01.05.2026, 19:41 ✶
- Mafię?! Nic wam nie jest? - poruszył się, jakby chciał obmacać przyjaciółkę i upewnić się, że jest cała i zdrowa, ale spojrzał na kij w dłoniach Hestii i zamiast tego zapytał, nieco mniej pewnie - …Walczyłyście z nimi?
Wiedział, że Hestia pełni służbę w Brygadzie Uderzeniowej, ale ciężko mu było sobie ją wyobrazić w walce, zwłaszcza takiej na kije bejsbolowe. Może powinien kiedyś poprosić o zademonstrowanie…
- A sama donna? Nie zastałyście jej?
Hannibal przełożył różdżkę do lewej ręki, a w prawą przyjął kij od Hestii. Zważył go w dłoni i obejrzał pod światło. Żadna to broń przeciwko duchom, ale skoro w grę mogła wchodzić włoska mafia?...
- Hej, on wibruje! - zauważył zdumiony - Z czego to jest?
Spróbował zajrzeć do trzymanego przez dziewczynę zeszytu.
- “Droga… otwiera się”? - rozejrzał się wokół. To brzmiało dość niejasno i trochę niepokojąco. Z Hannibala żaden był uczony, czy badacz tajemnic. Już dużo bardziej zajmująca była dla niego romantyczna historia donny Anny, choć z drugiej strony, gwiazda rewii sypiająca z szefem to nie było ani nic niezwykłego, ani szczególnie gorszącego w kręgach show-biznesu i pierwszą myślą, jaka pojawiła się w głowie Hannibala na te “gorące ploteczki” było: Ciekawe, czy jest wobec tego warta swojej ceny, czy zapracowała na pozycję tyłkiem…
- Chwila, a ten Leonardo to żyje? - dopytał, marszcząc brwi - To faktycznie bardzo romantyczne i w ogóle, ale… to trochę brzmi, jakby ona chciała go przywrócić do życia, albo tego gościa, którego wykończył… Czy to nie jest czasami nekromancja? - zerknął na Peregrinusa i na Ceolsige - Czy takie rzeczy nie są zabronione?
Tak, jakby to miało kiedykolwiek kogokolwiek powstrzymać, skarcił się w myślach. Zwłaszcza zdesperowanego i zakochanego.
- Czy na to się wybiera jakieś odpowiednie miejsca? - dorzucił jeszcze jedno pytanie - Jakieś, nie wiem, z dobrym dostępem do zaświatów?
Co, jeżeli runa chroniła ruiny nie tylko przed mugolami? Co jeżeli droga, która miała się rzekomo otworzyć, prowadziła do Limbo, czy skąd tam się wyciąga dusze zmarłych? A jeżeli tak… czyj głos słyszeli przedtem i co jeszcze mogło nią przyleźć?
Czy jest na sali egzorcysta?
Rozjarzył mocniej końcówkę swojej różdżki. Było nieco bardziej migotliwe, kiedy trzymał różdżkę w lewej ręce, ale w połączeniu z latarnią Peregrinusa oświetlało otoczenie całkiem nieźle. Uświadomił sobie, że dziwny chłód, który towarzyszył im jeszcze kilka minut temu, ustąpił miejsca zwykłemu nocnemu powietrzu, głos nie powrócił, a jasnowidz wygląda na całkiem przytomnego, choć trochę onieśmielonego i raczej zniesmaczonego całą historią. Wszystko wskazywało na to, że duch (Hannibal miał zdecydowanie dość cosiów, obecności i tajemniczych szujstw ) zostawił ich w spokoju.
Wiedział, że Hestia pełni służbę w Brygadzie Uderzeniowej, ale ciężko mu było sobie ją wyobrazić w walce, zwłaszcza takiej na kije bejsbolowe. Może powinien kiedyś poprosić o zademonstrowanie…
- A sama donna? Nie zastałyście jej?
Hannibal przełożył różdżkę do lewej ręki, a w prawą przyjął kij od Hestii. Zważył go w dłoni i obejrzał pod światło. Żadna to broń przeciwko duchom, ale skoro w grę mogła wchodzić włoska mafia?...
- Hej, on wibruje! - zauważył zdumiony - Z czego to jest?
Spróbował zajrzeć do trzymanego przez dziewczynę zeszytu.
- “Droga… otwiera się”? - rozejrzał się wokół. To brzmiało dość niejasno i trochę niepokojąco. Z Hannibala żaden był uczony, czy badacz tajemnic. Już dużo bardziej zajmująca była dla niego romantyczna historia donny Anny, choć z drugiej strony, gwiazda rewii sypiająca z szefem to nie było ani nic niezwykłego, ani szczególnie gorszącego w kręgach show-biznesu i pierwszą myślą, jaka pojawiła się w głowie Hannibala na te “gorące ploteczki” było: Ciekawe, czy jest wobec tego warta swojej ceny, czy zapracowała na pozycję tyłkiem…
- Chwila, a ten Leonardo to żyje? - dopytał, marszcząc brwi - To faktycznie bardzo romantyczne i w ogóle, ale… to trochę brzmi, jakby ona chciała go przywrócić do życia, albo tego gościa, którego wykończył… Czy to nie jest czasami nekromancja? - zerknął na Peregrinusa i na Ceolsige - Czy takie rzeczy nie są zabronione?
Tak, jakby to miało kiedykolwiek kogokolwiek powstrzymać, skarcił się w myślach. Zwłaszcza zdesperowanego i zakochanego.
- Czy na to się wybiera jakieś odpowiednie miejsca? - dorzucił jeszcze jedno pytanie - Jakieś, nie wiem, z dobrym dostępem do zaświatów?
Co, jeżeli runa chroniła ruiny nie tylko przed mugolami? Co jeżeli droga, która miała się rzekomo otworzyć, prowadziła do Limbo, czy skąd tam się wyciąga dusze zmarłych? A jeżeli tak… czyj głos słyszeli przedtem i co jeszcze mogło nią przyleźć?
Czy jest na sali egzorcysta?
Rozjarzył mocniej końcówkę swojej różdżki. Było nieco bardziej migotliwe, kiedy trzymał różdżkę w lewej ręce, ale w połączeniu z latarnią Peregrinusa oświetlało otoczenie całkiem nieźle. Uświadomił sobie, że dziwny chłód, który towarzyszył im jeszcze kilka minut temu, ustąpił miejsca zwykłemu nocnemu powietrzu, głos nie powrócił, a jasnowidz wygląda na całkiem przytomnego, choć trochę onieśmielonego i raczej zniesmaczonego całą historią. Wszystko wskazywało na to, że duch (Hannibal miał zdecydowanie dość cosiów, obecności i tajemniczych szujstw ) zostawił ich w spokoju.