partners in fighting crime
kobieta w zbliżonym wieku, aurorka, potencjalnie członkini zakonu
Cztery alta po ukończeniu kursu aurorskiego zadrapał nas wilkołak.
Znaliśmy się z Brygady, wielokrotnie rzucaliśmy sobie wyzywające teksty i rozpoczęliśmy znajomość od rywalizacji. Kto szybciej ukończy to zadanie? Komu uda się uzyskać więcej punktów na teście sprawnościowym? To wszystko uczyniło nas najlepszymi w naszej grupie, więc przełożeni mieli wielkie oczekiwania odnośnie naszych przyszłych sukcesów. Masa nagród, spektakularnych aresztowań, nadgodzin... wszystko to po to, żeby cztery lata po ukończeniu kursu aurorskiego zadrapał nas wilkołak.
Nasza osobista tragedia stała się spoiwem wielkiej przyjaźni. Od 1968 roku jesteśmy w biurze nierozłącznymi partnerami, a poza biurem nie mam życia zdarza nam się spotkać przy piwie lub partyjce bilarda.
~ ✶ ~
Jako użytkownik szukam w tej relacji głębokiej przyjaźni (i potencjalnie dzielenia mieszkania). Ta postać istniała kiedyś na forum i nazywała się Ashling Greyback. Wymieniłam z nią bardzo mało postów, więc większość z opisanych tutaj wątków to moje osobiste fantazje dotyczące tego, jak ta relacja mogłaby potoczyć się w przyszłości. Wspominam o niej w postach jako o Ashling lub Ashe, ale to imię jak najbardziej można zmienić na inne. Mam po niej drobny detal w karcie: amortencja Alastora pachnie między innymi wiśniową czekoladą. Mogę poprawić to na coś bardziej twojego, zależnie od przyjętej koncepcji na postać. Co chciałabym wspólnie grać? Sesje skupione wokół likantropii, walki z nią i próbami powrotu do człowieczeństwa. Oczywiście nie wykluczam innych sesji (a nawet zachęcam do wyszarpania Alastora z dołu depresji), ale marzy mi się, żeby Alastor stał się klątwołamaczem, a Ashe mogłaby stać się alchemiczką lub badaczką, tak żeby połączyć nasze siły i wspólnie stworzyć działający lek. Mam na forum pełną rodzinę - siostrę, ojca i Bertiego Botta (lol), dziewczynę, przyjaciół. Wejdziesz więc do grupy osób z chaotyczną dynamiką. Wyobrażam ją sobie zwykle jako Amę de Armas, ale nie jestem do tego przywiązana.
Jako dodatkowy flavor, jeżeli masz na to ochotę, mogli grać przeciwko sobie w szkolnych drużynach Quidditcha - wtedy rozciągniemy to do ich dzieciństwa.
Gram tu aktywnie od trzech lat. Jestem osobą z epizodami depresyjnymi i zdarza mi się zawalić - czasami trzeba mnie szturchnąć, ale zawsze działam z miłością i serdecznością do moich współgraczy. Ostrzegam, że jestem jedną z tych osób, które odpisują wolno. Zapraszam do kontaktu. Mój discord: bezimienna.
aktualne na 19.08
fear is the mind-killer.