• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[15.09.72] Don't cough on my Rosier, broke ass bitch

[15.09.72] Don't cough on my Rosier, broke ass bitch
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#9
12.05.2026, 20:28  ✶  

Z każdą chwilą odnosił coraz większe wrażenie, że bawi się tą sytuacją znacznie bardziej niż Lana. Jej spięcie było widoczne w kilku skrępowanych gestach, w sposobie, w jaki unikała wzroku uzdrowiciela, w lekkim napięciu ramion, w tej ostrożności, z jaką dobierała słowa, jakby cały czas obawiała się, że jedno nieostrożne zdanie rozsypie ich misterny teatr. Tymczasem dla niego właśnie takie, podobne gry przychodziły z zadziwiającą łatwością. Kłamstwo, półprawdy, przybieranie odpowiedniej maski, od dawna nie były dla niego już pierwszyzną.  I, jeśli miał być ze sobą szczery, ta absurdalna komedia była o wiele ciekawsza niż zwyczajna wizyta u uzdrowiciela. Zamiast nudnych pytań i mechanicznego kiwania głową, dostał coś znacznie lepszego: możliwość obserwowania Lany próbującej odnaleźć się w tej improwizacji. Nawet jej uszczypliwy sarkazm wydawał mu się teraz niewiarygodnie interesujący. Zwłaszcza, gdy wypowiedziała francuskie livèche z tym miękkim akcentem, który zabrzmiał w sterylnym gabinecie niemal groteskowo elegancko. Louvain uniósł lekko brew i na spojrzał na nią z rozbawienia na ustach. - W takim razie wszystkie recepty powinny być wystawiane po francusku - stwierdził z machnięciem ręki - Wtedy słuchałbym cię z całkowitą uwagą. Ostatnie słowo przeciągnął odrobinę bardziej niż wcześniej, wyraźnie bawiąc się własną rolą. Musiał potem odwrócić wzrok, bo mina uzdrowiciela stawała się coraz bardziej bezcenna, człowiek wyglądał tak, jakby rozpaczliwie próbował zdecydować, czy uczestniczy w małżeńskiej sprzeczce, czy w wyjątkowo niezręcznym przedstawieniu.

A jednak pod warstwą żartu kryło się coś jeszcze. Louvain słuchał uważnie każdego zalecenia, mimo pozornej lekkości. Informacje o lekach, objawach, sposobach łagodzenia kaszlu, wszystko zapamiętywał z dokładnością. Dzięki tej małżeńskiej farsie zdołał uzyskać potrzebną poradę, nie narażając się na zbędne pytania ani ciekawośc. Gdyby mógł po prostu poddać się badaniu jak każdy inny człowiek, pewnie dawno miałby to za sobą. Ale jego życie już od dawna nie należało do prostych. Zbyt wiele mogło zostać odkryte przypadkiem. Zbyt wiele sekretów nosił pod skórą, by pozwalać obcym zaglądać w siebie zbyt głęboko. Dlatego siedział teraz spokojnie obok Lany, pozornie rozbawiony własnym żartem, a jednocześnie z satysfakcją odnotowywał w myślach to co to dla zdrowia najważniejsze. Kiedy uzdrowiciel zapytał o dodatkowe dolegliwości, Louvain uniósł wzrok znad recept i przez chwilę wyglądał, jakby rzeczywiście rozważał odpowiedź. - Obawiam się, że poza skłonnością do chorej potrzeby do prowokowania mojej żony, nic innego nam nie dolega - stwierdził z nieukrywaną ironią. Uzdrowiciel wydał z siebie ciche, zmieszane chrząknięcie, najwyraźniej niepewny, czy powinien się uśmiechnąć. Louvain natomiast podniósł się z miejsca z nienaganną elegancją i skinął głową. - Dziękujemy za pomoc, uzdrowicielu. Wizyta dobiegała końca. Uzdrowiciel oddał im recepty z wyraźną ulgą człowieka, który wolał już nie zadawać więcej pytań. Louvain podniósł się pierwszy, po czym zgodnie z rolą podał Lanie rękę, pomagając jej wstać. Poprowadził ich do wyjścia z gabinetu, a potem jeszcze nieco dalej, tam gdzie będą mogli zamienić słówko, czy dwa zanim rozejdą się w swoje strony. Korytarze Munga wydawały się chłodniejsze niż wcześniej. Gdzieś po ścianach migotały zaczarowane lampy, pielęgniarki przemykały między salami, a ciężki zapach eliksirów wciąż wisiał w powietrzu. Dopiero gdy znaleźli się nieco dalej, w spokojniejszym fragmencie korytarza, Louvain zwolnił krok i spojrzał na nią kątem oka. - Mam nadzieję, że się nie gniewasz, ale będziesz musiała wybaczyć mi te gierki. - powiedział spokojnie, tonem jakby lekko z pokory . - Bo na rozwód nie masz co liczyć, zbyt dobrze się bawiłem. Uśmiechnął się uszczypliwie.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lana Dolohov (2438), Louvain Lestrange (2918)




Wiadomości w tym wątku
[15.09.72] Don't cough on my Rosier, broke ass bitch - przez Louvain Lestrange - 05.06.2025, 21:43
RE: [15.09.72] Don't cough on my Rosier, broke ass bitch - przez Lana Dolohov - 19.06.2025, 20:25
RE: [15.09.72] Don't cough on my Rosier, broke ass bitch - przez Louvain Lestrange - 21.07.2025, 10:51
RE: [15.09.72] Don't cough on my Rosier, broke ass bitch - przez Lana Dolohov - 21.09.2025, 23:15
RE: [15.09.72] Don't cough on my Rosier, broke ass bitch - przez Louvain Lestrange - 24.10.2025, 19:34
RE: [15.09.72] Don't cough on my Rosier, broke ass bitch - przez Lana Dolohov - 03.11.2025, 17:02
RE: [15.09.72] Don't cough on my Rosier, broke ass bitch - przez Louvain Lestrange - 04.11.2025, 03:41
RE: [15.09.72] Don't cough on my Rosier, broke ass bitch - przez Lana Dolohov - 08.12.2025, 19:59
RE: [15.09.72] Don't cough on my Rosier, broke ass bitch - przez Louvain Lestrange - 12.05.2026, 20:28
RE: [15.09.72] Don't cough on my Rosier, broke ass bitch - przez Lana Dolohov - 13.05.2026, 22:38

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa