14.03.2023, 22:36 ✶
Moody nie spóźnił się wcale i był tego świadomy. Gdyby się spóźnił, to by znaczyło, że spóźnili się też Longbottomowie i Mavie, a w ich niekompetencję wątpił bardziej niż w to, że Voldemort nie był prawiczkiem. Zmierzył wzrokiem dziewczynkę (bo ciężko mu było określić ją innym słowem), jaką Ministerstwo postanowiło uczynić jego partnerką i postarał się uśmiechnąć, chociaż wyszło mu to dosyć koślawo.
- Płakałaś? To coś, o czym powinienem wiedzieć? - Zapytał od razu, chociaż powinien się pewnie najpierw przywitać... Aż taka bezpośredniość mogła ją pewnie spłoszyć, ale Alastor nie miał złych zamiarów. Nie podchodził też do niej negatywnie. Wiedział dobrze, że nowi Brygadziści musieli się jakoś uczyć i dobieranie ich w pary z bardziej doświadczonymi pracownikami było dla nich świetną lekcją, ale no szkoda mu była wielka, że taka młoda osoba może spotkać się dzisiaj z czymś, co ją ewidentnie przerośnie. - Usiądź, mogę przejść się sam. Napij się czegoś. - Ton jego głosu sprawiał wrażenie, że na tym chciał swoją wypowiedź skończyć, ale szybko dodał w sposób tak stanowczy i zdecydowany, jak to tylko on potrafił: - Tylko nie pij niczego ze stoisk. - A później, jak gdyby nigdy nic, o wiele miększym i spokojniejszym gestem zaoferował jej własną manierkę. - Masz tutaj wodę. - Nie miał zamiaru ryzykować, że ta stanie się kolejną ofiarą zagrywek straganiarzy podczas Beltane.
!patrole5
- Płakałaś? To coś, o czym powinienem wiedzieć? - Zapytał od razu, chociaż powinien się pewnie najpierw przywitać... Aż taka bezpośredniość mogła ją pewnie spłoszyć, ale Alastor nie miał złych zamiarów. Nie podchodził też do niej negatywnie. Wiedział dobrze, że nowi Brygadziści musieli się jakoś uczyć i dobieranie ich w pary z bardziej doświadczonymi pracownikami było dla nich świetną lekcją, ale no szkoda mu była wielka, że taka młoda osoba może spotkać się dzisiaj z czymś, co ją ewidentnie przerośnie. - Usiądź, mogę przejść się sam. Napij się czegoś. - Ton jego głosu sprawiał wrażenie, że na tym chciał swoją wypowiedź skończyć, ale szybko dodał w sposób tak stanowczy i zdecydowany, jak to tylko on potrafił: - Tylko nie pij niczego ze stoisk. - A później, jak gdyby nigdy nic, o wiele miększym i spokojniejszym gestem zaoferował jej własną manierkę. - Masz tutaj wodę. - Nie miał zamiaru ryzykować, że ta stanie się kolejną ofiarą zagrywek straganiarzy podczas Beltane.
!patrole5
fear is the mind-killer.