Któryś z kotów, gdy Primrose znalazła się w pokoju Victorii, najwyraźniej oprzytomniał i wybiegł w końcu z pomieszczenia, najwyraźniej mając już serdecznie dość tych hałasów, i otarł się o nogę uzdrowicielki, po czym na korytarzu i schodach dało się słyszeć charakterystyczne kocie tuptanie.
Victoria wzięła bardzo urywany oddech i gwałtownie się podniosła. Przed jej oczami, wydawało jej się, że zamigotało światełko, ale teraz widziała głównie światło dobiegające gdzieś z głębi korytarza czy klatki schodowej i sylwetkę swojej siostry, będąca jedynie mocnym konturem. To chyba jej głos ją zdołał wybudzić – nie była pewna.
Jedyne, czego pewna była to to, że ubranie klei jej się do ciała. Ubranie, nie koszula nocna, bo Lestrange miała na sobie spodnie i koszulę będące częścią kompletu munduru aurorskiego. Cud, że nie miała na sobie butów, naprawdę.
– Ja pierdole – wymamrotała w odpowiedzi na pytanie Primrose i uniosła rękę, by przeczesać nerwowo włosy, wtedy też poczuła, że ma wilgotne czoło. – Obudziłam cię? – Victoria brzmiała, jakby miała chrypkę, musiała mieć w trakcie tego niezbyt długiego snu mocno zaciśnięte gardło. – Chyba coś mi się… śniło. Pająka zjadłyby koty – ciągle czuła, że serce wali jej jak szalone i gdyby przymknęła oczy, to z pewnością zobaczyłaby te paskudnie uśmiechającą się mordę, teraz jednak Victoria obróciła się i usiadła na skraju materaca, by wstać, jednocześnie macając na swojej szafce nocnej w poszukiwaniu swojej różdżki, a jej gołe stopy bardzo nieświadomie dotknęły odłamków szkła po zbitej fiolce…
– Kurwa mać – wyrwało jej się pomiędzy syknięciem, gdy ciężarem swojego ciała nadziała się na szkło. Tak po prawdzie, to ciągle czuła się skołowana, jak to człowiek gwałtownie wybudzony ze snu, pamiętający ciągle niemal każdy jego szczegół, a koszmary miały to do siebie, że lubiły nękać później przez cały dzień… Tyle że była noc. Primrose nie wiedziała nawet jak blisko była, gdy mówiła o tym pająku, tyle, że to był człowiek-pająk. I nadal do niej nie dotarło, że gdzieś w tle do akompaniamentu tego wszystkiego, ktoś stukał.
Stuk, stuk, bam.
Złapała w końcu swoją różdżkę i spróbowała wyczarować światło.
// Kształtowanie ◉◉◉◉○ – lumos xd
Sukces!