29.05.2026, 12:52 ✶
– Tak, to dosyć znana praktyka wśród osób jego talentów – zaczął tonem sugerującym, że zaraz rozpocznie jakiś dłuższy wywód. – Tworzysz miejsce, biznes. Rozwijasz je korzystając ze swoich umiejętności, promujesz nazwiskiem, tworzysz nowe koneksje i co najważniejsze – rekrutujesz ludzi, którzy będą o nie później dbali. Po jakimś czasie ruszasz dalej, ale twoje udziały i marka zostają, czerpiesz z tego pasywnie zysk, ale nie musisz być na miejscu cały czas. Po prostu musisz to nadzorować. – Mówił to przeglądając powoli listę dań z położonej na stoliku karty. Robił to z czystej ciekawości, nawet pomimo tego, że przekraczając próg restauracji, z góry wiedział co zamierza zamówić. – Charles zawsze bezbłędnie trafiał w to, jakiego typu lokalu potrzebuje dane miejsce i kiedy kończy się jego czas. – Uśmiechnął się nieco. – No, kilka razy mu w tym pomogłem.
Pasował tutaj wizualnie tak, jak pięść pasowała do gęby. Na dole właśnie porcję obiadu na wynos zamawiała dziewczyna usmarowana farbą olejną, trzymająca pod pachą wielką, czarną teczkę, zapewne z zakupionym przed chwilą płótnem. Jego idealnie ułożone włosy kontrastowały z jej niedbałym kokiem. Dwa światy.
Nie wypowiadał się jednak o tym miejscu pogardliwie. Wręcz przeciwnie, był nim wyraźnie zainteresowany.
– Nie znam takiego miejsca w Londynie. Mamy galerie sztuki, owszem, ale brakuje nam chyba podobnych mugolom szkół wyższych, na których artyści znaleźliby swoje miejsce. Bristol je ma, my mamy miejsca komercyjnej rozrywki takie jak Soho czy Covent Garden. Odkąd otworzyli targ przy Camden Lock, może tam też bym spojrzał, generalnie mógłbym tak wymieniać, ale… Nigdzie jeszcze nie uświadczyłem widoku tak wielu ekscentrycznych artystów i miejsca o zbliżonej estetyce. Ciekawe, czy stolica to podłapie. Równowagę pomiędzy luksusem, na który stać nielicznych i zaułkiem handlu narkotykami na Piccadilly Circus.
Pasował tutaj wizualnie tak, jak pięść pasowała do gęby. Na dole właśnie porcję obiadu na wynos zamawiała dziewczyna usmarowana farbą olejną, trzymająca pod pachą wielką, czarną teczkę, zapewne z zakupionym przed chwilą płótnem. Jego idealnie ułożone włosy kontrastowały z jej niedbałym kokiem. Dwa światy.
Nie wypowiadał się jednak o tym miejscu pogardliwie. Wręcz przeciwnie, był nim wyraźnie zainteresowany.
– Nie znam takiego miejsca w Londynie. Mamy galerie sztuki, owszem, ale brakuje nam chyba podobnych mugolom szkół wyższych, na których artyści znaleźliby swoje miejsce. Bristol je ma, my mamy miejsca komercyjnej rozrywki takie jak Soho czy Covent Garden. Odkąd otworzyli targ przy Camden Lock, może tam też bym spojrzał, generalnie mógłbym tak wymieniać, ale… Nigdzie jeszcze nie uświadczyłem widoku tak wielu ekscentrycznych artystów i miejsca o zbliżonej estetyce. Ciekawe, czy stolica to podłapie. Równowagę pomiędzy luksusem, na który stać nielicznych i zaułkiem handlu narkotykami na Piccadilly Circus.
with all due respect, which is none