28.04.2026, 13:41 ✶
Robert Albert Crouch wkroczył do Dziurawego Kotła z twarzą rozświetloną zmęczonym uśmiechem. Tego dnia działo się... dużo. Propozycja Jonathana, wszystkie sprawy w Ministerstwie i podpisywanie się pod inicjatywą Shafiqa. Wreszcie okazja, by wydać pieniądze w dobrym celu i jakoś pomóc ludziom w sytuacji, gdzie Ministerstwo miało ewidentne problemy z kryzysowym zarządzaniem budżetem. Ważniejsze były przecież luksusowe wyjazdy Ministry za państwową kasę niż pomaganie ludziom. Robert uważał, że jego obowiązkiem, jako człowieka uprzywilejowanego i bogatego, było w tej sytuacji pomóc słabszym. Nie mówiąc o tym, że w Dolinie Godryka można było walczyć o elektorat o poglądach zbliżonych do Robertowych.
– Witaj, Anthony! – uśmiechnął się do ewidentnie spiętego Shafiqa. – Dzień dobry, panie Bott. Wreszcie się spotykamy – wyciągnął rękę do Bertiego Botta, znanego cukiernika. – Jestem absolutnym fanem pańskich słodyczy, podobnie moja córka. I słyszałem o nowej restauracji. Chętnie tam zajrzę, jak będę miał trochę czasu, ale wie pan... teraz czas jest zasobem, którego chyba nam wszystkim w Ministerstwie brakuje. Zgadza się, Anthony?
Po zagadnięciu obu panów, poszedł zamówić sobie jedzenie, i to porządną porcję. Jadł już u Jonathana, ale cóż, polityka wymagała energii, a energię czerpało się z jedzenia właśnie. A przed pracą i tak zawsze ćwiczył, więc mógł sobie na to wszystko pozwolić.
Po chwili wrócił do stolika.
– Złote Jabłko to dobra nazwa. Chwytliwa, obciążona symbolicznym znaczeniem. Fajnie to sobie wymyśliłeś – znowu się uśmiechnął. – To jak? Mogę już podpisywać, czy czekamy na resztę?
– Witaj, Anthony! – uśmiechnął się do ewidentnie spiętego Shafiqa. – Dzień dobry, panie Bott. Wreszcie się spotykamy – wyciągnął rękę do Bertiego Botta, znanego cukiernika. – Jestem absolutnym fanem pańskich słodyczy, podobnie moja córka. I słyszałem o nowej restauracji. Chętnie tam zajrzę, jak będę miał trochę czasu, ale wie pan... teraz czas jest zasobem, którego chyba nam wszystkim w Ministerstwie brakuje. Zgadza się, Anthony?
Po zagadnięciu obu panów, poszedł zamówić sobie jedzenie, i to porządną porcję. Jadł już u Jonathana, ale cóż, polityka wymagała energii, a energię czerpało się z jedzenia właśnie. A przed pracą i tak zawsze ćwiczył, więc mógł sobie na to wszystko pozwolić.
Po chwili wrócił do stolika.
– Złote Jabłko to dobra nazwa. Chwytliwa, obciążona symbolicznym znaczeniem. Fajnie to sobie wymyśliłeś – znowu się uśmiechnął. – To jak? Mogę już podpisywać, czy czekamy na resztę?
Vox populi
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.