, jak często inne kobiety prosiły nieznajomą o rozebranie się? Być może była to jakaś tradycja wśród morskich stworzeń.
— J-ja naprawdę nie patrzę! — zaprotestowała, jeszcze mocniej wbijając wzrok w ziemię. A nawet gdyby, nieznajomej zdawało się to nie przeszkadzać. Skoro druga kobieta czuła się komfortowo, również Dolohovówna dała sobie swobodę na to, by pragnąć. Powoli i niepewnie, ale jakoś trzeba było zacząć. Gdy towarzyska już się ubrała, Lana zwróciła się w jej stronę, spoglądając w oczy błękitne jak ocean. — Skoro chcesz, bym została, to warto by się przedstawić. Jestem Lana. A ty, jak masz na imię?
Koniec sesji
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.