06.05.2026, 20:41 ✶
Lana również obserwowała całe zajście, lecz wnioskując po wyrazie twarzy czarownicy, wywołało ona u niej lekkie zmieszanie. Gdyby była sama, zapewne oddaliłaby się parę kroków, by wyjść spoza potencjalnego pola rażenia. Odgłosy kłótni stanowiły również jeden z bodźców, który potrafił ją drażnić. Teraz jednak stała u boku Astorii i nie wyglądało na to, by koleżanka zamierzała się ruszyć. Czyżby zaangażował ją ten spór?
Kiedy skłucemi czarodzieje wyciągnęli różdżki, oddech zamarł Dolohovównie w piersi. Tylko trzymany w rękach kubek powstrzymał ją przed ściśnięciem Avery za ramię, w zamiarze ewakuacji. Szczęśliwie właściciel straganu zainterweniował w ostatniej chwili przed eskalacją. Lana podziękowała mu w duchu, gdyż sama była za słaba by zareagować (zarówno fiztcznie jak i psychicznie). Damie nie wypadało zresztą angażować się w potyczki, nawet słowne. Dolohovówna była gotowa zapomnieć o całej sytuacji gdy tylko mężczyźni się rozeszli, lecz najwyraźniej Astoria nie zamierzała odpuszczać. Rzuciła okiem na przekazany pergamin, czym potwierdziła swoje przypuszczenia. Miały przed sobą ten manifest.
– M-moje zdanie? – bezpośrednie pytanie koleżanki zbiło ją z tropu. Lana czuła się niezręcznie, kiedy stawiano ją na świeczniku, zwłaszcza w kwestiach dotyczących bierzących wydarzeń. Co prawda nie stroniła od tematów politycznych; śledziła sytuację w kraju i mogła przeprowadzić rozmowę na temat polityki z perspektywy historycznej. Jednakże ze względu na swój charakter oraz wychowanie w rodzinie, która ceniła sobie neutralność, wolała unikać wszelkich konfrontacji. W towarzystwie kogoś obcego zapewne udzieliłaby wymijającej odpowiedzi, akceptowalnej dla każdego stronnictwa. Ale Tori nie była "kimś" tylko jej bliską koleżanką... Może więc i w tej kwestii mogła sobie pozwolić na więcej szczerości.
– Dla mnie to wszystko jest przerażające. – odpowiedziała takim tonem, jak gdyby dawała upust tłumionym emocjom. – Agresja, która bije z tego manifestu. Wszechobecne napięcie. Rosnąca polaryzacja. Nie trzeba być historykiem by wiedzieć, że te zjawiska mogą doprowadzić do katastrofy. – przełknęła ślinę. Może i ta wypowiedź brzmiała banalnie, lecz dla przyzwyczajonej do dystansowania się Dolohovówny, nawet słowa jednoznacznie sprzeciwiające się przemocy stanowiły zajęcie jakiegoś stanowiska. – Dlatego należy zwalczać skrajne ruchy. Wszystkie, niezależnie od poglądów. – takie właśnie były jej poglądy w tym konkretnym momencie. Dopiero upływ lat oraz doświadczenie Spalonej Nocy sprawią, że Lana zacznie się zastanawiać nad swoim centrystycznym podejściem. Teraz jednak wciąż miała luksus komentowania wydarzeń z perspektywy neutralnego obserwatora, a nie osoby poszkodowanej. Pamiętała również o losie Juliana, który zmarł z ręki mugolaka. Zdaniem Dolohovówny, w każdym stronnictwie politycznym znajdą się i dobre i złe osoby, a zatem jednoznaczne opowiadanie się za którymś ugrupowaniem nie miało sensu.
Kiedy skłucemi czarodzieje wyciągnęli różdżki, oddech zamarł Dolohovównie w piersi. Tylko trzymany w rękach kubek powstrzymał ją przed ściśnięciem Avery za ramię, w zamiarze ewakuacji. Szczęśliwie właściciel straganu zainterweniował w ostatniej chwili przed eskalacją. Lana podziękowała mu w duchu, gdyż sama była za słaba by zareagować (zarówno fiztcznie jak i psychicznie). Damie nie wypadało zresztą angażować się w potyczki, nawet słowne. Dolohovówna była gotowa zapomnieć o całej sytuacji gdy tylko mężczyźni się rozeszli, lecz najwyraźniej Astoria nie zamierzała odpuszczać. Rzuciła okiem na przekazany pergamin, czym potwierdziła swoje przypuszczenia. Miały przed sobą ten manifest.
– M-moje zdanie? – bezpośrednie pytanie koleżanki zbiło ją z tropu. Lana czuła się niezręcznie, kiedy stawiano ją na świeczniku, zwłaszcza w kwestiach dotyczących bierzących wydarzeń. Co prawda nie stroniła od tematów politycznych; śledziła sytuację w kraju i mogła przeprowadzić rozmowę na temat polityki z perspektywy historycznej. Jednakże ze względu na swój charakter oraz wychowanie w rodzinie, która ceniła sobie neutralność, wolała unikać wszelkich konfrontacji. W towarzystwie kogoś obcego zapewne udzieliłaby wymijającej odpowiedzi, akceptowalnej dla każdego stronnictwa. Ale Tori nie była "kimś" tylko jej bliską koleżanką... Może więc i w tej kwestii mogła sobie pozwolić na więcej szczerości.
– Dla mnie to wszystko jest przerażające. – odpowiedziała takim tonem, jak gdyby dawała upust tłumionym emocjom. – Agresja, która bije z tego manifestu. Wszechobecne napięcie. Rosnąca polaryzacja. Nie trzeba być historykiem by wiedzieć, że te zjawiska mogą doprowadzić do katastrofy. – przełknęła ślinę. Może i ta wypowiedź brzmiała banalnie, lecz dla przyzwyczajonej do dystansowania się Dolohovówny, nawet słowa jednoznacznie sprzeciwiające się przemocy stanowiły zajęcie jakiegoś stanowiska. – Dlatego należy zwalczać skrajne ruchy. Wszystkie, niezależnie od poglądów. – takie właśnie były jej poglądy w tym konkretnym momencie. Dopiero upływ lat oraz doświadczenie Spalonej Nocy sprawią, że Lana zacznie się zastanawiać nad swoim centrystycznym podejściem. Teraz jednak wciąż miała luksus komentowania wydarzeń z perspektywy neutralnego obserwatora, a nie osoby poszkodowanej. Pamiętała również o losie Juliana, który zmarł z ręki mugolaka. Zdaniem Dolohovówny, w każdym stronnictwie politycznym znajdą się i dobre i złe osoby, a zatem jednoznaczne opowiadanie się za którymś ugrupowaniem nie miało sensu.
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.