• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny v
1 2 Dalej »
[1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue

[1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#13
12.05.2026, 01:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.05.2026, 01:03 przez Benjy Fenwick.)  
1957
Wbrew temu, co pokazywałem na zewnątrz, pilnowałem, żeby nie wyrwać się za bardzo do przodu i nie zmienić naszej wędrówki w półmaraton, szczególnie że przecież za jakąś godzinę lub dwie musieliśmy pokonać ten sam dystans w drugą stronę, a nie byłem pewien, ile tak naprawdę mogła przyjąć na siebie kondycja mojej towarzyszki - wiedziałem tylko, iż nie byłbym w stanie zostawić jej tutaj zupełnie samej, a noszenie kogokolwiek na barana nigdy mi się nie uśmiechało, nieważne, że Prudence z pewnością była lekka. Nie oglądałem się jednak za siebie, bo nie chciałem dać Bletchley satysfakcji z dojścia do wniosku, że w jakikolwiek dostosowywałem dla niej tempo, jakbyśmy znowu mieli po dwanaście lat, po prostu zwalniałem odrobinę tam, gdzie teren robił się trudniejszy, gdzie korzenie wychodziły spod ziemi, gdzie łatwo było się potknąć w tych jej absurdalnie niepraktycznych pantofelkach… Pantofle - no, właśnie, nigdy nie miałem zrozumieć, dlaczego wybierała akurat ten typ bucików, zamiast postawić na coś znacznie bardziej trwałego, solidnego i przede wszystkim komfortowego dla stóp, ale nie zamierzałem tego analizować - chciała to chciała - w zupełności wystarczyło mi parokrotnie wywrócenie do siebie oczami i milczące zestawienie paradnego, babskiego obuwia z moimi własnymi, pełnymi i skórzanymi trepami, które może nie były najładniejsze, zdecydowanie nie „godne panicza z dobrego domu”, ale przynajmniej nie miały obedrzeć mi stóp do żywego mięsa.
- Oczywiście, że się tego spodziewałaś. - Rzuciłem swobodnie przez ramię, nawet nie obracając głowy. - W końcu jestem przewidywalny, prawda?
Bez wahania ruszyłem przed siebie, w linię lasu, wciskając się pomiędzy gęstsze zarośla, między nisko zawieszone gałęzie drzew, które zaczęły zamykać się nad nami, ograniczając światło i odbierając tej całej wyprawie wcześniejszą letnią lekkość - cień był coraz cięższy, chłodniejszy i… Chociaż było to przyjemne po tym upale, przynosząc ulgę spieczonej skórze, coś w tym przejściu drażniło moje zmysły, coś tu było nie do końca naturalne, nie dokładnie takie, jak być powinno… Gdybym się nad tym zastanowił, gdybym postanowił poruszyć z Prue ten temat, pewnie doszlibyśmy do tego, czy chodziło wyłącznie o urojenia, ale…
Stop. Przecież nie zamierzałem pytać, czy też to czuła - w najlepszym przypadku może by to potwierdziła, być może nawet postanowiłaby przyznać mi cząstkową rację, uznawszy, iż nie była to aż tak wielka cena za to, aby zrozumieć, co tu było nie tak, lecz istniały również zdecydowanie zbyt duże szanse na to, że miała mnie wyśmiać, a tego zdecydowanie bym nie darował ani jej, ani tym bardziej sobie, nawet jeśli ta nagła iskra całkiem do niej pasowała. W końcu nie dało się nie dostrzec zmiany, jaka w niej zaszła, byliśmy tu razem, wyłącznie we dwoje, i być może wcale nie chodziło o ten drobny fakt, jednak bez wątpienia stała się bardziej bezpośrednia. Już wcześniej nie miewała problemów z wygłaszaniem przy mnie swojego zdania, lecz w tym momencie przed niczym się już raczej nie powstrzymywała - nie musiałem na nią patrzeć, by widzieć, iż czerpała z tego satysfakcję.
- Wiesz, co mówią o nadziei, nie? Modlić się możesz. - Odpowiedziałem bez wahania. - Chociaż odkąd jesteś taka wiarojebna, co? - Nie czekałem na odpowiedź, bo i tak ją znałem, ruszyłem dalej, wchodząc głębiej w zarośla, torując sobie i przy okazji jej - ale tylko przy okazji! - drogę ku miejscu, z którego musiał docierać do nas szum jeziora. Nie widziałem innej możliwości, to musiała być woda, a po natężeniu chlupotu wydawało mi się jasne, iż nie chodziło o wartką rzekę ani o stojące bagno, dźwięki były na to zbyt jednostajne, za bardzo rytmiczne. Nie zwalniałem wyraźnie, bo to byłoby zbyt oczywiste, zamiast tego wybierałem ścieżkę tak, żeby idąca za mną dziewczyna nie musiała walczyć z każdym krokiem bardziej, niż było to konieczne, no i może zabawne, odgarniałem gałęzie odrobinę szerzej, niż wymagała tego moja własna wygoda, robiąc to wszystko bez komentarza, bez najmniejszego sygnału, że to w ogóle zauważałem…
- Zaskakujące, hmmm? - Powtórzyłem, przeciągając drugie słowo odrobinę, jakbym testował jego brzmienie. - Nie, raczej praktyczne. Skoro już mam coś pamiętać, to wybieram to, co mnie nie zanudzi na śmierć. - Zatrzymałem się na moment przy gęstszej kępie dojrzałych dzikich malin, odwracając się do niej bokiem na wystarczająco długo, żeby skrócić ten dystans, który utrzymywałem przez całą drogę, przez ułamek sekundy nic nie mówiłem, po prostu spojrzałem jej prosto w oczy, z tym bezczelnym półuśmiechem, który zawsze działał ludziom na nerwy. Nie musiałem tego mówić - lubiłem patrzeć na nią, gdy się irytowała, a im bardziej zła była, tym bardziej zwykło mnie to bawić, przynajmniej zazwyczaj - to było jasne samo przez się, stanowiła całkiem interesującego przeciwnika, więc rzeczywiście się przy niej nie nudziłem. - Tylko się nie przeceniaj. Nie przeczę, masz w tym swój udział, ale nie schlebiaj sobie aż tak. - Dopowiedziałem od razu, z tą samą lekkością, która zazwyczaj maskowała wszystko inne, co mogło być choć trochę niewygodne. - Po prostu jesteś wystarczająco problematyczna, żeby nie dało się o tobie zapomnieć. Panie przodem. - To mówiąc, wykonałem teatralny gest ręką - byliśmy już blisko, więc mogłem na moment oddać jej honory. Głównie dlatego, by mogła na własnej skórze przekonać się, jak niewdzięczne bywały nienaruszone krzaczory, bo przecież nie z uprzejmości i dżentelmeństwa.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (12838), Prudence Fenwick (9042)




Wiadomości w tym wątku
[1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 07.05.2026, 22:50
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 07.05.2026, 22:50
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 07.05.2026, 23:30
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 07.05.2026, 23:30
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 08.05.2026, 02:07
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 08.05.2026, 02:08
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 08.05.2026, 08:05
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 08.05.2026, 08:06
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 10.05.2026, 02:49
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 10.05.2026, 02:50
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 11.05.2026, 21:44
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 11.05.2026, 21:44
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 12.05.2026, 01:02
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 12.05.2026, 01:04
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 12.05.2026, 08:08
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 12.05.2026, 08:09
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 13.05.2026, 23:26
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 13.05.2026, 23:29
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 16.05.2026, 07:25
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 16.05.2026, 07:26
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 17.05.2026, 23:10
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 17.05.2026, 23:14
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 18.05.2026, 15:09
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 18.05.2026, 15:10
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.05.2026, 21:04
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.05.2026, 21:05
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 02.06.2026, 20:51
RE: [1957/1972] with its life underground and a perfect disguise above | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 02.06.2026, 20:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa