Pozostając pod wpływem uroku Stelli, o dziwo był w stanie do pewnego stopnia funkcjonować. Dotarły do niego jej kolejne słowa, udało mu się zrozumieć ich ogólny sens. Przynajmniej do pewnego stopnia. Nadal we wszystkim tym brakowało jednak zdrowego rozsądku. Wyraźnie dawało się dostrzec, że działał w sposób niekoniecznie racjonalny.
Typowy dla samego siebie.
- Oczy również. - podchwycił, przenosząc uwagę właśnie na nie.
Obecnie wszystko w Stelli było dla niego wyjątkowo pociągające. Czy w ten sam sposób widziałby ją, gdyby znajdywał się w swoim normalnym stanie? Nie wyglądała podobnie do kobiet, które z reguły potrafiły przyciągnąć jego uwagę. W zasadzie ciężko byłoby znaleźć kogoś różniącego się od nich jeszcze bardziej.
Przy czym nie znaczy to, że była nieatrakcyjna.
Obserwujący ich przez cały ten czas kelner, skinął głową, kiedy Stella powiedziała, iż wszystko jest w porządku. Nie zamierzał się narzucać. Oferować pomocy komuś, kto niekoniecznie jej oczekiwał. Potrzebował. Nie był jednak w stanie ukryć pewnej ciekawości. Sytuacja była dla niego nieco niecodzienna. Dlatego też przez następne minuty, co jakiś czas zerkał w ich stronę. Monitorując tym samym rozwój sytuacji.
Całe szczęście nie wydarzyło się nic, co miałoby przekonać go do zmiany stanowiska. I podjęcia się interwencji, pomimo zapewnienia Stelli o tym, że żadnej pomocy nie potrzebowała.
Oczywiście nie jest to równoznaczne z tym, że nie wydarzyło się na tym polu nic więcej. Tak bowiem nie było.
- Nigdy nie widziałem takich pięknych oczu jak Twoje, chciałbym móc na nie patrzeć przez wieczność. - Theon kontynuował, pozwalając sobie na wypowiedzenie słów, które w innych okolicznościach zapewne nie byłyby w stanie nawet przejść mu przez gardło. Nie był typem romantyka. Teraz jednak bliski był tego, żeby oddać Stelli dosłownie wszystko, położyć prosto u jej stóp. - Zatańcz ze mną. - prośba, która nie do końca nią była. Ręce, które postanowiły kobietę objąć, pociągnąć na parkiet. W sposób raczej delikatny, choć nadal narzucający jej raczej dużą bliskość.
Na pewno większą niż wypadało w przypadku spotkania dwójki nieznajomych osób.
Choć może nie tak znowu do końca nieznajomych, jeśli pod uwagę wziąć, że przecież mieli już okazje wpaść na siebie wcześniej. Tyle tylko, że miało to miejsce w zdecydowanie odmiennych okolicznościach. Podczas pogrzebu.