20.05.2026, 23:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.05.2026, 23:17 przez Basilius Prewett.)
Jeszcze kilka chwil wcześniej Basilius byłby skłonny zgodzić się, że rzeczywiście mógł to być element jakiejś zabawy, zwłaszcza że wyglądało to na to, jakby brzęczenie flakonika aktywowało się wtedy gdy weszli do ogrodu. Niestety teraz wiedział, że nie było takiej możliwości.
W pierwszej chwili wyczuł woń wody różanej co zważywszy na to, że byli właśnie w ogrodzie, który został całkowicie przejęty przez mroczne wersje tych kwiatów nie wydawało się znowu aż takie dziwne. Tylko, że coś było nie tak. Kwiecisty zapach, przeplatał się z czymś jeszcze, czymś znajomym, czego początkowo sam nie potrafił zidentyfikować, ale jednocześnie było to coś co wywoływało nerwowość w jego ciele, zanim jeszcze jego umysł zdążył pojąć co było powodem tych nerwów.
A potem wreszcie do niego to dotarło.
Krew.
Woda różana wymieszana z krwią. Z dużą ilością krwi. Jednej osoby? Kilku? Stworzeń? Basilius poczuł, jak nagle zaczęło go mdlić. Szybko wyciągnął ze swojej szaty zdobioną chustkę od matki i wytarł blade palce.
– Miała pani rację za pierwszym razem pani Dolohov – odpowiedział spokojnie, próbując zapanować nad własnym zdenerwowaniem. W dłoni wciąż trzymał brudny materiał. – Flakonik nie był tutaj, aby zapewnić nam rozgrywkę. Właściwie chyba nie powinniśmy byli go w ogóle znaleźć.
Na Matkę, niegodziwy eliksir z wykorzystaniem krwi i to w ogrodzie Lestrange'ów. Czy to miało związek z tymi różami? Nawozili ziemię wywarem z krwi? Ktoś im to podrzucił, aby jakiś gość na balu znalazł eliksir i wpędził rodzinę w poważne kłopoty? Wziął głęboki oddech i spojrzał na Lanę zdecydowanie poważniej niż wcześniej.
– Jednym z elementów płynu była krew – powiedział cicho, bojąc się że ktoś ich mógł podsłuchać, bo co jeśli ktokolwiek to tu zakopał szalenie nie chciałby, aby ktoś inny to znalazł. – Nie wiem dokładnie czyja, może ludzka, może jednorożca, może wielu istot, ale jest tam krew, a to oznacza, że ktoś tutaj tworzy niemoralne eliksiry. Czy słyszała pani może coś na balu nan ten temat?
W pierwszej chwili wyczuł woń wody różanej co zważywszy na to, że byli właśnie w ogrodzie, który został całkowicie przejęty przez mroczne wersje tych kwiatów nie wydawało się znowu aż takie dziwne. Tylko, że coś było nie tak. Kwiecisty zapach, przeplatał się z czymś jeszcze, czymś znajomym, czego początkowo sam nie potrafił zidentyfikować, ale jednocześnie było to coś co wywoływało nerwowość w jego ciele, zanim jeszcze jego umysł zdążył pojąć co było powodem tych nerwów.
A potem wreszcie do niego to dotarło.
Krew.
Woda różana wymieszana z krwią. Z dużą ilością krwi. Jednej osoby? Kilku? Stworzeń? Basilius poczuł, jak nagle zaczęło go mdlić. Szybko wyciągnął ze swojej szaty zdobioną chustkę od matki i wytarł blade palce.
– Miała pani rację za pierwszym razem pani Dolohov – odpowiedział spokojnie, próbując zapanować nad własnym zdenerwowaniem. W dłoni wciąż trzymał brudny materiał. – Flakonik nie był tutaj, aby zapewnić nam rozgrywkę. Właściwie chyba nie powinniśmy byli go w ogóle znaleźć.
Na Matkę, niegodziwy eliksir z wykorzystaniem krwi i to w ogrodzie Lestrange'ów. Czy to miało związek z tymi różami? Nawozili ziemię wywarem z krwi? Ktoś im to podrzucił, aby jakiś gość na balu znalazł eliksir i wpędził rodzinę w poważne kłopoty? Wziął głęboki oddech i spojrzał na Lanę zdecydowanie poważniej niż wcześniej.
– Jednym z elementów płynu była krew – powiedział cicho, bojąc się że ktoś ich mógł podsłuchać, bo co jeśli ktokolwiek to tu zakopał szalenie nie chciałby, aby ktoś inny to znalazł. – Nie wiem dokładnie czyja, może ludzka, może jednorożca, może wielu istot, ale jest tam krew, a to oznacza, że ktoś tutaj tworzy niemoralne eliksiry. Czy słyszała pani może coś na balu nan ten temat?
Maska![[Obrazek: imgproxy.php?id=KoRzKUH.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=KoRzKUH.jpeg)