Próbowała wyjaśnić sytuację, próbowała spowodować, że mężczyzna nieco otrzeźwieje - jednak jej słowa do niego nie docierały. Odbijały się niczym od ściany. Jakby w ogóle nie rejestrował tego, co do niego mówi. Nadal wpatrywał się w nią dość intensywnie. Sama Avery zastanawiała się, jak długo to potrwa. W końcu ten urok miał działanie czasowe. Pewnie wystarczy chwila i wszystko wróci do normalności - jak zawsze.
- Dziękuję za te wszystkie komplementy. - Nawet jeśli nie były prawdziwe, wypadało podziękować. W końcu stał tu przed nią, oczarowany, chociaż miała wrażenie, że jej słowa i tak do niego nie docierają.
Wiedziała, że jej decyzja o tym, aby odsunąć od tego kelnera mogła mu się wydawać nie do końca logiczna. Jednak miała świadomość, że to minie. Prędzej, czy później. Stojący przed nią Theon Yaxley za chwilę się obudzi z tego wszystkiego i będzie się zastanawiał właściwie dlaczego tak postąpił. Byli w miejscu pełnym ludzi, nie sądziła, że może jej się stać tu krzywda. Wiedziała, że wzrok wielu osób skierowany jest w jej stronę. Czuła się pewnie, a chciała zobaczyć reakcję mężczyzny gdy już się wybudzi, a urok przestanie na niego działać. Lubiła się konfrotnować, sprawdzać reakcje.
- Patrz, póki możesz, nie wiadomo, kiedy znowu będziesz miał taką okazję. - Powiedziała cicho, aby nikt spoza ich dwójki tego nie usłyszał. Brakowało jej ostatnio w życiu trochę emocji, nie miała więc nic przeciwko temu, żeby to zmienić. Chciała poczuć coś, cokolwiek, w końcu od momentu śmierci Clare jej życie wydawało się być bardzo puste.
- Dobrze. - Miała wrażenie, że nawet jeśli by odmówiła, to jej dzisiejszy towarzysz by na to nie zareagował. Poczuła jego ręce, które ją objęły, a chwilę później znaleźli się na parkiecie. Jeden taniec - to przecież nic złego.
Była gotowa, aby dać mu to, czego potrzebował w tej chwili, tym bardziej, że ta prośba to był tylko taniec. Jeszcze chwila, a urok przestanie działać, wtedy powinien dać jej spokój.