07.05.2026, 11:02 ✶
Anadię Shafiq widać było z daleka. Jej loki, żołnierski chód... a potem, jak bardziej się zbliżała, ukazywała się wyniosłość spojrzenia, ten charakterystyczny grymas. Icarus znał ją pobieżnie, jeszcze z czasów, gdy wszystko było niekoniecznie lepsze, lecz inne. Gdy ojciec stanowił dla niego nienaruszalny wzorzec, jedyny punkt odniesienia.
Oczy zaświeciły mu się na wspomnienie o marokańskich dywanach. Przypomniał sobie jedną książkę, pracę Holliday Bagshot o historii magii rozwijającej się na terenach dzisiejszego Maroka. Dzięki wspomnieniu przyjemnej, inspirującej lektury, skłonny był nawet zignorować zgryźliwe uwagi Shafiq.
— To niezłe znalezisko. Niewiele zostało nam po dawnych plemionach berberyjskich, szczególnie sprzed czasów rzymskiego podboju... — rzekł, a natychmiast potem pożałował. Spojrzał w podłogę, w posadzkę tak boleśnie nudną w porównaniu do zaprezentowanych tu artefaktów. Nie zapytał więc o wpływy Kartagińskie, nie zapytał o szacowane datowanie, mimo że miał taką ochotę. — Nie wiem, co masz na myśli, Anadio. Nie widzę wokół żadnego znawcy nadającego się do tej pracy. Myślałem zresztą, że w Klubie Archeologicznym macie wielu porządnych historyków. Ot, na przykład Lanę Dolohov. Lub Cathala Shafiqa.
Matko, ratuj mnie przed nierozsądnymi ambicjami — pomodlił się w duchu. Jednak, gdy usłyszał o rogu z nektarem, znów nie potrafił powstrzymać tej charakterystycznej ekscytacji.
— Macie... macie róg z nektarem? I próbowaliście go odrestaurować? — podążył za Anadią, w stronę kolejnego eksponatu.— Gdzie go znaleźliście? Przecież od lat przeszukiwano Italię, wzdłuż i wszerz. Odnalazł się w jakiejś innej prefekturze?
Oczy zaświeciły mu się na wspomnienie o marokańskich dywanach. Przypomniał sobie jedną książkę, pracę Holliday Bagshot o historii magii rozwijającej się na terenach dzisiejszego Maroka. Dzięki wspomnieniu przyjemnej, inspirującej lektury, skłonny był nawet zignorować zgryźliwe uwagi Shafiq.
— To niezłe znalezisko. Niewiele zostało nam po dawnych plemionach berberyjskich, szczególnie sprzed czasów rzymskiego podboju... — rzekł, a natychmiast potem pożałował. Spojrzał w podłogę, w posadzkę tak boleśnie nudną w porównaniu do zaprezentowanych tu artefaktów. Nie zapytał więc o wpływy Kartagińskie, nie zapytał o szacowane datowanie, mimo że miał taką ochotę. — Nie wiem, co masz na myśli, Anadio. Nie widzę wokół żadnego znawcy nadającego się do tej pracy. Myślałem zresztą, że w Klubie Archeologicznym macie wielu porządnych historyków. Ot, na przykład Lanę Dolohov. Lub Cathala Shafiqa.
Matko, ratuj mnie przed nierozsądnymi ambicjami — pomodlił się w duchu. Jednak, gdy usłyszał o rogu z nektarem, znów nie potrafił powstrzymać tej charakterystycznej ekscytacji.
— Macie... macie róg z nektarem? I próbowaliście go odrestaurować? — podążył za Anadią, w stronę kolejnego eksponatu.— Gdzie go znaleźliście? Przecież od lat przeszukiwano Italię, wzdłuż i wszerz. Odnalazł się w jakiejś innej prefekturze?
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.