Bardzo się jej nie podobało to, jak pan Prewett wydawał się nie brać na poważnie jej wielce ważnego i upodlającego ją problemu. Ona tu cierpiała!! A on wydawał się zachowywać aż za dużo wręcz spokoju. Powinien chuchać i dmuchać na nią, o tak, to by się jej zdecydowanie bardziej podobało i może wtedy byłaby sama nieco spokojniejsza. Łzy jednak dalej leciały po policzkach, na całe szczęście jednak robiły to już o wiele wolniej, jakby wyczerpała większą część zasobów, którymi posługiwała się do tej pory. W całym tym za małym przejmowaniu się Basiliusa pocieszające jednak było to, że według niego plamiąca ją czerwień nie była stanem permanentnym. Ulga, ale tylko taka mała, bo bardzo ale to bardzo nie chciała pozostać czerwona do końca swojego życia. Nie to, że tego koloru nie lubiła, ale kiedy była nim kompletnie oblana to nagle wydawał jej się absolutnie niestylowy i bez smaku. Nie mogłaby też nosić jednej ze swoich ulubionych sukienek, bo czerwony na czerwonym wyglądałby tak sobie.
Może przez to, że patrzyła się ze smutną miną jak uzdrowiciel bada jej kuzynkę, a nie daje jej eliksiry na zmycie nieznośnej farby, a może dlatego że faktycznie udało jej się nawdychać samej trochę dymu, zakaszlała w pewnym momencie. Trochę drapało ja w gardle, ale nie było jeszcze aż tak źle jak z chropowatym zakasływaniem się Lany. Szybko jednak odchrząknęła, bo diagnoza była taka, że kaszlenie było chwilowo nieuleczalne.
Dolohov na nowo wyciągnęła przed siebie czerwone ręce, ubierając się przy tym w zbolałą minę. Tym bardziej wyraźną, że Basilius szeptał coś przed chwilą Lanie na uszko, kompletnie już obdzierając córkę Vakela z jakiejkolwiek uwagi. Tak się nie robiło, a przynajmniej nie powinno. Nie chciała jednak narzekać na głos. Nie, nie tyle że nie chciała, co zwyczajnie nie mogła, bo to by było okropnie nieeleganckie i niegrzecznie.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.