15.03.2023, 22:51 ✶
Fascynacja Quidditchem była dla niej niezrozumiała, nijak sport ten miał się elegancji płynącej przykładowo z eliksirów. Stanley wyglądał jednak na zafascynowanego Nottem skądkolwiek — to chyba była nazwa jakieś drużyny — a że zgodziła się pokręcić z nim po festynie, musiała również robić dobrą minę do złej gry. Sportowiec mógłby mieć również problem ze zrozumieniem Borgina, gdyby mu nie powiedziała wprost, bo chyba przyćmiła go sława jegomościa. Srebrnowłosa zmierzyła zawodnika spojrzeniem, pozwalając sobie na czarujący, wymuszony uśmiech — troszkę bardziej staranny niż zwykle, bo taka znajomość mogła być opłacalna. Dodatkowo Stanley już ją przedstawił. Cóż za urocz Piotruś Pan. - Jakże miło z Pana strony, Panie Nott. Niewielu zawodników zdaje się mieć tyle szacunku i czasu dla swoich fanów.
Pochwaliła go nawet, przenosząc jednak wzrok z Nottowej twarzy gdzieś na bok. Gdzie tu mają wino? Poziom interakcji społecznych i irytacji organizmami żywymi sprawi, że Cynthia nie wyjdzie z kostnicy przez następne dwa tygodnie.
W jego towarzystwie było jeszcze dwóch Czarodziejów, dobrze Flintównie znanych. Na widok Louvaina i jego wywrócenia oczyma, kąciki ust w złośliwym rozbawieniu na ułamki sekundy drgnęły, bo przynajmniej nie tkwiła w tym sama. Obdarzyła go pociągłym spojrzeniem stalowych tęczówek, zanim skierowała je na towarzyszącą mu kobietę.
- Cynthia Flint, bardzo mi miło. - przedstawiła się z wyuczoną uprzejmością, tracąc na chwilę zainteresowanie winem lub herbatą. Wiedziała, że miał siostrę, jednak nigdy nie było dane jej z Lorettą porozmawiać, chociaż mijały się w szkole. Chciała coś jeszcze dodać, ale zafascynowany Stanley niczym prawdziwy uczeń piątego roku zapytał, czy nie miała czegoś w torebce. Bez słowa zsunęła przedmiot z ramienia i otworzyła, grzebiąc w środku. Jej mania kontroli sprawiała, że bez problemu wynalazła w bocznej kieszonce pióro oraz rolkę pergaminu, bo przecież nigdy nie wiadomo, gdzie pojawią się nowe zwłoki lub coś wartego zapamiętania. Podała mu przedmiotu, obdarzając go krótkim spojrzeniem i delikatnym uśmiechem, dochodząc gdzieś wewnątrz do wniosku, że dawno nie miała okazji spotkać jednostki tak zafascynowanej drugim człowiekiem. Na wzmiankę o portrecie westchnęła bezgłośnie, zamykając swój tobołek i odwieszając go na ramię. Potrzebowała tego wina lub rozgrzewającej herbaty. z mocniejszym akcentem. - Macie może ochotę się czegoś napić? Tu zaraz jest stoisko, mogę iść i kupić, podczas gdy Panowie zajmą się tym portretem.
Zaproponowała i przesunęła spojrzeniem po zebranych. Louvain na pewno wiedział.
Pochwaliła go nawet, przenosząc jednak wzrok z Nottowej twarzy gdzieś na bok. Gdzie tu mają wino? Poziom interakcji społecznych i irytacji organizmami żywymi sprawi, że Cynthia nie wyjdzie z kostnicy przez następne dwa tygodnie.
W jego towarzystwie było jeszcze dwóch Czarodziejów, dobrze Flintównie znanych. Na widok Louvaina i jego wywrócenia oczyma, kąciki ust w złośliwym rozbawieniu na ułamki sekundy drgnęły, bo przynajmniej nie tkwiła w tym sama. Obdarzyła go pociągłym spojrzeniem stalowych tęczówek, zanim skierowała je na towarzyszącą mu kobietę.
- Cynthia Flint, bardzo mi miło. - przedstawiła się z wyuczoną uprzejmością, tracąc na chwilę zainteresowanie winem lub herbatą. Wiedziała, że miał siostrę, jednak nigdy nie było dane jej z Lorettą porozmawiać, chociaż mijały się w szkole. Chciała coś jeszcze dodać, ale zafascynowany Stanley niczym prawdziwy uczeń piątego roku zapytał, czy nie miała czegoś w torebce. Bez słowa zsunęła przedmiot z ramienia i otworzyła, grzebiąc w środku. Jej mania kontroli sprawiała, że bez problemu wynalazła w bocznej kieszonce pióro oraz rolkę pergaminu, bo przecież nigdy nie wiadomo, gdzie pojawią się nowe zwłoki lub coś wartego zapamiętania. Podała mu przedmiotu, obdarzając go krótkim spojrzeniem i delikatnym uśmiechem, dochodząc gdzieś wewnątrz do wniosku, że dawno nie miała okazji spotkać jednostki tak zafascynowanej drugim człowiekiem. Na wzmiankę o portrecie westchnęła bezgłośnie, zamykając swój tobołek i odwieszając go na ramię. Potrzebowała tego wina lub rozgrzewającej herbaty. z mocniejszym akcentem. - Macie może ochotę się czegoś napić? Tu zaraz jest stoisko, mogę iść i kupić, podczas gdy Panowie zajmą się tym portretem.
Zaproponowała i przesunęła spojrzeniem po zebranych. Louvain na pewno wiedział.