Lyssa obserwowała z pewnym zainteresowaniem całą tą interakcję, która przebiegała między jej ojcem, a nie jakimś Charlesem. Nieznajomy wyglądał do bólu zwyczajnie, ale może o to chodziło, by w mugolskiej restauracji nie zwracać na siebie przesadnej uwagi. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego grzecznie, odpowiedziała że jej też niezmiernie miło było go poznać, a potem ruszyłą w ślad za nim, kiedy zaprowadził ich na antresolę. Zajęli miejsce przy przeznaczonym im stoliku, w salce skrytej za girlandą i dziewczyna przez chwilę jeszcze patrzyła na mężczyznę, kiedy ten odchodził w swoją stronę.
- To jakiś twój znajomy? - zapytała grzecznie, nie będąc pewną na co się zdecydować. Z jednej strony Charles przywitał jej ojca raczej jowialnie, ale kto by nie chciał móc przywitać się w ten sposób z celebrytą klasy Dolohova? Prawda była taka, że Dolohóvna nie miała aż tak dużo okazji obserwować Vakela w środowisku, które wyrywało się z kręgów socjety. Widziała go co prawda na tym nieszczęsnym pojedynku o honor Loretty, ale wciąż był tam w osobie celebryty, a tutaj? A może Charles też był kimś ważnym i kogo znać powinna? Niesamowitym, zniewalającym podniebienia szefem kuchni, który w sumie to był właścicielem tej restauracji, no i jeszcze lubił sztukę, biorąc pod uwagę rozmieszczone to tu, to tam ładne obrazy i rzeźby. Wszystko to miał zdecydowanie smak i gust, ale równie dobrze można było za to komuś zapłacić. Komuś, kto znał się na rzeczy.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.