13.05.2026, 21:14 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.05.2026, 21:41 przez Basilius Prewett.)
Basilius spróbował przygotowanego przez Electrę puddingu i... Rzeczywiście. Był przepyszny. I na dodatek nie stanął w płomieniach, a jak się właśnie sam przekonał nie zawsze to było takie oczywiste. Eh... Chyba jeszcze długo się nie pogodzi z tym incydentem, nie chciał przenosić swojej frustracji na siostrę, więc po prostu uśmiechnął się i przytaknął.
– Dobra robota. Świetnie ci poszło.
Potem niestety rozmowa przeniosła się na tematy mniej komfortowe, niż pożar. Zamyślił się na chwilę. Na pewno nie planował robić niczeg, aby pożniejsza kolacja z Icarusem była nieudana, ale czy na pewno w tych planach było coś, co poprawi humor ich bratu?
– Hm... Pomyślmy – mruknął, opierając się o kuchenny blat. Widział, że siostra najwyraźniej była zdeterminowana, aby nie były to po prostu zwykłe Yule i prawdę mówiąc nie planował się z nią na ten temat kłócić. – Będzie dobre jedzenie. Jeśli chcesz możemy jeszcze szybko coś dokupić aby było więcej. Mamy prezenty. Możemy też w coś pograć... – Prawdę mówiąc dobre jedzenie, rozmowa z rodzeństem i gra w karty już brzmiały dla niego jak idealne Yule, ale domyślał się, że Electra mogła mieć inną opinię na ten temat. Westchnął ciężko. Chyba będzie musiał zrobić coś czego robić nie chciał. – No dobrze... Ellie w moim gabinecie na pierwszym regale na lewo od drzwi stoi niebieskie pudełko. Znajduje się w nim… Zestaw imprezowy, ktory dostałem od kogoś na Yule w pracy. – Jeden z magipielęgniarzy chciał mu chyba zasugerować, że za duzo czasu spędzał w pracy. – Są tam jakieś bomby brokatowe, latające ozdoby, farby do twarzy i Matka wie co jeszcze. Zamierzałem się tego pozbyć, a na pewno nie używać tego w domu, ale masz moje pozwolenie, aby zrobić z tym cokolwiek, co uznasz za słuszne, by to Yule było udane.
Pewnie przez chwilę będzie tego żałować. Ale tylko przez chwilę. W końcu chodziło o ich brata.
– Dobra robota. Świetnie ci poszło.
Potem niestety rozmowa przeniosła się na tematy mniej komfortowe, niż pożar. Zamyślił się na chwilę. Na pewno nie planował robić niczeg, aby pożniejsza kolacja z Icarusem była nieudana, ale czy na pewno w tych planach było coś, co poprawi humor ich bratu?
– Hm... Pomyślmy – mruknął, opierając się o kuchenny blat. Widział, że siostra najwyraźniej była zdeterminowana, aby nie były to po prostu zwykłe Yule i prawdę mówiąc nie planował się z nią na ten temat kłócić. – Będzie dobre jedzenie. Jeśli chcesz możemy jeszcze szybko coś dokupić aby było więcej. Mamy prezenty. Możemy też w coś pograć... – Prawdę mówiąc dobre jedzenie, rozmowa z rodzeństem i gra w karty już brzmiały dla niego jak idealne Yule, ale domyślał się, że Electra mogła mieć inną opinię na ten temat. Westchnął ciężko. Chyba będzie musiał zrobić coś czego robić nie chciał. – No dobrze... Ellie w moim gabinecie na pierwszym regale na lewo od drzwi stoi niebieskie pudełko. Znajduje się w nim… Zestaw imprezowy, ktory dostałem od kogoś na Yule w pracy. – Jeden z magipielęgniarzy chciał mu chyba zasugerować, że za duzo czasu spędzał w pracy. – Są tam jakieś bomby brokatowe, latające ozdoby, farby do twarzy i Matka wie co jeszcze. Zamierzałem się tego pozbyć, a na pewno nie używać tego w domu, ale masz moje pozwolenie, aby zrobić z tym cokolwiek, co uznasz za słuszne, by to Yule było udane.
Pewnie przez chwilę będzie tego żałować. Ale tylko przez chwilę. W końcu chodziło o ich brata.
Koniec sesji