• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [07.10.72] Get your pride out of your mouth

[07.10.72] Get your pride out of your mouth
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#13
14.05.2026, 22:40  ✶  

Coś w jej zachowaniu zwracało jego uwagę coraz bardziej. Słowa, które układały się w zdania, które były zbyt wyczekane i reakcje, które były zbyt bardzo przemyślane. Wydawało mu się, że pamiętał ją inaczej. Nigdy nie była przesadnie ekscentryczna ani impulsywna, nawet za czasów Hogwartu, ale wtedy jej ostrożność miała w sobie więcej naturalności. Była spokojna, nie chłodna. Tymczasem teraz wyglądała jak ktoś, kto świadomie pilnuje każdego odsłoniętego fragmentu swojego ja, jakby wystarczyło jedno nieuważne drgnięcie, by rozmowa wymknęła się spod kontroli. Może wynikało to z samej sytuacji. W końcu stali na balkonie na jego rodzinnej rezydencji i prowadzili rozmowę, która przy niewłaściwych uszach mogłaby zamienić się w bardzo brzydki problem. Tylko częściowo chowali się za metaforami. Tylko częściowo rozmywali znaczenia pod poetyckimi porównaniami o tańcu, sztuce i chaosie. Oboje byli wystarczająco inteligentni, by rozumieć, co naprawdę krąży między słowami. Ale on podejrzewał, że nie chodziło wyłącznie o politykę. Znał swój wpływ na ludzi zbyt dobrze, by udawać przed samym sobą skromność. Naturalny magnetyzm był czymś, co wykorzystywał niemal instynktownie, równie odruchowo jak inni oddychają. Potrafił oczarowywawyć, a kiedy tylko wyczuwał najmniejszą przestrzeń do wejścia głębiej, wykorzystywał ją bez zawahania. Każdy centymetr uwagi, każde zawieszone o sekundę za długo spojrzenie, wszystko było dla niego okazją. Nie zawsze nawet robił to świadomie. Czasami po prostu taki był. Astoria miała więc pełne prawo trzymać gardę wyżej niż dawniej. Dobrze wiedziała, czym kończy się zostawienie mu zbyt dużej swobody na parkiecie. Louvain potrafił zamieniać flirt w grę wpływów szybciej, niż większość ludzi orientowała się, że w ogóle weszła do rozgrywki. Potrafił przesuwać granice miękko, elegancko, niemal niezauważalnie. A jednak tym razem było inaczej. Co zaskakujące nawet dla niego samego, nie miał wobec niej żadnych ukrytych planów. Nie w tym sensie. Nawet po tym, jak rozpoznał Astorię pod złotą maską, nie poczuł potrzeby rozpoczynania kolejnej wojny o dominację, o dawne wpływy, o udowadnianie sobie nawzajem, kto wyszedł z ich historii bardziej nietknięty. Oczywiście, możliwość takiej gry zawisła między nimi niemal natychmiast. Byli zbyt siebie wyuczeni, zbyt świadomi własnego uroku i dawnych słabości, by tego nie wyczuć.

- Udawanie chłodu dokładnie wtedy, kiedy coś zaczyna cię obchodzić bardziej, niż powinno? Rzucone z intonacją jakby pytania, jednak widział kierunek w którym uchodziło całe jej napięcie. Nie przyszedł tutaj z takim zamiarem. Prawda była znacznie prostsza i przez to niemal zabawna. Chciał zwykłej rozrywki. Odrobiny flirtu, który anonimowość maski czyniła jeszcze przyjemniejszym. Chciał pobawić się atmosferą balu, podbudować własne ego, nacieszyć się reakcjami ludzi. Tym jednym rodzajem satysfakcji, który dawało mu obserwowanie, jak jego idee zaczynają coraz śmielej przenikać do salonowych rozmów. Nie spodziewał się Astorii. Nie spodziewał się, że spośród wszystkich ludzi właśnie ona stanie naprzeciw niego i zacznie prowadzić rozmowę balansującą gdzieś pomiędzy politycznym manifestem, a ruinami dawnej relacji. I chyba właśnie dlatego nie próbował jej teraz uwodzić tak agresywnie, jak zrobiłby to z kobietą, którą wydawało mu się, że sprowadził w to miejsce. Bo pod warstwą ironii, prowokacji i całego tego teatrzyku pojawiło się coś znacznie bardziej nieoczekiwanego. Poczucie, że być może naprawdę chciał zaoferować jej coś, co sam osobiście uważał za największa godność. Nie z czułości. Nie z sentymentalizmu. Louvain przestał wierzyć, że jest zdolny do aż tak czystych odruchów. Ale była w tym jakaś forma lojalności. Pokręconej, niedoskonałej i spóźnionej o kilka lat, lecz mimo wszystko prawdziwej.

Dał jej się odwrócić, choć prawda była taka, że Louvain nigdy szczególnie nie ufał plecom. W jego świecie odwracanie się do niego przed zakończeniem rozmowy było albo oznaką głupoty, albo przesadnej wiary w jego intencje. A on nie należał do ludzi, którzy przywiązywali wielką wagę do uczciwości pojedynków czy elegancji starć. Jeśli ktoś nadstawiał mu plecy, kiedy uznawał, że sprawa nadal trwa, rzucał zaklęcia dokładnie w to, co tak uprzejmie mu odsłaniano. Miał już w tym doświadczenie. Bez wyrzutów sumienia. Bez romantycznych zasad o honorze. Honor był pięknym słowem dla ludzi, którzy przegrywali wystarczająco wolno, by móc jeszcze o nim opowiadać. Astoria jednak mogła stać do niego tyłem bez obawy, że wykorzysta ten moment przeciwko niej. Głównie dlatego, że nie traktował jej jak przeciwnika. Pozwolił jej zebrać myśli we własnym rytmie, podczas gdy jego spojrzenie spokojnie sunęło po linii jej ramion i sylwetce odcinającej się od chłodnego światła ogrodu. Nie poganiał jej. Nie przerywał.

Próby przeniknięcia jego spojrzenia, szczerości, odbierał jak subtelne zaproszenie do małej wojny. Zwykle reagował na takie próby natychmiastowym kontratakiem. Nie pozwalał ludziom czuć się zbyt pewnie na terenie, który uważał za własny. A jednak Astorii wybaczał znacznie więcej niż komukolwiek innemu. Nie zmieniało to jednak faktu, że pewnych granic nie wypadało przekraczać jak dawniej. To nie były czasy, kiedy mogła dotykać jego twarzy według własnego uznania, przesuwać palcami po jego szczęce czy policzku tak, jakby należało to do naturalnego porządku rzeczy. Zanim więc odpowiedział, zanim pozwolił słowom ułożyć się między nimi, uniósł własną dłoń i przyłożył ją do jej ręki wciąż spoczywającej przy jego podbródku. Nie odsunął jej od razu. Najpierw ścisnął mocniej. Palce zacisnęły się wokół jej dłoni stanowczo, niemal ostrzegawczo, aż knykcie obu rąk delikatnie pobladły od nacisku. Nie było w tym brutalności, ale była bardzo wyraźna potrzeba przypomnienia, że nadal pozostawał kimś, kto nie oddaje kontroli bez walki. Nawet jej. Dopiero po chwili, już spokojniej, odprowadził jej dłoń z powrotem na miejsce właścicielki lekkim, niemal eleganckim ruchem, jakby poprawiał detal jej garderoby. - I czego spodziewasz się teraz usłyszeć? Pytanie padło spokojnie, ale miało w sobie lekką szorstkość, tę samą, która od początku przewijała się przez ich rozmowę, rzeczy naprawdę niewygodne. Jego spojrzenie zatrzymało się na niej ciężej niż wcześniej, jakby już nie próbował jej oczarować, a jedynie upewnić się, że naprawdę rozumie, o czym rozmawiają. - Że wszystko będzie dobrze? Krótkie, niemal gorzkie parsknięcie wyrwało mu się spomiędzy ust. - Doskonale wiesz, że dobrze to już było. Rysy jego twarzy stwardniały wyraźniej. Na krótką chwilę odsłonił się przed nią ktoś znacznie mniej salonowy niż zwykle. Nie panicz balowy. Nie ironiczny manipulator igrający słowami. Tylko czarodziej, któremu życie przytrafiło się już kilka razy zdecydowanie zbyt brutalnie, ale i on sam przytrafił się paru nieszczęśnikom.- Spokój i bezpieczeństwo to już niestety towar deficytowy. Chyba mnie rozumiesz. Powiedział to ciszej i bez patosu. - Wciąż jednak możesz wyprzedzić nieubłagane. Wciąż możesz nadać sprawom odpowiedni dla ciebie kierunek. I właśnie to było w nim najniebezpieczniejsze. Nie próbował sprzedawać jej pocieszenia. Nie obiecywał, że świat stanie się łagodniejszy. Louvain oferował coś znacznie bliższego własnej naturze, możliwość przygotowania się na katastrofę szybciej niż inni. Możliwość sprawienia, że to ona będzie przytrafiała się śiatu, a nie świat jej. - I przede wszystkim nie zrobisz tego dla mnie. Zrobisz to dla siebie i swoich bliskich.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (10177), Louvain Lestrange (9759)




Wiadomości w tym wątku
[07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 15.01.2026, 04:36
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 20.01.2026, 03:06
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 27.02.2026, 20:42
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 06.03.2026, 03:04
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 08.03.2026, 21:15
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 14.03.2026, 17:14
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 15.03.2026, 21:13
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 17.03.2026, 03:29
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 29.03.2026, 21:57
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 03.04.2026, 02:09
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 29.04.2026, 01:41
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 13.05.2026, 01:12
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 14.05.2026, 22:40
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 19.05.2026, 01:26
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 29.05.2026, 23:09
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 04.06.2026, 17:30
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Louvain Lestrange - 08.06.2026, 01:03
RE: [07.10.72] Get your pride out of your mouth - przez Astoria Avery - 10.06.2026, 00:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa